20 000 mil brytyjskiej żeglugi - inspirująca droga McLarena - motohigh.pl
Nasze social media

Samochody

20 000 mil brytyjskiej żeglugi – inspirująca droga McLarena

McLaren świętuje właśnie powstanie 20 000 egzemplarzy swoich supersamochodów. Z tej okazji postanowiliśmy przedstawić Wam kilka ciekawostek dotyczących brytyjskiej marki.

Opublikowano

w dniu

20 000 mil brytyjskiej żeglugi - McLaren
Fot. McLaren / McLaren 600LT

McLaren to bez wątpienia jedna z najbardziej innowacyjnych firm, zajmujących się produkcją supersamochodów. Dziś nie wyobrażamy sobie świata motoryzacji bez takich aut, jak choćby 675LT, 720S i 600LT, czy powoli uznawanego za kultowy modelu P1. Mało kto jednak pamięta, że świętujący powstanie 20 000. egzemplarza, dział tej brytyjskiej marki (odpowiadający za samochody drogowe) rozpoczął pracę zaledwie 8 lat temu…

BMW i fundamentalna rola w historii

Istnienie takiej marki, jak McLaren, zawdzięczamy nie tylko inżynierom wyścigowej stajni z Woking, ale i w sporej mierze BMW. To w ich głowach na początku lat 90-tych zrodził się pomysł zbudowania najszybszego samochodu na świecie. Wóz ten z założenia miał przyćmiewać wszystkie inne, gnając z prędkością, która nawet obecnie wydaje się abstrakcyjna. Prawie 30 lat temu pojazd, mogący poruszać się maksymalnie 375 km/h (niektóre źródła podają nawet 386 km/h) – to musiało wydawać się statkiem kosmicznym. Zresztą nawet dziś samochody pokroju LaFerrari, czy chociażby wspomnianego już P1 (do niego jeszcze wrócę), nie rozwijają aż takich prędkości.

McLaren F1, bowiem tak nazwano owy samochód, był naprawdę niedościgniony. Jego ikoniczny status wywodzi się z zaawansowania technologicznego (ilość niespotykanych dotąd w pojazdach drogowych rozwiązań jest ogromna, dlatego nie będę ich wymieniał) i potężnej mocy, którą generowała zmodyfikowana jednostka V12. Zapewne nie zdziwi Was fakt, iż był to silnik opracowany właśnie przez BMW. W McLarenie cechowała go zwiększona pojemność (do 6,1 l) oraz co ważne, znacznie większa moc (wynosiła ona dokładnie 627 KM).

Fot. McLaren / McLaren F1

Pewnie niektórzy myślą sobie teraz, że to wcale nie tak dużo, wszak dziś podobną liczbą koni szczycą się sportowe limuzyny, takie jak np. Mercedes-AMG GT 4-Door Coupé 63 S (639 KM). Musicie jednak pamiętać, iż mówimy o pojeździe, który powstawał na początku 1990 roku, więc ma już parę lat na karku. Mimo to nadal potrafi “skopać zad” nowszym supersamochodom. Wynika to z tego, że waży zaledwie 1140 kg. To przekłada się na znakomity stosunek mocy do masy, dzięki czemu model F1 potrafi sunąć z szybkością huraganu. Dodatkowo i tak już oszałamiające wrażenia z jazdy, potęguje centralna pozycja kierowcy (siedzi się dosłownie na samym środku), przez co ma się wrażenie obcowania z prawdziwym bolidem Formuły 1. Z tym, że jest to supercar, którym jeśli tylko zechcemy, podjedziemy po bułki do sklepu.

Niezwykle trudne zadanie

Wyobraźcie sobie, iż prowadzicie firmę motoryzacyjną (w zasadzie, to działacie w motorsporcie) i nagle udaje Wam się stworzyć coś wybitnego, jak wspomniany wcześniej model F1. Ciężko po czymś takim podjąć się kolejnych wyzwań – głównie z obawy, że cała pokładana w nas nadzieja może zostać zaprzepaszczona. Marka McLaren podjęła to wyzwanie i mimo wcale niełatwych początków (kilkuletnie problemy z uruchomieniem produkcji), udało jej się stworzyć kolejny świetny wóz. Naturalnie nie był on tak wybitny, jak legendarny już wówczas F1, ale był dobry. Nawet wręcz bardzo dobry, bowiem na tle konkurencji wyróżniało się osiągami i nowoczesnym wyglądem. W dodatku było także innowacyjne (miało aktywne tylne skrzydło, niestosowane wcześniej w samochodach tej klasy), co jeszcze bardziej przykuło uwagę majętnych maniaków szybkości, znudzonych wówczas ofertą Ferrari i Lamborghini.

Drogowe maszyny McLarena zaczęły być pożądane, a ich ograniczona dostępność jeszcze bardziej wzmacniała zainteresowanie nimi. Tak oto, dzięki MP4-12C, marka z wyścigowym rodowodem, odżyła jako pełnoprawny producent samochodów. Przede wszystkim sukces (finansowy) pierwszego masowo produkowanego pojazdu drogowego w historii marki z Woking sprawił, że firma mogła rozpocząć prace nad swoim drugim arcydziełem. Model P1 pojawił się na deskach kreślarskich projektantów u schyłku 2011 roku, a przez 7 kolejnych miesięcy był starannie dopracowywany, by następnie zostać przetestowany. Wreszcie nadeszła długo wyczekiwana chwila i jesienią w trakcie targów w Paryżu w 2012 roku, świat poznał nowe wspaniałe dzieło brytyjskiej motoryzacji. P1 natychmiastowo został okrzyknięty samochodem roku, co jeszcze bardziej napędziło sprzedaż i zainteresowanie marką McLaren.

Fot. McLaren / McLaren P1

Dzięki dwóm absolutnie rewelacyjnym maszynom, firma z Woking odetchnęła z ulgą, po czym zaczęła sukcesywnie wprowadzać kolejne samochody do swojej oferty. Najpierw zadebiutował 650S (będący ewolucją MP4-12C), a następnie pojawiła się wyczynowa jego odmiana, czyli limitowany 675LT. Był to drugi model w historii McLarena (po F1 GT Long Tail – wersja wydłużona modelu F1, której powstały zaledwie 3 sztuki), noszący ten zaszczytny przydomek (“Long Tail”) w nazwie. Całą planowaną produkcję 500 egzemplarzy wyprzedano niemal na pniu. Późniejsze fury, które swoją drogą można nabyć po dziś dzień (570S, 720S, 600LT), także cieszą się ogromnym zainteresowaniem.

20 000 razy McLaren

W poniedziałek, na oficjalnym profilu marki McLaren na Facebooku pojawiła się informacja, iż brytyjski producent wyprodukował właśnie swój 20-tysięczny samochód. Dla porównania, jedna z konkurencyjnych firm, czyli Ferrari, produkuje 7000 supercarów rocznie. To przy całej dotychczasowej “populacji” McLarenów, zdaje się ogromną wręcz liczbą, ale nie zapominajmy, że produkują supersamochody od zaledwie 8 lat. Modelu F1 nie liczymy, bowiem był to niewielki, choć niezwykle ważny, dla historii marki epizod. 20 000. egzemplarzem McLarena jest model 600LT Spider, w bardzo charakterystycznym kolorze Chicane Grey.

Reklama

Facebook

Reklama
Reklama