Nasze profile w mediach społecznościowych

Formuła 1

GPDA w F1, czyli Stowarzyszenie Kierowców Grand Prix

GPDA to jeden z najstarszych i zarazem największych związków zawodowych w F1. Jak to się stało, że kierowcy założyli własne stowarzyszenie? Co się zmieniało na przestrzeni lat? Tego wszystkiego dowiecie się z naszego artykułu.

Opublikowano

w dniu

GPDA Stowarzyszenie Kierowców Grand Prix F1
Fot. Formula 1 / Twitter

GPDA w F1: Co to właściwie znaczy?

GPDA w F1, czyli Grand Prix Drivers’ Association, to nic innego jak Stowarzyszenie Kierowców Grand Prix. Można je uznać za związek zawodowy kierowców wyścigowych. Organ ten powstał w maju 1961 roku, a jego pierwszym przewodniczącym był sir Stirling Moss. Głównym założeniem stowarzyszenia było uzyskanie reprezentacji w ważnych dyskusjach. Chodziło tutaj o moc wywierania wpływu na Internationale Sportive Internationale (CSI) i Fédération Internationale de l’Automobile (FIA). Tematem przewodnim wielu dyskusji była poprawa bezpieczeństwa w Formule 1. Właściwie przez wiele lat tak naprawdę to zawodnicy nagłaśniali problem wielu tragedii wynikający ze złego przygotowania torów oraz zabezpieczeń dla widzów. 

Po drodze udało się zbojkotować wyścig na Spa w 1969 roku i na niemieckim Nürburgringu w 1970 roku. Kierowcy sprzeciwili się wówczas ryzykowania własnym zdrowiem i życiem. Ta sytuacja zmusiła właścicieli toru do poprawy standardów, co wiązało się z modyfikacjami. W wyniku bojkotu rywalizacja w Niemczech przeniosła się do Hockenheim. Wkrótce z kalendarza F1 wypadł też obiekt Montjuich w Hiszpanii, gdzie także nie dbano o względy bezpieczeństwa. Nitka Nordschleife też podzieliła los Montjuich po wydarzeniach z udziałem Nikiego Laudy w 1976 roku. Samo GPDA przyczyniło się do wzrostu zainteresowania producentów kasków i różnych systemów, których prace miały wpływ na uczynienie F1 bezpieczniejszym sportem.

ZOBACZ TAKŻE
Nürburgring 1970, czyli sukces Stowarzyszenia Kierowców Grand Prix

1982-1994: Wstrzymana działalność stowarzyszenia

Sir Stirling Moss był szefem stowarzyszenia tylko w latach 1961-1963, ponieważ był to też ostatni etap jego kariery. Obowiązki Brytyjczyka przejął Jo Bonnier. Szwed piastował funkcję przewodniczącego do 1971 roku. Jego obowiązki przejął potem sir Jackie Stewart, którego wymienia się często jako prekursora bezpiecznego ścigania. Szkot urzędował do 1978 roku, następnie oddał obowiązki Jody’emu Schecterowi. Południowoafrykańczyk po roku zrezygnował ze swojej funkcji, którą odziedziczył Didier Pironi. Francuz jednak w ostatnim roku działalności w GPDA miał pecha. Otóż w 1982 roku kierowcy mieli dość przepychanek między FOCA (Stowarzyszeniem Konstruktorów F1) a FIA, dlatego zawiesili działalność. Natomiast w kwalifikacjach do GP Niemiec Pironi wpadł na bolid Prosta i wyleciał w bandy. W wyniku tego doznał dużych obrażeń nóg, co wykluczyło go z wyścigów.

ZOBACZ TAKŻE
Didier Pironi - ogromne szczęście w nieszczęściu | Zmarnowane talenty F1

Temat powrotu działalności Stowarzyszenia Kierowców Grand Prix powracał co jakiś czas

Śmierć Gillesa Villeneuve’a podczas kwalifikacji do GP Belgii 1982, Ricardo Palettiego w GP Kanady 1982, czy Elio de Angelisa w trakcie testów w 1986 roku dawały sporo do myślenia. Wielokrotnie zawodnicy ratowali siebie nawzajem, gdy dochodziło do pożarów i innych zdarzeń. Dlatego też kierowcy F1 zastanawiali się nad tym, co zrobić, aby wpłynąć na poprawę bezpieczeństwa. Niestety działalność GPDA została wstrzymana i niektórzy mieli pomysły na jej reaktywację. Najwięcej do tego wszystkiego wniosło tragiczne GP San Marino 1994. Już w trakcie weekendu na Imoli, Senna spędził dużo czasu z Prostem. Brazylijczyk zaproponował byłemu rywalowi zaangażowanie się i wspólną misję. Tak też GPDA miało zostać przywrócone, a Ayrton Senna miał stanąć na czele organizacji, niestety nie zdążył.

ZOBACZ TAKŻE
GP Hiszpanii 1975 - tragedia, której można było uniknąć

Powrót GPDA i nowe działania

Stowarzyszenie Kierowców Grand Prix zostało reaktywowane podczas weekendu wyścigowego o GP Monako w 1994 roku. Była to reakcja na wydarzenia z tragicznego GP San Marino, kiedy to Ayrton Senna zginął w wyścigu, a Roland Ratzenberger w kwalifikacjach. W dodatku wtedy też groźny incydent w treningu zaliczył Rubens Barrichello. Za reaktywacją GPDA stali Niki Lauda, Christian Fittipaldi, Michael Schumacher i Gerhard Berger. Chcieli oni wpłynąć na władze F1 i organizatorów Grand Prix, aby ci więcej uwagi poświęcili bezpieczeństwu. Można powiedzieć, że ich misja oraz zachęcenie innych kierowców pomogły.

Formuła 1 przeszła przez ogrom zmian i mało kto myślał z niepokojem o możliwości wystąpienia tragedii. Większość wywróciła się do góry nogami podczas GP Japonii 2014, kiedy wypadkowi uległ Jules Bianchi. Francuski kierowca Marussii w trakcie wyścigu na mokrej Suzuce wypadł z toru wprost na dźwig ściągający bolid Adriana Sutila. Zdobywca punktów z GP Monako i junior Ferrari walczył o życie, ale niestety przegrał tę walkę w lipcu 2015 roku. FIA wyciągnęła kolejne wnioski, czego efektem były częstsze neutralizacje i właściwie brak rozgrywania wyścigów przy żółtej fladze. Wszystko w obawie o powtórkę incydentu z 2014 roku. Aby nie wywoływać za każdym razem samochodu bezpieczeństwa wprowadzono VSC, czyli tzw. wirtualną rywalizację. Dyrekcja wyścigu nie pozwala też na ściganie się przy zbyt silnym aquaplaningu, dlatego chociażby nie pozwolono na ściganie w GP Belgii 2021.

ZOBACZ TAKŻE
Debiut sprintu w F1. Przypominamy ostatnią zmianę formatu weekendu

Wcześniej GPDA w F1 pokierowała kilkoma świetnymi akcjami. W 2015 roku wspólnie z Motorsport.com umożliwili wszystkim dzielenie się opiniami na temat sportów za pomocą ankiet. Wtedy zaangażowało się aż 200 tys. osób. Kolejną wielką akcją był początek sezonu 2016 i zmiany w systemie kwalifikacyjnym. Wprowadzenie eliminacji w trakcie segmentów nie spodobało się zawodnikom i fanom, przez co pomysł szybko został porzucony.

O aktywności w latach 1994-2013 słów kilka…

Stowarzyszenie Kierowców Grand Prix zaangażowało się w wyjaśnienie sytuacji z GP Stanów Zjednoczonych 2005. Jak zapewne pamiętacie, to ten wyścig, w których wystartowało tylko 6 kierowców. Wszyscy oni korzystali z opon Bridgestone. Pozostali, rywalizujący na produktach Michelina, zostali poinstruowani o odpuszczeniu startu w wyścigu. Wszystko zaczęło się od incydentu z Ralfem Schumacherem, który na wyjściu na prostą miał wystrzał opony. Wtedy niektórzy dążyli nawet do modyfikacji nitki toru GP, tak aby możliwe było ściganie. Zdecydowana większość zespołów wystosowała oświadczenie do Światowej Rady Sportów Motorowych FIA. GPDA postanowiło przyłączyć się, ale wówczas doszło do podziału. Otóż Michael Schumacher nie złożył podpisu. Według niego, nie chodziło tutaj o bezpieczeństwo a o względy techniczne. Wtedy lider GPDA David Coulthard głośno wypowiadał się o problemie, co doprowadziło do odwołania spotkania z ówczesnym prezydentem FIA, Maxem Mosley’em.

W sezonie 2013 podczas GP Wielkiej Brytanii doszło do wielu wystrzału opon Pirelli. Kierowcy byli zaniepokojeni, a Sebastian Vettel – mimo że jego ominął problem – odbył rozmowy z włoską firmą. Potem kierowcy z GPDA zagrozili, że nie wystartują w GP Niemiec, jeśli nie dojdzie do zmian. Tak też Pirelli zmieniło specyfikację mieszanek, które stały się trwalsze i mniej podatne na uszkodzenia.

ZOBACZ TAKŻE
Połowa punktów w F1. Historia zna tylko 6 takich przypadków

GPDA w F1: Jak to funkcjonuje?

W 1996 roku GPDA w F1 było już zarejestrowanym stowarzyszeniem w Wielkiej Brytanii. Kierowcy zgłosili swoją organizację jako spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością pod nazwą Grand Prix Drivers Association Ltd. Wówczas po raz pierwszy Stowarzyszenie Kierowców Grand Prix miało swoją formalną konstytucję i stałe biura w Monako. Od 1994 do 2005 roku przewodniczącym GPDA był Michael Schumacher. Na rok władzę po nim przejął David Coulthard, którego zastąpił Ralf Schumacher. Potem na czele stanął Pedro de la Rosa, który na chwilę oddawał obowiązki Nickowi Heidfeldowi i Rubensowi Barrichello, aby potem wrócić na 2 lata. Po tym okresie, od 2014 roku nieprzerwanie przewodniczącym GPDA jest Alexander Wurz, były kierowca Benettona i Williamsa oraz tester McLarena.

ZOBACZ TAKŻE
Pole position w debiucie F1. Tylko 4 kierowców tego dokonało

Poza rolą przewodniczącego mamy też dyrektorów. Takowe funkcje nadawane od 1996 roku. Tak też równocześnie mieli ją Michael Schumacher (do 2005), Gerhard Berger i Martin Brundle (1996), Damon Hill (1996-1998) czy David Coulthard (1996-2006). To samo dotyczyło Alexandra Wurza (1998-2001, od 2014 do teraz), Jarno Trullego (2001-2006), Marka Webbera (2003-2010), Ralfa Schumachera (2006-2007), Fernando Alonso (2006-2010), Pedro de la Rosę (2008-2010, 2012-2014), Nicka Heidfelda (2010), Rubensa Barrichello (2010-2011), Felipe Massę (2010-2013), Sebastiana Vettela (od 2010 do teraz), Jensona Buttona (2013-2017), Romaina Grosjeana (2017-2020), George’a Russella i Anastasię Fowle (oboje od 2021). Warto wspomnieć, że ostatnia dwójka, Wurz oraz Vettel obecnie piastują funkcję dyrektorów. Za to Anastasia Fowle to pierwsza członkini spoza F1 – odpowiada ona za kwestie prawne.

Jeśli chodzi o GPDA w F1, to członkostwo nie jest obowiązkowe. W sezonie 2013 odnotowano, że 19 z 22 kierowców w stawce było aktywnymi członkami. W tym gronie zabrakło Kimiego Raikkonena, Valtteriego Bottasa czy Adriana Sutila. Jednakże już w 2017 roku zarząd pochwalił się, że mają kompletna stawkę. Aby dołączyć do stowarzyszenia trzeba zapłacić 2 tys. GBP wpisowego.

5/5 (liczba głosów: 4)
Skomentuj

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama
Reklama