Connect with us

Czego szukasz?

Samochody

TOP 5 najlepszych Ferrari [subiektywny ranking]

Nie tak dawno odebrałem długo wyczekiwaną paczkę, która przyniosła mi wiele radości. W owej przesyłce znajdowały się modele samochodów Ferrari. Stwierdziłem więc, iż to doskonała okazja, by przedstawić Wam listę 5 najbardziej przeze mnie lubianych supercarów tej włoskiej marki. Gotowi na przejażdżkę? Zapnijcie pasy.

Fot. netcarshow.com / Ferrari

1. Ferrari LaFerrari

Fot. netcarshow.com / Ferrari LaFerrari (2014)

Trzeba być niezwykle pewnym swego dzieła, by nazwać je, używając przedrostka „TO” przed powtórzeniem nazwy marki. Ferrari miało taką pewność, dlatego kilka lat temu zdecydowało się na słowo „LaFerrari”, żeby określić topowy model w swojej ofercie. Był to czas, gdy firma z Maranello kończyła długoletnią współpracę z biurem projektowym Pininfarina, reaktywując swój wewnętrzny dział stylistyczny.

Tym samym LaFerrari jest jednym z ostatnich modeli Ferrari (obok Speciale A), wyróżniających się nad wyraz piękną, ponadczasową stylistyką. Oprócz względów wizualnych, to także znakomity wóz o potężnej mocy, z racji tego, iż jest to hybryda. Jego sercem jest 6,3-litrowy silnik V12 o mocy 800 KM, jednakże wspomagają go dwa motory elektryczne, które łącznie dają 163 konie. Nic dziwnego, że LaFerrari to najmocniejsze i zapewne najbardziej pożądane Ferrari w historii. Pożądam go i ja, stąd miejsce na szczycie listy ulubionych aut włoskiej marki.

2. Ferrari 458 Speciale

Fot. netcarshow.com / Ferrari 458 Speciale (2014)

Skoro jest to zestawienie ulubionych aut z wierzgającym koniem na masce, to nie mogło zabraknąć w nim samochodu, który jest wprost perfekcyjny. Dosłownie, w tej furze ciężko znaleźć jakąkolwiek wadę. Na siłę można mówić, że bagażnik jest zbyt mały, że jest głośno, że ciężko się parkuje, itd. Prawda jest jednak taka, iż 458 Speciale to wóz idealny, między innymi za sprawą wybitnego silnika V8 o pojemności 4,5 litra (jest on ostatnią wolnossącą jednostką w historii Ferrari).

Obcowanie z tą sportową maszyną wywołuje ciarki w każdym skrawku naszego ciała, prowadząc do opętania. W końcu nie będziecie widzieć już nic (prawie, jeśli dostrzeżecie np. Huracàna Performante), poza szczytowym osiągnięciem motoryzacji, jakim niewątpliwie jest 605-konne Speciale. Wiem, co mówię, toteż pozostaje mi ze wszelkich sił starać się odkładać środki, po to, by kiedyś nabyć tren samochód.

3. Ferrari 430 Scuderia

Fot. netcarshow.com / Ferrari 430 Scuderia (2008)

Przez wiele lat Scuderia była moim numerem 1, jeśli chodzi o Ferrari, jednak ostatnio jej pozycja nieco osłabła. Wynika to z tego, iż zakochałem się (dosłownie) w 458 Speciale, uznając je za najdoskonalsze Ferrari wszech czasów i jedno z najlepszych aut świata. Ponadto, polubiłem też LaFerrari, na tyle mocno, że pewnej nocy śniło mi się, iż siedzę za jego sterami. Piękna sprawa, ale Scuderii nie przestałem uwielbiać. Po prostu, ma już ona swoje lata i jest w wieku, który dla supersamochodów jest już wystarczający, by nazwać je youngtimerami.

Trzeba jednak przyznać, że „Scudi” (tak zwykłem nazywać model, który swego czasu pomagał dopieścić sam Michael Schumacher) starzeje się pięknie. Jeśli tylko jest zadbana, wciąż wygląda świeżo i agresywnie. Mimo, iż nie jest to już moje najulubieńsze auto ze stajni Ferrari, wciąż na jej widok potrafię mieć mokre gacie. To chyba dobrze, czyż nie?

4. Ferrari F40

Fot. Paweł Wieczór / Ferrari F40

Spytacie pewnie, co w rankingu najlepszych modeli Ferrari, robi model z turbo? Cóż moi Drodzy, to nie jest zwyczajne, niczym 488 GTB, supercar z turbodoładowaną jednostką. O nie! To prawdziwa legenda i tym samym ostatnie Ferrari stworzone za życia Enzo Ferrari, założyciela marki. Już sam wygląd tej maszyny przywodzi na myśl bezkompromisowość, dzikość i przecudowny dźwięk. F40 to motoryzacyjna ikona, szczególnie lat 90-tych.

Niektórzy nazywają je „ostatnim analogowym Ferrari” i w sumie im się nie dziwię, bowiem nie znajdziemy w nim ani komputerów sterujących wychyleniem tylnej osi, ani elektronicznych zegarów, ani nawet automatycznej skrzyni biegów. To czysta mechanika, z którą należy obchodzić się umiejętnie i z szacunkiem. Jeśli, mówiąc kolokwialnie, „przegniemy pałę”, może nie być co zbierać, mimo karbonowego monokoku. Niemniej, jeśli zachowamy nutkę ostrożności, F40 da nam tyle adrenaliny, jak mało które auto na świecie.

5. Enzo Ferrari

Fot. netcarshow.com / Enzo Ferrari (2002)

Myślicie, że pomyliłem się co do kolejności zapisywania nazwy? Właśnie, że… wcale nie, gdyż Enzo powstało z myślą o założycielu marki Ferrari i jest hołdem dla jego osoby. Zarazem jest to jedno z zaledwie dwóch aut z wierzgającym koniem na masce, których nazwa nie zaczyna się od nazwiska, lecz od imienia członków rodziny Ferrari.

Pomijając historię, związaną z nazwą tego modelu, skupmy się na tym, dlaczego znalazło się na 5. miejscu mojej listy najbardziej lubianych samochodów Ferrari. Cóż? Jest po prostu świetne! Ma potężny silnik V12 o mocy 660 KM, napęd na tył i wygląda zjawiskowo (jak niemal każda maszyna z Maranello). Do tego jeździ, jakby było diabłem na kołach, więc trzeba się z nim obchodzić rozważnie. Nie wyobrażam sobie, by mogło go zabraknąć w zestawieniu, lecz nie jest ono aż tak bliskie memu sercu, żeby było na wyższej pozycji, aniżeli piąta.

Dlaczego zabrakło 250 GTO?

Choć jest to absolutnie oszałamiająca maszyna, to jednak nie znalazła się ona na tej liście z kilku powodów. Pierwszym z nich, jest naturalnie cena tego niesamowitego wozu. Chcąc stać się właścicielem 250 GTO, trzeba na ten moment wyłożyć na stół minimum 40 000 000 $. Dobrze przeczytaliście, około 130 mln zł za JEDEN samochód!!!

Zakładając, że przypadkiem ktoś z Was ma w skarbonce parę drobnych i tak będzie musiał obejść się smakiem. Znalezienie egzemplarza, który jest na sprzedaż, to kwestia wielu długich miesięcy, a może nawet lat. Powstało bowiem jedynie 36 egzemplarzy tego modelu, z czego przetrwały 32 sztuki (niektóre źródła podają nawet liczbę mniejszą od 30).

Dodatkowo od nabywcy oczekuje się regularnego serwisowania pojazdu, ze względu na dużą wartość historyczną, więc generuje to kolejne, niemałe koszty. Między innymi z tych powódek, Ferrari 250 GTO znalazło się poza listą 5 najbardziej lubianych przeze mnie modeli marki z Maranello. Zwyczajnie, jest to samochód, będący absolutnie poza zasięgiem „zwykłych śmiertelników”, lecz wierzcie mi na słowo… W innym życiu, mając parę zer na koncie więcej, na pewno stało by w moim garażu!

Podobał Ci się nasz materiał? Polub nas na , aby nie przegapić kolejnych!

4/5 (liczba głosów: 3)
+ posts

Jedyny w swoim rodzaju dziennikarz motoryzacyjny. Felietonista o niebanalnym stylu, znawca historii motoryzacji oraz futurolog branżowych trendów. Prywatnie, wielki fan większości włoskich i niemieckich marek. W swoich tekstach stara się nie unikać trudnych, a niekiedy i kontrowersyjnych, tematów, zadając przy tym nieszablonowe pytania.

\
Reklama