Nasze profile w mediach społecznościowych

Formuła 1

Witalij Pietrow, czyli „Rakieta z Wyborga” | Rosjanie w F1

Witalij Pietrow choć w Formule 1 startował tylko przez 3 sezony, to zapisał się kibicom w pamięci. Stał się on bowiem pierwszym kierowcą z Rosji, który stanął na podium wyścigu F1. Oto historia kariery byłego partnera z zespołu Roberta Kubicy.

Opublikowano

w dniu

Witalij Pietrow i Robert Kubica
Fot. Renault F1 Team

Nietypowe początki Rosjanina 

Wielu młodych kierowców wyścigowych zaczyna swoją karierę od kartingu. Witalij Pietrow poszedł jednak zupełnie inną drogę. Rosjanin bowiem najpierw brał udział w wyścigach i rajdach na lodzie. Zawodnikowi urodzonemu w Wyborgu bardzo spodobał się motorsport. W latach 2001-2002 bohater artykułu zdominował serię Lada Cup Russia, 2-krotnie zostając jej mistrzem. W sezonie 2002 Pietrow także wystartował gościnnie w dwóch wyścigach serii Formula RUS, które zwyciężył. 

ZOBACZ TAKŻE
Radziecka Formuła 1, czyli "tania podróbka" królowej sportów motorowych

Kierowca postanowił ruszyć na podbój Europy. W tamtym czasie poznał niejaką Oksanę Kosaczenko. Rosjanka przedstawiła młodego kierowcę byłemu zawodnikowi F1 Vincenzo Sospiriego oraz samemu Giancarlo Minardiemu. Był jednak pewien problem. Bohater artykułu w tamtym czasie kompletnie nie znał języka angielskiego. Dlatego obie strony postanowiły współpracować.

Pierwsza próba podboju zachodu Europy i powrót do Rosji

Rosjanin w sezonie 2003 startował w kilku seriach. Zimą próbował swoich sił w Zimowej Brytyjskiej Formule Renault. Kierowca z Wyborga spisał się tam świetnie, bowiem w klasyfikacji końcowej zajął doskonałe czwarte miejsce. Jednak dalsza część sezonu 2003 w wykonaniu Pietrowa nie była zbyt udana. Zawodnik bowiem w seriach takich jak Brytyjska Formuła Renault czy Włoska Formuła Renault 2000 stanowił tło dla rywali. Nawet pomoc Sospiriego na nic się nie zdała. Każdy jednak miał nadzieję, iż podczas następnej kampanii Rosjanin się odblokuje. Tak się nie stało.

Witalij Pietrow i Vincenzo Sospiri

Fot. EuroNova / Witalij Pietrow i Vincenzo Sospiri

Pietrow bowiem po raz kolejny dojeżdżał do mety w ogonie stawki w seriach tj. Włoska Formuła Renault 2000. W efekcie postanowiono, aby zawodnik powrócił do ojczyzny. Jeszcze w 2004 roku bohater artykułu został wicemistrzem serii Lada Revolution Russia. Kolejny sezon udowodnił, iż powrót do Rosji okazał się strzałem w dziesiątkę. W 2005 roku zawodnik zdominował krajowe podwórko. Kierowca z Wyborga bowiem został mistrzem w seriach Lada Revolution Russia jak i Rosyjskiej Formuły 1600. Po tych osiągnięciach uznano, że należy jeszcze raz spróbować sił na zachodzie Europy.

Witalij Pietrow i pierwszy międzynarodowy sukces

W 2006 roku Rosjanin w początkowej fazie sezonu skupił się tylko i wyłącznie na startach w Euro Formule 3000. Jak się okazało był to bardzo dobry ruch. Pietrow bowiem wygrał 4 wyścigi, a dodatkowo w dwóch ustanowił najszybszy czas okrążenia zawodów. Zaowocowało to trzecim miejscem w klasyfikacji kierowców. Podczas tamtej kampanii kierowca z Wyborga zadebiutował w serii GP2 w zespole DPR. Nie zdołał jednak zapunktować w bezpośrednim przedsionku F1.

ZOBACZ TAKŻE
Michael Belov o Rosji. "Poziom motorsportu jest u nas wysoki" | WYWIAD

Starty w Azjatyckiej serii GP2

W 2008 roku utworzoną „zimową” serię GP2. Zawodnicy w ramach rywalizacji w tej serii startowali na torach zlokalizowanych w Azji. Bohater artykułu reprezentował w sezonie 2008 barwy zespołu Campos Grand Prix. Jak się okazało była to bardzo udana kampania w wykonaniu bohatera artykułu. Witalij Pietrow bowiem w klasyfikacji końcowej zajął znakomite trzecie miejsce. Do ostatniego wyścigu cyklu liczył się w walce o wicemistrzostwo. Rosjanin jednak nie ukończył ostatniego wyścigu i tym samym musiał uznać wyższość Sebastiena Buemiego. Z dziennikarskiego obowiązku należy dodać, iż mistrzem pierwszego w historii sezonu Azjatyckiej GP2 został Romain Grosjean. 

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Post udostępniony przez Vitaly Petrov (@vitalypetrov)

W sezonie 2008/09 kierowca z Wyborga zajął piąte miejsce w klasyfikacji generalnej. A najlepsze miało dopiero nadejść.

Wicemistrzostwo GP2

W sezonie 2009 Witalij Pietrow w bezpośrednim przedsionku F1 reprezentował barwy zespołu Addax. Rosjanin sezon rozpoczął od drugiego miejsca w Hiszpanii. Wynik ten powtórzył podczas zawodów głównych w Monako. W Turcji po raz pierwszy w sezonie odniósł zwycięstwo, doprowadzając do ekstazy cały zespół.

Witalij Pietrow GP2 2009 Turcja

Fot. Addax / Witalij Pietrow mknie po triumf w Turcji

Po rywalizacji w Istambule na kolejne miejsce na podium musiał czekać aż 7 wyścigów. W Walencji w obu rywalizacjach stanął na podium, a w pierwszej gonitwie po raz drugi w sezonie odniósł triumf. Co ciekawe Walencja była bardzo szczęśliwym miejscem dla Rosjanina w poprzednich sezonach. Kierowca z Wyborga bowiem triumfował w tym mieście już w 2007 i 2008 roku. Po rundzie w Hiszpanii, Pietrow zdołał jeszcze raz stanąć na podium na torze Monza, gdzie zajął drugie miejsce. Sezon zakończył poważnym wypadkiem na torze w Portimao. Zawodnik z Rosji po starcie został na polach startowych, a w tył w jego bolidu z impetem wleciał Michael Herck. Szczęśliwie obu kierowcom nic się nie stało.

W klasyfikacji kierowców „Rakieta z Wyborga” zajęła drugie miejsce, tracąc 25 punktów do Nico Hulkenberga.

Narodowy zryw z pomocą Władimira Putina

Fabryczny zespół Renault w Formule 1 po skandalu związanym z GP Singapuru 2008 stracił wielu sponsorów w tym tytularnego ING. Francuzi na cito potrzebowali więc sporego zastrzyku finansowego. Tematem zainteresowali się Rosjanie na czele z Aleksandrem Pietrowem, czyli ojcem Witalija. Aby umieścić „Rakietę z Wyborga” w królowej sportów motorowych, należało jednak wnieść budżet w wysokości 15 milionów euro. Takiej kwoty nie miał jednak ojciec Witalija. 

ZOBACZ TAKŻE
Roman Rusinov: Szybki tester Jordana i MF1 Racing | Rosjanie w F1

„Papa Pietrow” Pierwsze 7,5 mln euro pożyczył od Banku Sankt Petersburga. Dzięki swoim znajomościom oprocentowano ją na 8%. Kolejne 5 milionów zorganizowano dzięki pomocy… Władimira Putina. Ówczesny premier Rosji obiecał, iż Renault otrzyma od Łady 5 milionów euro. Tak też się stało. Do uzbierania pozostało „tylko” 2,5 miliona Euro. Aleksander Pietrow załatwił je według starej dobrej rosyjskiej tradycji. Jak możemy przeczytać w tamtejszych mediach: Faceci z Favorit i jego prywatnej firmy ochroniarskiej Orion udawali się do kolejnych biznesmenów i żądali datku charytatywnego dla „Rakiety z Wyborga”. Kwota, w zależności od działalności darczyńcy, wahała się od 10 do 200 tys. dol. Propozycji nie można było odrzucić. W ten oto sposób zebrano potrzebne fundusze i Witalij Pietrow stał się pierwszym w historii kierowcą z Rosji, który został etatowym kierowcą w Formule 1. 

Witalij Pietrow i debiutancki sezon w F1

Pierwsze śliwki robaczywki

Do wyścigu w Bahrajnie „Rakieta z Wyborga” zakwalifikowała się na 17. pozycji. Pietrow w przeciwieństwie do Kubicy odnalazł się w chaosie po starcie i w efekcie awansował o kilka pozycji. Po 10 okrążeniach Rosjanin jechał tuż za 10. Rubensem Barrichello. Wtedy jednak bohater artykułu popełnił błąd i zbyt agresywnie przejechał przez jeden z krawężników. Debiutant w efekcie musiał wycofać się z wyścigu z powodu uszkodzonego zawieszenia. W Australii kierowca Renault popisał się atomowym startem. W ciągu jednego okrążenia zyskał aż 8 pozycji i znalazł się w punktowanej 10. Niestety na 9. okrążeniu w trzecim zakręcie popełnił błąd i zakopał się w żwirze.

ZOBACZ TAKŻE
Radzieckie i rosyjskie projekty F1. Mogło być nieźle, wyszło jak zawsze

W Malezji Pietrow zaimponował wszystkim odważną walką z Lewisem Hamiltonem. Szansę na znakomity wynik zabrała mu jednak awaria skrzyni biegów i po raz trzeci z rzędu Rosjanin nie zobaczył flagi w czarno-białą szachownicę. 

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Post udostępniony przez Vitaly Petrov (@vitalypetrov)

W Chinach w czasie sesji treningowej poważnie rozbił swój bolid. Przy wejściu na prostą startową stracił panowanie nad swoją maszyną i z impetem wpadł w bariery. Mechanicy na jego szczęście zdołali poskładać przed kwalifikacjami zniszczone Renault. W czasie wyścigu nad torem w Szanghaju rozpętała się ulewa. Kierowca z Rosji przez sporą część wyścigu trzymał się tuż za Robertem Kubicą. Wtem popełnił poważny błąd i obrócił się. Pietrow jednak się nie poddał i w samej końcówce wziął się za odrabianie strat. W pięknym stylu wyprzedził Michaela Schumachera i Marka Webbera. Kierowca z Rosji ostatecznie ukończył zmagania na znakomitej siódmej pozycji. Mógł żałować tego błędu, który kosztował go wiele cennych sekund. 

Jednak jedna jaskółka wiosny nie czyni

W Hiszpanii i w Monako kierowca Renault rozbił swój bolid. Miało to miejsce w treningu i kwalifikacjach. Następnie w obu wyścigach nie zdołał zapunktować, a w dodatku w Księstwie Hazardu w samej końcówce rywalizacji uszkodził zawieszenie. Szansa na przełamanie złej passy nadeszła w Turcji, lecz w samej końcówce wyścigu doszło do kontaktu pomiędzy nim a Fernando Alonso. Rosjanin musiał w efekcie zjechać do pit-stopu i na nowych oponach był w stanie wykręcić najlepszy czas w wyścigu.

ZOBACZ TAKŻE
Alan Bierkow - kariera zakończona morderstwem | Rosjanie w F1

W Kanadzie bohater artykułu ponownie narozrabiał. Najpierw za szybko wystartował, po czym spowodował kolizję z Pedro de la Rosą. Sędziowie ukarali zawodnika za te obydwa zdarzenia i w efekcie Pietrow wpadł na metę na odległej 17. pozycji. Podczas wyścigów w Walencji i na Silverstone partner z zespołu Roberta Kubicy nie zdołał zapunktować. Sztuka ta udała mu się podczas GP Niemiec, gdzie ukończył zmagania na 10. pozycji. 

Solidny występ na Hungaroringu

Podczas GP Węgier 2010 Pietrow po raz pierwszy pokonał Kubicę w kwalifikacjach, kiedy to zajął siódme miejsce w kwalifikacjach. Tuż po starcie Rosjanin awansował o dwie pozycje. Wkrótce potem wyprzedził go Lewis Hamilton, który wykorzystał fakt, iż kierowca Renault zaliczył uślizg na wyjściu z pierwszego zakrętu. Brytyjczyk w wyniku problemów z bolidem musiał wycofać się z rywalizacji i tym samym Rosjanin odzyskał piąte miejsce, na którym dojechał już do mety. W Belgii w kwalifikacjach po raz kolejny rozbił się. W wyścigu jednak postanowił postawić wszystko na jedną kartę i zdołał przebić się na 9. miejsce. Po drodze stoczył fenomenalny bój z Mercedesami.

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Post udostępniony przez Vitaly Petrov (@vitalypetrov)

Podczas dwóch kolejnych wyścigów rozgrywanych na torze Monza i w Singapurze zajął odpowiednio 13. i 11. miejsce.

Znowu to samo…

Kiedy wydawało się już, że Rosjanin ustabilizował nieco formę, nadeszły 3 weekendy z rzędu z wypadkami. W Japonii po atomowym starcie zawadził o bolid Nico Hulkenberga i doszczętnie rozbił swój bolid. Sędziowie uznali go winnym kolizji. Podczas pierwszego w historii GP Korei Południowej nad torem rozpętała się potężna ulewa. Wielu kierowców miało problemy z utrzymaniem się na torze. Wydawało się jednak, iż kierowca z Wyborga jest jednym z tych, który panuje nad sytuacją. Nic bardziej mylnego. Na 36. okrążeniu bohater artykułu jadący w punktach potężnie rozbił swój bolid. Rosjanin stracił kontrolę nad maszyną w ostatnim zakręcie i z impetem uderzył w bandy. Szczęśliwie nic mu się nie stało. Z kolei w Brazylii podczas sesji treningowej wypadł z trasy w zakręcie numer 6 i kompletnie zniszczył prawą stronę bolidu. W wyścigu do mety dojechał na 16. pozycji. Nikt wówczas się nie spodziewał, jaką wielką sensację sprawi w Abu Zabi.

Wyścig życia?

Na torze Yas Marina kierowca z Rosji spisywał się świetnie już od początku weekendu. W kwalifikacjach zdołał nawet pokonać Roberta Kubicę, co nie zdarzało mu się często. Po tym jak na pierwszym okrążeniu po wypadku Michaela Schumachera i Vitantonio Liuzziego na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa, mechanicy wezwali go na zmianę opon. 

ZOBACZ TAKŻE
GP Abu Zabi 2010, czyli jak Vitaly Petrov namieszał w walce o tytuł

Kilka okrążeń później w alei serwisowej zjawił się lider klasyfikacji mistrzostw świata Fernando Alonso. Hiszpan musiał dojechać na czwartej pozycji, aby zapewnić sobie tytuł mistrza świata. Ku zaskoczeniu wielu kierowca Ferrari nie mógł poradzić sobie z Pietrowem. „Nando” raz po raz próbował obierać różne linie przejazdu, aby wyprzedzić debiutanta. Jednak nawet zachęta ze strony inżyniera nie pomogła. Rosjanin po prostu swój jechał swój wyścig życia. „Rakieta z Wyborga” zdołała odeprzeć wszystkie ataki Alonso i tym samym mistrzem świata został Sebastian Vettel. Wściekły był z kolei Alonso, który po wyścigu zaczął wygrażać szóstemu na mecie Pietrowowi. Rosjanin z kolei dostał owację na stojąco od członków ekipy Red Bulla, za powstrzymanie Hiszpana. Debiutancki sezon kierowca Renault ukończył sezon na 13. pozycji z dorobkiem 27 punktów. Francuzi postanowili zatrzymać polsko-rosyjski duet na rok 2011.

Sezon 2011

Witalij Pietrow na podium

Po poważnym wypadku Roberta Kubicy w rajdzie Ronde di Andora, partnerem Rosjanina w zespole Lotus-Renault został Nick Heidfeld. Podczas inauguracji sezonu w Australii „Rakieta z Wyborga” po raz kolejny popisała się atomowym startem. Kierowca z Rosji awansował po kilkuset metrach na trzecie miejsce. Tej lokaty nie oddał już do mety stając się pierwszym w historii Rosjaninem, który stanął na podium w wyścigu Formuły 1.

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Post udostępniony przez Vitaly Petrov (@vitalypetrov)

W Malezji w samej końcówce wyścigu wyleciał w powietrze po tym jak wypadł z toru. Szczęśliwie nic mu się wtedy nie stało. Pietrow do szpital trafił kilka tygodni później po GP Monako. Kierowca Lotusa był zamieszany w wypadek z udziałem Jaime Alguersuariego. Bohater artykułu po uderzeniu w bandę narzekał na silny ból w nogach. Na szczęście zdołał wykurować się przed następnymi zawodami w Kanadzie i na torze w Montrealu podczas niezwykle szalonego wyścigu zajął piąte miejsce. 

Rosjanin miał zastrzeżenia co do pracy zespołu

Przez cały sezon Witalij Pietrow zdołał zgromadzić tylko 37 punktów. Sporą część swojej zdobyczy zdobył w pierwszy wyścigach sezonu. Co było powodem takiej dyspozycji? Po fatalnym wyścigu w Abu Zabi, Rosjanin nie wytrzymał i głośno powiedział o tym co myśli.

Prawie od dziesięciu wyścigów nie mamy w samochodzie niczego nowego, więc jeździmy właściwie taką samą konstrukcją, jaką rozpoczęliśmy mistrzostwa. Oczywiście podium na inaugurację czempionatu było zachęcające – zarówno dla mnie, jak i całej Rosji, każdego fana. Ale potem złościłem się dosłownie na wszystko, próbując coś zrobić. Niestety nie mogę krytykować zespołu, bo zabrania mi tego podpisany kontrakt. Ciągle nie mogę o tym mówić, ale z drugiej strony nie mogę też siedzieć cicho. Mam wszystkiego dość, nie mogę dusić żalu wewnątrz siebie. Ile straciliśmy w pit-stopach? Ile na złej taktyce? Popełnione błędy kosztowały nas gdzieś 10 wyścigów, jeśli nie więcej. Niestety udzielając wywiadu nie mogę powtórzyć, że straciliśmy czas przez złe pit-stopy, czy coś takiego – ocenił.

ZOBACZ TAKŻE
Siergiej Złobin: To od niego Rosjanie zaczęli podbój F1 | Rosjanie w F1

Kilka dni później Rosjanin przeprosił zespół za swoje słowa. Niemniej po sezonie 2011 i tak obie strony rozstały się.

Łabędzi śpiew Rosjanina w F1

Zespół Caterham przed sezonem 2012 zawarł umowę z Jarno Trullim. Włoch miał opuścić szeregi, gdyż ekipa nie była w stanie zagwarantować mu wypłaty. W miejsce Włocha zatrudniono Pietrowa. Pomimo nadziei na poprawę wyników z poprzednich lat, ekipa ta wciąż była czerwoną latarnią w F1 na równi z HRT i Marussią. Najlepszym wynikiem „Rakiety w Wyborga” było 11. miejsce podczas finału sezonu w Brazylii. Co ciekawe rezultat ten pozostał najlepszym w historii zespołu aż do jego upadku w 2014 roku. Rezultat Rosjanina zdołał wyrównać podczas GP Monako 2014 Marcus Ericsson. Dzięki temu wynikowi zespół Caterham w klasyfikacji konstruktorów zajął 10. miejsce. Był to łabędzi śpiew Pietrowa w F1.

Witalij Pietrow 2012

Fot. Caterham F1

Witalij Pietrow w DTM

Pod koniec 2013 roku media obiegła dosyć sensacyjna, jakoby Rosjanin podpisał kontrakt z Mercedesem na starty w DTM na sezon 2014. Plotka okazała się prawdą i „Rakieta z Wyborga” miała startować w barwach ich klienckiego zespołu Mucke Motorsport.

W swoim debiucie na torze Hockenheimring, Rosjanin zajął 17. miejsce. Wynik ten powtórzył także w dwóch kolejnych wyścigach – w Oscherslaben i w Budapeszcie. Na torach Norisring, Moscow Raceway, Red Bull Ring oraz Nurburgring Petrov zajmował odpowiednio 19., 18., 20. i 21. miejsce. Mały przełom nastąpił na torze w Lausitz. Wyścig rozgrywany był w deszczowych warunkach. Pietrow wykorzystał doświadczenie, które zdobył podczas wyścigów na lodzie w Rosji i przez większą część wyścigu jechał w punktowanej dziesiątce. Niestety w drugiej części zawodów stracił tempo i na metę wpadł jako dwunasty, z 6-sekundową stratą do 10. Rockenfellera.

DTM 2014 Rosjanin

Fot. Mucke Motorsport

Kolejną rundą serii były zawody na holenderskim torze Zandvoort. Na ostatnim okrążeniu wyścigu z toru wypadł Miguel Molina, a Rosjanin awansował w ten sposób na 13. miejsce. Z racji tego, że Bruno Spengler oraz kolega z zespołu Rosjanina – Daniel Juncadella otrzymali karę 30 sekund za spowodowanie kolizji, Rosjanin przesunął się na jedenaste miejsce. Do punktów zabrakło mu 0.8 sekundy.

ZOBACZ TAKŻE
Artem Markelov: Brudy ojca zatrzymały mu karierę? | Rosjanie w F1

W ostatnim wyścigu sezonu w Hockenheim zajął 18. miejsce. Rosjanin był jedynym kierowcą w stawce, który nie zdobył punktu. Jak się okazało, był to również jedyny sezon, w którym zobaczyliśmy Rosjanina na torze w tej serii.

Witalij Pietrow i 24h Le Mans

Co ciekawe kierowca z Wyborga ma na swoim koncie kilka startów we francuskim klasyku. Pierwszy raz swoich sił w nim spróbował w 2007 roku. Startował wtedy w załodze wraz z Lizem Hallidayem i Romainem Ianettem w barwach ekipy Noël del Bello Racing w klasie LMP2. Rosyjsko-Amerykańsko-Francusko załoga nie ukończyła wyścigu. Pietrow w Le Mans zjawił się po raz kolejny dopiero w 2016 roku. Barwy zespołu SMP Racing reprezentował wraz z Kirillem Ładiginem i Wiktorem Szajtarem. Rosyjskie trio zdołało zająć trzecie miejsce w klasie LMP2. 

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Post udostępniony przez Vitaly Petrov (@vitalypetrov)

Debiut w klasie LMP1 z 2018 roku choć nie udany miał w sobie pewien smaczek. SMP Racing obok Pietrowa reprezentowali bowiem Mikhaił Alioszin oraz sam Jenson Button. Upragnione podium w całym wyścigu udało się zdobyć w 2019 roku. Pietrowowi po raz kolejny towarzyszył Alioszin. Rosjan wspomógł także Stoffel Vandoorne. Wykorzystując błąd siostrzanej załogi, rosyjsko-belgijskie trio zakończyło zmagania zarówno w całym wyścigu jak i klasie LMP1 na trzeciej pozycji. Był to zarazem ostatni wyścig w profesjonalnej karierze bohatera artykułu. 

Rosjanin przeżył rodzinną tragedią

24 października 2020 roku doszło do wielkiej tragedii w życiu prywatnym Pietrowa. Jego ojciec został bowiem zamordowany podczas kąpieli w jeziorze. Niezidentyfikowany do tej pory snajper trafił go kulą prosto w serce. Pietrow Senior następnego dnia miał zeznawać w sądzie w sprawie defraudacji pieniędzy w Wyborgu. Wieść o zabójstwie ojca bohatera artykułu rozeszła się głośnym echem w padoku Formuły 1. Witalij Pietrow 25 października 2020 roku miał zadebiutować w roli sędziego podczas wyścigu F1, rozgrywanego w Portugalii. Z uwagi na okoliczności nie był on w stanie skupić się na obowiązkach i jeszcze tego samego powrócił do Rosji, aby pochować ojca. 

Przypuszcza się, iż było kilka motywów zabójstwa Aleksandra Pietrowa. Rosjanin miał być zamieszany w szemrane interesy z rosyjską mafią, a dodatkowo jak przypuszczają śledczy, ktoś chciał „uciszyć go” w związku z defraudacją pieniędzy w Wyborgu. Prawdy się jednak zapewne nigdy nie dowiemy. 

Witalij Pietrow – podsumowanie postaci

Rosjanin polskim kibicom na zawsze w pamięci zostanie zapamiętany jako partner z zespołu Roberta Kubicy w sezonie 2010. „Rakieta z Wyborga” niemal na pewno osiągnęła by o wiele więcej w Formule 1, gdyby nie częste wypadki. Pietrow bowiem nie raz pokazał, że jest szybkim kierowcą, któremu po prostu brakowało zimnej głowy. Po zakończeniu kariery kierowca z kraju ze stolicą w Moskwie stał się opiekunem młodych kierowców ze swojego państwa. Z rad Pietrowa korzystają między innymi Irina Sidorkova, Robert Shwartzman oraz Artem Petrov, który nie jest spokrewniony z bohaterem artykułu. Kto wie może ktoś z jego podopiecznych pewnego dnia trafi do F1? Czas pokaże.

5/5 (liczba głosów: 1)
Skomentuj

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama
Reklama