Czego szukasz?

Założ konto w BETFAN z motohigh.pl

IndyCar

Mario Dominguez o F1. „Walczyłem o kontrakt z MF1 Racing” | WYWIAD

Mario Dominguez to jeden z meksykańskich bohaterów narodowych. „Super Mario” wielokrotnie bowiem zajmował wysokie miejsca w wyścigach CART a dodatkowo testował bolid F1. Zapraszamy na rozmowę z Meksykaninem, podczas której poruszyliśmy wiele ciekawych wątków.

Mario Dominguez F1 IndyCar

Mario Dominguez: Krótka sylwetka

Meksykanin podobnie jak wielu kierowców ze swojej ery marzył o rywalizacji w seriach CART i F1. Do tej pierwszej trafił w 2002 roku i od razu został debiutantem roku. W następnych latach już w serii Champ Car, która pojawiła się po upadku CART Mario Dominguez wielokrotnie pokazał swoją wartość. W 2005 roku walczył o fotel w zespole MF1 Racing, lecz Tiago Monteiro i Christijan Albers przelicytowali Meksykanina. Podczas swojej kariery zawodnik z Mexico City 12-krotnie stawał na podium wyścigów CART/Champ Car, z czego wygrał 2. W 2008 roku Super Mario wziął udział w kilku wyścigach serii IndyCar po połączeniu mistrzostw IRL z Champ Car. 

Mario Dominguez i mentor

Archiwum zawodnika / Mario Dominguez i Adrian Fernandez przed wyścigiem na Cleveland. Starszy z Meksykanów udzielał wiele cennych rad naszemu rozmówcy

Zacznijmy od CART i F1

Pytanie na rozgrzewkę. W latach 90. mieliśmy dwie bardzo konkurujące ze sobą serie wyścigowe – CART i F1. Czy zgadzasz się, że jazda w obu tych seriach była marzeniem kierowcy twojego pokolenia?

Tak, to na pewno. Wielu zawodników marzyło o jeździe w CART na początku swojej kariery. Na pewno byli to Amerykanie, ponieważ była to najbardziej prestiżowa seria wyścigowa w USA. Ale mogliśmy znaleźć tam często kierowców z obu Ameryk i Europy. F1 to z kolei to był cel także dla wielu zawodników, a znalezienie się w niej było ich wielkim marzeniem. Zresztą F1 wciąż jest bardzo popularna, CART była też cenioną serią. Przez to mieliśmy międzynarodową stawkę. Rywalizowali byli kierowcy F1, ale też niektórzy zawodnicy CART trafiali do F1. Jak Juan Pablo Montoya, który był utytułowanym zawodnikiem czy Jacques Villeneuve, czyli kierowca który zdobył nawet tytuł mistrza świata F1. To były na pewno mistrzostwa, o których marzyło sporo kierowców. 

ZOBACZ TAKŻE
Gonzalo Rodriguez: Bohater narodowy Urugwaju | Legendy motorsportu

Zresztą Gonzalo Rodriguez mówił, że jego udany debiut w CART to prawdopodobnie najważniejsze wydarzenie w dziejach urugwajskiego motorsportu.

Gonzalo był bardzo utytułowanym kierowcą. W stawce mieliśmy takich zawodników jak on, ale także witali do nas mistrzowie Formuły 3000 – Bruno Junqueira czy Sebastien Bourdais. Warto też wspomnieć o Nigelu Mansellu. Został mistrzem świata F1, a rok później w 1993 roku został mistrzem CART. Więc tak naprawdę była to seria, gdzie miałeś za rywali ścisłą światową czołówkę, tak samo jak w F1.

Emerson Fittipaldi także poszedł drogą Nigela Mansella. Najpierw został mistrzem świata F1, a potem triumfował w CART.

Tak ścigał się z nami. Trzeba też wymienić Mario Andrettiego, który jeździł przez wiele lat. Nelson Piquet czy Jean Alesi próbowali swoich sił w Indy 500. Kierowcom spoza USA także zależało, by odnosić tam sukcesy.

Mario Domniguez o 1999 Marlboro 500

Chciałbym zapytać, jeżeli mogę o wydarzenia z Fontany z 1999 roku. Byłeś na torze, kiedy zdarzył się wypadek Grega Moore’a. Jaka panowała wtedy atmosfera w padoku?

To było coś strasznego – jedno z najbardziej smutnych wydarzeń w historii sportu i CART. To był potężny wypadek, jak pewnie zresztą pamiętasz. Na torach takich jak California Speedway prędkość na pojedynczym przejeździe przekraczała nawet 380 km/h! Kiedy coś pójdzie nie tak, po prostu giniesz. Tamtego dnia rywalizowałem w Indy Lights na tym obiekcie i po wszystkim dotarła do nas wiadomość że Greg Moore miał poważny wypadek. Potem nikt nic nie mówił, lecz po dwóch godzinach ogłoszono, iż Kanadyjczyk nie żyje. To był wielki szok dla naszej społeczności. On był wielką gwiazdą, bardzo młodym i piekielnie szybkim zawodnikiem.

ZOBACZ TAKŻE
Greg Moore: Tragiczna historia ulubieńca Ferrari | Legendy motorsportu

Swego czasu jednym z najlepszych na świecie.

Tak, bardzo młodo wygrywał wyścigi CART. Miał wiele pecha, że stało się to co się stało…

W F1 był bardzo szanowany. Interesowali się nim Williams, Ferrari, Stewart a nawet McLaren. Dario Franchitti o tym opowiadał.

Oj tak. Oni bardzo interesowali się takimi zawodnikami, by ich potem sprowadzić do F1. Greg Moore z pewnością był jednym z nich. 

Mario Dominguez nieco o wymianie na linii IndyCar-F1

W tamtym czasie wielu kierowców CART testowało bolidy F1. Można tu wymienić Oriola Servię, który był testerem zespołu Prost.

Hiszpan testował bolid zespołu Alaina Prosta w 2001 roku. Alex Zanardi to jest ciekawy przykład. Trafił do CART z F1, po czym ponownie trafił do F1 i znowu wrócił do CART. Sebastien Bourdais także trafił stamtąd do F1, gdzie reprezentował Toro Rosso. I nawet w tych czasach takie rzeczy się zdarzają, kiedy zawodnicy IndyCar mieszają się z tymi z F1. Alexander Rossi w 2015 roku jeździł w F1, by rok potem trafić do IndyCar. Romain Grosjean, chyba nie muszę tego rozwijać. Dostał kontrakt od Andrettiego i może osiągnąć wielkie rzeczy w IndyCar. Z kolei Patricio O’Ward pojedzie w testach F1 z McLarenem.

ZOBACZ TAKŻE
Patricio O'Ward: Kim jest meksykański straszak na Daniela Ricciardo?

Więc naprawdę cieszy to, że zawodnicy próbują także innych wyzwań. A to nie jest łatwe. Teraz jest nawet ciężej. Są bardzo duże różnice w torach i maszynach. Ten aspekt zmusza kierowcę do cięższej pracy. W szczególności, gdy ktoś idzie z IndyCar do F1 i z F1 do IndyCar. To zajmuje sporo czasu. Dla tych co ścigają się w Europie, łatwiej zaistnieć w F1. Ta sama zasada obowiązuje amerykańskie serie wyścigowe. Ale to można przełamać! 

O Coltonie Hercie i Patricio O’Wardzie

W tym roku mieliśmy plotki, że do F1 trafi Colton Herta, bo Michael Andretti miał kupić Saubera.

Byli 48 godzin od dopięcia umowy. Poszło o to, że Andretti nie miałby kontroli nad zespołem jak chciał. Colton Herta rzeczywiście miał być jedną z opcji. Natomiast jak wspomniałem wyżej Patricio O’Ward weźmie udział w posezonowych testach F1 z McLarenem w Abu Zabi. Ma wielki talent. 

W mojej opinii Herta to wielki talent. Zaryzykuję stwierdzenie, iż to jeden z trzech najlepszych kierowców U24 na świecie.

Colton w mojej opinii miałby wielki problem w F1. On miał małą styczność z europejską ścieżką kariery. Oczywiście ma spore umiejętności, podobnie jak O’Ward. Powiem, że obydwoje mają taki sam talent.

ZOBACZ TAKŻE
Dlaczego Andretti nie kupił Saubera, a Hulkenberg odpuścił IndyCar?

Co do Herty. To on jeździł w 2015 i 2016 roku w Europie i sukcesy miał. Jego rywalami w Euroformule Open byli zawodnicy z Polski – Igor Waliłko i Antoni Ptak. A także swego czasu był kolegą z zespołu Lando Norrisa w obecnej Brytyjskiej F4 i Brytyjczyk nie miał łatwo z nim.

Mario Dominguez wspomina pierwszą wygraną w CART

Twoje pierwsze zwycięstwo odniosłeś w kontrowersyjnym wyścigu 2002 Honda Indy 300. Na początku zostałeś uwikłany w wielki karambol. Myślałeś, że to dla ciebie koniec rywalizacji? 

Myślałem. To był bardzo poważny wypadek na starcie. To były sceny rodem z filmu. Bardzo wiele bolidów zostało uszkodzonych Oni zaczęli wyścig w deszczu, nikt nikogo nie widział i dalej to poszło. Pomyślałem wtedy „Boże! No chyba nie po to przylecieliśmy do Australii, by nawet nie skończyć pierwszego okrążenia!”. Stwierdziłem, że to dla nas koniec zabawy. Jednak przez czerwoną flagę moi mechanicy naprawili mi bolid i wróciliśmy. Tak jak powiedziałeś był to kontrowersyjny wyścig, bo tak naprawdę był to festiwal żółtej flagi i neutralizacji. No i potem przerwali wyścig, bo zaczęło się robić ciemno. W tamtym momencie prowadziłem w wyścigu i zostałem ogłoszony zwycięzcą. Miałem w tym wszystkim sporo szczęścia.

Mario Dominguez pierwsza wygrana

Archiwum Mario Domingueza

A z kolei na 6. okrążeniu obróciłeś się i traciłeś około 1 minuty do lidera – Bruno  Junqueiry a i tak wygrałeś. I miałeś naprawdę szczęście, bo musiałbyś pojawić się u mechaników na 42. okrążeniu.

Dokładnie. To był swojego rodzaju fart, że zdecydowali się zakończyć wyścig w tamtym momencie. Miałem nieco inną strategię niż inni i to zadziałało. 

Kto z twojego zespołu wypowiedział słynną kwestię „Wygrałeś sk*******u! haha”? 

To był Keith Wiggins dyrektor zespołu. On dorwał się do radia i na cały głos wydarł się „WYGRAŁEŚ S*******U!” (śmiech)

Który wyścig wedle ciebie był bardziej absurdalny – 2002 Honda Indy 300 czy GP Belgii 2021?

Tak naprawdę to jest jedno i to samo. To nie były prawdziwe wyścigi, gdyż tak naprawdę zamiast się ścigać jechałeś tylko i wyłącznie za samochodem bezpieczeństwa przy żółtych flagach. 

 

„Nic nie mogli zrobić innego”

Dla wielu 2002 Honda Indy 300 do czasu w/w farsy ze Spa to był najgorszy wyścig w historii motorsportu. Na starcie połowa stawki rozbiła się i Toranosuke Takagi i nie pamiętam kto trafili do szpitala.

To był Adrian Fernandez, także Meksykanin. 

Masz rację, dziękuję. Potem mieliśmy 6 normalnych okrążeń i do końca wyścigu pace cara. 

Tak było. Oni wypuścili pace car, bo myśleli że deszcz ustanie. Tak się nie stało, a nie mogli przenieść wyścigu z wielu powodów. Normalnie przenieśliby rywalizację na inny dzień, ale ponieważ wyścig rozgrywał się w centrum miasta. Nie było możliwości, by przez kolejny dzień Surfers Paradise było zablokowane. Więc zawody musiały zostać rozegrane w niedzielę.

Wypadek Surfer Paradise

Fot. IndyCar / Wypadek podczas wyścigu w Surfer Paradise. Mario Dominguez miał więcej szczęścia niż Toranosuke Takagi czy Adrian Fernandez. Na pierwszym planie widzimy rozbity bolid naszego rozmówcy

Mario Dominguez o 2003 German 500

ZOBACZ TAKŻE
2003 German 500: Wielki popis Sebastiena Bourdaisa pod polską granicą

Rok później miałeś okazję rywalizować na owalnym torze Lausitz w Niemczech. I tam również była kontrowersja, o której opowiedziałeś w wywiadzie po wyścigu. Sebastien Bourdais nie dostał kary za to samo co ty zrobiłeś, czyli za blokowanie. 

To była zła decyzja ze strony sędziów. Była taka zasada, że jeżeli to ty pierwszy zablokujesz przed jego próbą wyprzedzania, to mogłeś to zrobić. I ja to robiłem niemal cały czas, ale w granicach zasad. Potem jednak zostałem ukarany Stop & Go, a Bourdais zrobił potem to samo. Znaczy nie mam nic przeciwko temu, bo jego obrona była ok. Jednak nie dostał żadnej kary. Podejrzewam, że zrobili to, aby utrzymać show, bo nasza walka była zawzięta. Jednak to nie było konsekwentne sędziowanie. Ja popełniłem pewien błąd. Mianowicie pokazałem mu jak się bronić za wcześnie. Mogłem chwilę jeszcze poczekać i inaczej to rozegrać. Pod koniec nie byłem w stanie już go wyprzedzić. Ale mimo wszystko było to ciekawe widowisko i obydwoje świetnie się bawiliśmy.

Możliwe, że nie dostał też kary, bo jako debiutant miał szansę wygrać w swoich pierwszych zmaganiach na owalu. W połowie wyścigu chciał ciebie wyprzedzić, lecz nie znalazł miejsca i musiał ratować się ucieczką poza tor. Może za to sędziowie ciebie ukarali. 

Tak on wypadł z toru, ale to była jego wina. Myślę, że za bardzo chciał się skupić na wyprzedzeniu mnie i spróbował to zrobić po wewnętrznej, gdzie nie było miejsca. 

Po wyścigu 2003 German 500

W tym wywiadzie po zawodach powiedziałeś też, że ty i zespół będziecie rozmawiać na temat kary ze stewardami. Byliście u nich po wszystkim? 

Tak byliśmy. Jednak nie mogliśmy nic zmienić, bo powiedzieli nam że nie będą zmieniać wyników zakończonego wyścigu. Myślę, że dostałem tą karę aby było show, aby wyścig był bardziej ekscytujące dla fanów. Jak wiemy dla Amerykanów CART to był show-biznes i chcieli zrobić dobre widowisko dla kibiców, co rozumiem. Jednak ta decyzja była nie fair, chociaż takie rzeczy się zdarzają np. w piłce nożnej. 

Jak powiedziałem wcześniej Bourdais w swoim debiucie na owalu jechał po wygraną. Do 2016 roku nikt nie powtórzył tego wyczynu. To zwycięstwo robiło wrażenie zwłaszcza, że od połowy Francuz nie miał pełnej mocy na prostych. Derek Daly o tym mówił, iż kierowca z Le Mans ma problemy.  

Nie wiedziałem o tym szczerze mówiąc. 

 

O wyścigach CART w Meksyku

Mexico City to twoje rodzinne miasto. W 2003 roku zdobyłeś tam podium. Co wtedy czułeś?

To było coś niesamowitego i niewiarygodnego. Same przybycie do Meksyku robiło wrażenie, bo na trybunach było kilkadziesiąt tysięcy widzów. Wszyscy z nich kibicowali nam Meksykanom. Mieliśmy wielkie wsparcie, w szczególności Adrian Fernandez i ja. Ukończenie wyścigu na podium było czymś niezwykłym. Kibice oszaleli a wkrótce zabrano mój bolid w pobliże najważniejszego pomnika w Meksyku, czyli Ángel de la independencia. Tam w obecności policji i kibiców zrobiliśmy wręcz narodową celebrację. Nigdy tego nie zapomnę. 

ZOBACZ TAKŻE
Historia IndyCar - Akt III - CART: Seria, która dorównała i przebiła F1

Champ Car ścigało się w Monterrey i Mexico City. Gdzie kierowca mógł bardziej poczuć wsparcie fanów i klimat wyścigu?

Tak naprawdę doping był taki sam. Po prostu były to 2 inne meksykańskie miasta. W Monterrey także udało mi się stanąć na podium. Mogę się więc pochwalić, że jestem jedynym kierowcą z Meksyku, który stanął na podium w obu tych wyścigach. 

Podium w Meksyku Mario Domingueza

Prywatne archiwum Mario Domingueza

Fundidora Park była bardzo ciekawym torem. Zbudowano go w parku przemysłowym i mieliśmy ciekawe tło. Zresztą powiem coś. W tym roku po raz pierwszy tak naprawdę od czasów Champ Car transmisje wyścigów IndyCar prowadziła poważna telewizja. I komentatorzy Grzegorz Gac i Grzegorz Jędrzejewski, w szczególności pierwszy z panów który dawniej komentował właśnie CART i Champ Car, regularnie wspomniał o tym torze. A dodatkowo tematem był często „Słynny Bryan Herta, ojciec Coltona którego mogą kojarzyć starsi widzowie Eurosportu”. 

O proszę. Miło to słyszeć i szacunek dla nich za to. Przy okazji widzę, że nieźle się bawicie w Polsce. [Śmiech]

Mario Dominguez o drugiej i ostatniej wygranej w Champ Car

W 2003 roku w Miami wygrałeś kolejny wyścig Champ Car. Wystartowałeś z 8. pozycji, ale tym razem wyścig nie był aż tak szalony.

To był także całkiem niezły wyścig. Przez cały weekend mieliśmy sporo wypadków. Ja i mój zespół od razu znaleźliśmy dobry pakiet i było widać tego efekty. Tor w Miami charakteryzował się tym, że było tam bardzo ciężko wyprzedzać. Jednak mając tempo i nie popełniając błędów, znaleźliśmy pakiet na wygraną. Pi-stopy też były niczego sobie. Nasza wygrana była wspaniała, bo w końcu zrobiliśmy to w Miami, gdzie zawsze było sporo kibiców na trybunach. No i dodatkowo był to ostatni wyścig przed zawodami w Meksyku, więc już w mojej ojczyźnie wielu moich rodaków mnie dopingowało. 

Wygrana w Miami

Archiwum Mario Domingueza / Wygrana w Miami

W kwalifikacjach Paul Tracy zrobił durny błąd i rozbił się na fenomenalnym okrążeniu.

Tak było. Ogółem tor w Miami był bardzo trudny, nie było miejsca na żaden błąd. Nie skłamię jeżeli powiem, że było to drugie Monako.

Albo Nashville w przypadku IndyCar [śmiech].

ZOBACZ TAKŻE
Marcus Ericsson wygrał antyreklamę IndyCar w Nashville | Analiza

Mario Dominguez w Formule 1?

Czy możesz nam powiedzieć coś więcej o przygodzie z MF1 Racing? Miałeś tam walczyć o fotel.

Moja przygoda z tym zespołem zaczęła się tuż po tym jak Midland wykupiło Jordana. Odbyłem z nimi test jeszcze w barwach Jordana po czym przystąpiliśmy do 3-dniowych negocjacji w sprawie kontaktu na sezon 2006. Po nich wróciłem do Meksyku aby porozmawiać o tej opcji z moimi sponsorami i sfinalizować umowę. Jednak potem 3 tygodnie później Midland do mnie zadzwoniło i usłyszałem taką nowinę. „Mario mamy dla ciebie nowinę. Właśnie wybraliśmy dwóch etatowych zawodników i mają więcej pieniędzy od ciebie”. Jeden z nich miał 3-krotnie większy budżet niż ja. Więc niestety musiałbym tylko zadowolić się rolą kierowcy rezerwowego. Sponsorzy nie chcieli zapłacić grubych milionów tylko po to, bym siedział na formułowej ławce rezerwowych i nie udało się spełnić kolejnego z moich marzeń. To byłoby coś wyjątkowego, gdyby się udało.

Mario Dominguez F1

Fot. Jordan / Mario Dominguez w czasie testów

MF1 w 2006 roku reprezentowali Christijan Albers i Tiago Monteiro. Z tym drugim miałeś okazję rywalizować w Champ Car. Kierowcą testowym był z kolei utalentowany Rosjanin Roman Rusinov. 

Był też bodaj w tamtym czasie jakiś Hindus. 

Tak, Narain Karthikeyan. On też nie miał budżetu na starty w 2006 roku w MF1 Racing. A teraz poproszę cię o coś szalonego. Mógłbyś proszę porównać bolidy Champ Car z tymi F1?

Moc była ta sama. Kiedy wcisnąłeś pedał gazu, to przyspieszenie było takie samo. Bolidy F1 były dużo mniejsze i lżejsze. Byłem pod wrażeniem jak one potrafią hamować i pokonywać zakręty. To było coś niesamowitego. F1 miała także zupełnie inny model zmiany biegów,  które zmieniałeś ręką. I właśnie taki sposób robienia tego preferowałem ja, bo było bardzie wymagające. No i musieliśmy przez to pracować dużo ciężej. Natomiast kierownica była jak gra wideo przez te niezliczone przyciski na kierownicy, które wciskałeś przy wielkiej prędkości. To było coś pięknego. 

Armagedon z zespołami 

Dziennikarz F1 Will Buxton powiedział, że bolidy Champ Car to były istne bestie. W 2006 i 2007 roku łącznie prezentowałeś 7 zespołów. Dlaczego zdecydowałeś się na taki krok?

Ogółem to wtedy nie miałem kontraktu na cały etat z żadnym zespołem, więc jak ktoś mnie potrzebował to jechałem dla niego.

Więc byłeś drugim Ronnie’m Bremerem, który miał podobne przygody [śmiech].

Ronnie Bremer był niesamowitym kierowcą, a także moim dobrym przyjacielem. Był jednym z najlepszych zawodników z jakim kiedykolwiek się ścigałem, ale nigdy nie miał okazji by w pełni zaprezentować swoje umiejętności.

Mogę zdradzić, iż będę za niedługo z nim przeprowadzał wywiad.

To weź go proszę pozdrów ode mnie! [Śmiech]

Zrobię to! Jaka jest opinia o ostatnim bolidzie używanym przez Champ Car – Panoz DP1? Te bolidy miały tempo F1. 

To była dobra maszyna. Była ona szybsza nieco od Loli, tej z Champ Car. Niesamowicie się ją prowadziło, była piekielnie szybka. Bardzo lubiłem nią jeździć. Ale możecie mi uwierzyć, że moim ulubionym pojazdem z CART/Champ Car była Lola. Była trudna w prowadzeniu, nie było wspomagania kierownicy. Zresztą nawet w dzisiejszych czasach IndyCar nie ma tego systemu, a F1 już tak. Musiałeś mieć wielką siłę, by nad tą Lolą panować. Sporo nad tym pracowałem, by dojść do perfekcji. 

Nieco o słynnym teście Ayrtona Senny

Nawet Ayrton Senna komplementował CART, że mają bolidy trudniejsze w prowadzeniu niż F1. Pomiędzy sezonami 1992 i 1993 testował z Team Penske i był zadowolony z niego. Paul Tracy powiedział, iż sporo się nauczył od niego. 

Wierzę w to. Senna był piekielnie szybki, ale to skandal, że nie dostał testu na jakimś znanym torze jak Laguna Seca tylko na małym obiekcie jakim jest Phoenix Firebird Raceway. Nie wiem dlaczego to zrobili, ale zrobili źle. Mimo wszystko to musiało być coś niezwykłego, kiedy to on i Emerson Fittpaldi jako dwie legendy brazylijskiego motorsportu razem brali udział w teście w jednym miejscu.

ZOBACZ TAKŻE
Ayrton Senna w serii CART? Historia testu bolidu Penske

Oni też nie chcieli mu dać owalu, bo bali się że rozbije. 

To akurat jest zrozumiałe, ale mieli do wyboru więcej opcji jak Road America czy Laguna Seca. Źle to rozegrali. 

Koniec Champ Car. Czy IndyCar nawiąże do tej ery i CART?

Jaka była twoja reakcja, gdy usłyszałeś o upadku Champ Car?

To było naprawdę smutne. To była naprawdę prestiżowa seria ale przez ten rozłam z IRL, obie serie nie mogły wskoczyć na ten najwyższy poziom. Powinna istnieć tylko 1 seria, a tu mieliśmy 2. Dobrą decyzją było połączenie tego i zmienienie nazwy na IndyCar, bo ludzie kojarzyli tę nazwę. Jednak zrobili błąd, aby używać bolidów z IRL. One były koszmarne! Nie były tak szybkie jak Champ Car i nie sprawiały przyjemności z jazdy. Powiem, że ta decyzja musiała prędzej czy później nastąpić, ale Tony George popełnił na początku lat.90 XX wieku największy błąd doprowadzając do rozłamu serii, poprzez utworzenie IRL. To omal nie zakończyło istnienia nie tylko IndyCar, ale także single-seaterów w USA. 

ZOBACZ TAKŻE
Historia IndyCar - Akt IV - IRL: Jak formowała się obecna seria IndyCar?

I do dziś IndyCar płaci frycowe za to. Gdybyś miał wybrać jedną ulubioną rundę CART, byłaby to?

Australia! Mieliśmy tak naprawdę najwięcej czasu tam w sezonie, zawsze tam sporo się działo poza torem w centrum miasta. Ludzie nas uwielbiali – czego chcieć więcej? 

Sam tor Surfer Paradise był niesamowity. Szkoda, że nie mamy już oryginalnej nitki.

To prawda, to był przepiękny obiekt. Szkoda, że już IndyCar tam się już nie ściga. To jeden z najlepszych obiektów na świecie.

Czy myślisz, że IndyCar kiedykolwiek nawiąże do ery CART i będziemy mieć wyścigi także w Australii, Europie czy Azji?

To byłby bardzo dobry pomysł. Ale jak na razie IndyCar koncentruje się na amerykańskim rynku co jest efektem dawnego rozłamu, lecz  kiedy my ścigaliśmy się nie tylko w USA, byliśmy znani na całym świecie. Dobry przykład to Polska i ty. W przyszłości IndyCar powinno wyjść poza granicę USA, abyśmy mieli wyścigi np. w Europie i aby Europejczycy na poważnie znowu zainteresowali się tą serią. Dodatkowo mogłoby to przykuć uwagę nowych sponsorów. Więc w mojej opinii byłoby dobre. Za moich czasów ścigaliśmy się w Japonii, Australii, Niemczech, Holandii czy Belgii. CART było więc bardzo poważną międzynarodową serią. 

Mario Dominguez o potencjalnym powrocie Fundidora Park

W twojej opinii IndyCar powróci do Monterrey na tor Fundidora Park ze względu na sukcesy Patricio O’Warda? 

Nie wierzę w to. Fundidora Park to był bardzo specyficzny obiekt i poza CART/Champ Car rzadko kiedy był używany w innych seriach. Teraz ten tor nie istnieje, znaczy jest nitka ale na niej mamy np. ścieżki rowerowe. Jeżeli Pato nadal będzie czołowym zawodnikiem, to prędzej widziałbym powrót toru imienia Braci Rodriguez w Mexico City. Jednak nie Fundidora. 

ZOBACZ TAKŻE
Fundidora Park: Niezwykle klimatyczny tor w meksykańskim Monterrey

Ale też z drugiej strony Patricio urodził się w Monterrey, więc kto wie. Pytanie, jak z finansami?

Może jeżeli znajdą poparcie i wsparcie dla projektu to może się uda. Ale jak powiedziałem będzie ciężko. Pytanie czy fakt, iż on urodził się tam jest wystarczającym argumentem aby zrobić z tego biznes.

Na koniec, co chciałbyś powiedzieć fanom IndyCar z Polski?

Po pierwsze dziękuję za wywiad. Nie wiedziałem, że IndyCar ma takich pasjonatów w Polsce. Jest to miła niespodzianka i naprawdę czuję się zaszczycony, iż zaprosiłeś mnie do wywiadu. Pozdrawiam wszystkich kibiców IndyCar z Polski!

Ciekawostka

Mario Dominguez miał okazję poznać Josa i Maxa Verstappena. Meksykanin pochwalił się kilkoma zdjęciami z nimi, po tym jak kierowca Red Bull został mistrzem świata F1. 

Verstappenowie i Meksykanin

Fot. Mario Dominguez / Instagram zawodnika

5/5 (liczba głosów: 3)
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Reklama
Reklama