Connect with us

Czego szukasz?

DTM

Wolne, aczkolwiek niezwykle widowiskowe – czyli złote lata DTM

W latach 80-tych wszystkie serie wyścigowe były atakowane przez różne nowinki techniczne. To one prowadziły do rewolucji i pojawienia się m.in. turbodoładowania, efektu przypowierzchniowego, dwusprzęgłowej skrzyni biegów oraz bardzo mocnych silników. Czy na takim tle, prymitywne turystyki mogły sobie zyskać jakichkolwiek widzów? W poniższym wpisie weźmiemy na celownik słynne, niemieckie mistrzostwa DTM w latach 1984-1996.

5 z 5Następna

Tak więc, w 1994 roku fabrykę AMG opuściła definicja szaleństwa. Niepozornie wyglądający Mercedes klasy C o oznaczeniu W202 był jednak lepszy od Alfy, mimo że Niemcy pozostali przy napędzie na tylną oś. Co takiego zrobili? Zaczynając od silnika, W202 rozwijał więcej mocy na ustawieniach wyścigowych, a dzięki układowi klasycznemu auto ważyło jakieś 60 kilogramów mniej niż Alfa. Pomogło w tym również zawieszenie, które nie było aktywne ze względu na dodatkową masę. Aktywna aerodynamika pojazdu pozwoliła na dodatkowy docisk przedniego spoilera przez zasłonięcie kanałów chłodzących w zderzaku, a wentylowane ceramiczne tarcze hamulcowe pozwalały na późniejsze hamowania. Sekwencyjna niezsynchronizowana skrzynia biegów w układzie trans-axle (zamontowana z tyłu samochodu) pozwoliła osiągnąć prawie perfekcyjny rozkład mas.

Fot. Ultimatecarpage / Jeden z egzemplarzy Mercedesa C W202 w specyfikacji DTM został odbudowany i pokazany na festiwalu Goodwood

Wszystko to sprawiło, że serię DTM przez dwa lata zdominował Mercedes – zarówno w klasyfikacji konstruktorów jak i kierowców, gdzie swój pierwszy tytuł zdobył Bernd Schneider oraz trzeci – Klaus Ludwig. Po raz kolejny okazało się, że mimo wszystko na asfalcie lepiej sprawdza się napęd na koła tylne.

Coś się kończy, a coś zaczyna

Napięcie rośnie, a więc moc i koszty też. Ewolucje wszystkich trzech przedstawicieli zaowocowały zwiększoną mocą do prawie 500 koni mechanicznych, a Opel rozwijał tą moc przekraczając 12 tysięcy obrotów na minutę. Silnik w celu odchudzenia został pozbawiony nawet jednostki sterującej!

Przełomowym rokiem był 1995. Wtedy kalendarz DTM połączył się z nową serią ITCC, gdzie kierowcy mogli startować naprzemiennie w obu seriach. Pozwoliło to autom i kierowcom rywalizować na takich torach jak Mugello, Estoril czy nawet na japońskiej Suzuce. Osobno były liczone punkty w klasyfikacji DTM na torach niemieckich oraz ITCC na torach ogólnoświatowych. To, oraz utrzymujący się wyścig zbrojeń pociągał za sobą astronomiczne koszty, wobec czego 1996 rok okazał się ostatnim sezonem dla tych świetnych wyścigów. Ostatni sezon DTM/ITCC wygrał w końcu Opel ze swoją Calibrą, za którą zasiadł Reuter.

Oczywiście DTM nie mogło zniknąć na zawsze, ale o tym powiemy sobie kiedy indziej.

5 z 5Następna

4.6/5 (liczba głosów: 9)
Website |  + posts

Redaktor w dziale Motorsport. Fanatyk szeroko pojętej motoryzacji w tej nieekologicznej wersji, dla której jest bardzo mało miejsca w erze pełnej hybryd i elektryki. Ma kilka hobby i pasji - głównie mechanika, simracing oraz pisanie. Wielki miłośnik tego co było kiedyś i już nie wróci, czyli sportów motorowych sprzed kilku dekad. To jest właśnie główna tematyka jego tekstów, w których stawia przede wszystkim na rzetelność i lekkie pióro. W dodatku jest twórcą bloga autokronika.pl.

\
Reklama