Connect with us

Czego szukasz?

Formuła 1

Skąd wzięła się legenda Ayrtona Senny?

Właśnie dziś mamy do czynienia z 25. rocznicą śmierci legendy F1. Ayrton Senna poniósł śmierć w wyniku obrażeń odniesionych 1 maja 1994 r. podczas GP San Marino. Co roku cały świat wspomina trzykrotnego mistrza świata, chcąc oddać mu hołd. Jednak nie wszyscy fani motorsportu mieli okazję śledzić jego poczynania, dlatego zdecydowaliśmy się zdradzić Wam, jak narodziła się legenda Senny.

Ujęcie z filmu pt. "Senna" (2010) / Ayrton Senna
2 z 2Następna

Koniec legendy

Podsumowując: Ayrton Senna w czasie swojej kariery jeździł dla Tolemana, Lotusa, a następnie McLarena – w tym ostatnim zdobył swoje wszystkie trzy tytuły mistrzowskie. Jednak pod koniec jego kariery, bolidy stajni z Woking zaczęły niedomagać na tle tamtejszych Williamsów. Stajnia z Grove miała lepsze silniki Renault oraz szereg nowinek technicznych: ABS, kontrola trakcji, dwusprzęgłowe sekwencyjne skrzynie biegów a także aktywne zawieszenie. Bolidy zaprojektowane przez Adriana Neweya zdominowały stawkę w 1992 roku, gdzie mistrzostwo zdobył Nigel Mansell, a rok później rywal naszego bohatera – Alain Prost. Senna bardzo chciał przenieść się do zespołu, który da mu konkurencyjny samochód i tak się stało przed rokiem 1994, na który to Williams zakontraktował Brazylijczyka w miejsce Prosta!

Fot. ESPN / Niemal 1400-konny w ustawieniach kwalifikacyjnych Lotus 98T zbudował poniekąd legendę Ayrtona – to w tym aucie najczęściej mogliśmy zobaczyć mistrza, jak tańczył na torze i zmagał się z szukaniem przyczepności

Początki w nowym zespole były jednak trudne. W swoim domowym Grand Prix, Senna podczas wyścigu wpadł w poślizg i zakończył jazdę na 51. okrążeniu, a trzy tygodnie później na torze Tanaka International (obecnie: Okayama) brał udział w wypadku już na pierwszym okrążeniu. Następne było Grand Prix San Marino, które okryło się fatalną sławą w tym roku. Pozwolę zacytować samego siebie z artykułu poświęconego historii Formuły 1 od 1989 do 1994 roku:

Wyścig na torze Imola od samego początku zapowiadał się źle. W czasie piątkowego treningu Rubens Barichello miał wypadek, jego bolid po zbyt szybkim wejściu w zakręt wzbił się w powietrze po kontakcie z krawężnikiem i momentalnie zatrzymał się na oponach z prędkością około 220 km/h! Całe zajście wyglądało brutalnie i szokująco, ale na szczęście Brazylijczykowi nic poważnego się nie stało. Były już kierowca F1 nawet dziś przyznałby, że nie pamięta tego zdarzenia.

Fot. Fanpop / Bolidy Williamsa miały dać Sennie kolejne tytuły mistrzowskie

W sobotnich kwalifikacjach wypadek przydarzył się również początkującemu Austriakowi. W czasie swojego najszybszego przejazdu, Roland Ratzenberger wyjechał lekko poza tor, uszkadzając w ten sposób przedni spoiler na nierównościach, lecz mimo wszystko kontynuował walkę. Okazało się to fatalne w skutkach, gdyż przed łukiem Villeneuve – w miejscu, w którym bolidy osiągały prędkości rzędu 320 km/h, przednia część auta uniosła się w górę, a zawodnik stracił panowanie nad przodem i uderzył w betonową ścianę. Niestety, młody Austriak zmarł po dotarciu do szpitala i był pierwszą śmiertelną ofiarą w F1 od 1982 roku. Wobec tych dwóch felernych przypadków, zarząd FISA, jak i sami kierowcy, zaczęli się poważnie zastanawiać nad standardami bezpieczeństwa w Formule 1.

Niedzielny wyścig zaczął się w ponurej atmosferze i nie było się temu co dziwić. Wkrótce po starcie niegroźną kolizję miało dwóch kierowców, na tor wjechał samochód bezpieczeństwa, aby porządkowi mogli pozbierać wszystkie uszkodzone bolidy i odłamki z trasy. Po pięciu okrążeniach kierowcy mogli już rywalizować.

Duet Ayrton Senna i Michael Schumacher oddalił się od reszty stawki. Chwilę później z kamery umieszczonej na bolidzie Niemca można dostrzec, jak w zakręcie Tamburello, Senna kontruje i wpada z prędkością ponad 200 km/h w betonową ścianę. Bolid zgubił dwa koła i część przedniej aerodynamiki. Nie koziołkował, a leniwie sunął po piasku. Mogłoby się wydawać, że w porównaniu do wypadku Rolanda Ratzenbergera, tudzież Barichello, nic poważnego nie mogło się stać. Niestety… okazało się zupełnie inaczej.

Dla wielu fanów sportów motorowych 1 maja 1994 roku jest datą bardzo przykrą – z racji tego, że odszedł nie tyle kierowca, co najprawdziwsza legenda. Według wielu ludzi Ayrton Senna był po prostu najlepszym kierowcą jakiego mieli okazję podziwiać. Nie będę się tutaj rozwodził – czy Ayrton Senna umarł na torze, a może dopiero po dotarciu do szpitala?

Pytań jest sporo i na wszystkie do tej pory nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Między innymi: czy powodem wypadku była ucięta i złączona na szybko kolumna kierownicy w bolidzie Williamsa? Czy może długi przejazd samochodu bezpieczeństwa, który spowodował zmniejszenie temperatury opon, a w efekcie spadek ciśnienia i mniejszą przyczepność? Tez i kontrowersji jest wiele, teorii i analiz powstała cała masa, ale pewne jest jedno – świat opuściła wielka legenda. Jednocześnie Ayrton Senna był człowiekiem, który robił to co kochał podobnie jak inni kierowcy, którzy zginęli w trakcie weekendów wyścigowych wielu serii wyścigowych. Nikomu niczego nie można odmówić, jednak trzykrotny mistrz świata dał się nam zapamiętać jako ten, który potrafił wprawić swoją błyskotliwą jazdą w osłupienie jak nikt nigdy wcześniej!

Będąc kierowcą wyścigowym, jesteś cały czas narażony na ryzyko. Bycie kierowcą wyścigowym oznacza, że ścigasz się z innymi ludźmi. A jeśli nie będziesz już wykorzystywać każdej istniejącej luki, nie będziesz już kierowcą wyścigowym.

Ayrton Senna

Podobał Ci się ten wpis? Polub nas na , aby nie przegapić kolejnych!

2 z 2Następna

4.5/5 (liczba głosów: 8)
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama