
Kierowcy F1 2025. Składy zespołów na nowy sezon | Fot. F1
Poprzedni rok obfitował w liczne ruchy i zawirowania na rynku transferowym. Po tym, jak na inaugurację sezonu 2024 nie otrzymaliśmy żadnej zmiany w składach zespołów, przyszedł czas na liczne roszady. Niektóre z nich wydarzyły się jeszcze w trakcie sezonu, co nie tylko miało wpływ na dalsze zmiany, ale również może jeszcze zamieszać w składach tegorocznych jak np. w Alpine. Do startu sezonu F1 coraz mniej czasu, dlatego najwyższy czas przedstawić zawodników, którzy wezmą udział w pierwszym wyścigu sezonu w Melbourne. Tutaj dowiesz się więcej o tym, kim są kierowcy F1 2025.
Kierowcy F1 2025. Oracle Red Bull Racing
Max Verstappen

Fot. Red Bull Content Pool
Jako pierwszy na liście „Kierowcy F1 2025” znalazł się oczywiście urzędujący czterokrotny mistrz świata. 27-letni Holender będzie celował w obronę tytułu mistrzowskiego. To zadanie może być jednak dużo trudniejsze niż w poprzednich sezonach. Powodem tego jest głównie odejście Adriana Neweya z zespołu Milton Keynes. Brytyjczyk w maju opuścił ekipę i od tego czasu osiągi bolidów ze znakiem Czerwonego Byka spadły.
Verstappen miał już wtedy wypracowaną przewagę nad rywalami i dzięki swoim umiejętnością był w stanie ją utrzymać. W tym sezonie wyzwanie będzie dużo cięższe. Pozostałe topowe teamy zbliżyły się, a nawet wyprzedziły Red Bulla. Kto wie czy nie będzie to ostatni sezon czterokrotnego mistrza świata w tych barwach. Zawodnik głodny chęci wygrywania i kolejnych wyzwań może będzie chciał zmienić zespół, mimo ważnego kontraktu do końca sezonu 2028. Jako ewentualne opcje pojawiają się Aston Martin i Mercedes.
Max Verstappen – kontrakt do 2028 roku – zobacz, jak wyglądała droga Maxa Verstappena do F1.
Liam Lawson

Fot. Red Bull Content Pool
Nowym partnerem czterokrotnego mistrza świata został Nowozelandczyk. Błyskawiczny awans 23-latka do głównego zespołu Red Bulla wzbudził sensację, mimo że już wcześniej się go spodziewano. Lawson podczas GP Holandii 2023 musiał wskoczyć za kierownicę po tym jak Daniel Ricciardo doznał złamania ręki w trakcie sesji treningowej. Kierowca z Hastings spisał się wtedy nadspodziewanie dobrze i potwierdził swoje umiejętności w następnych występach. W Singapurze rzutem na taśmę wyrzucił nawet z awansu do Q3 – Maxa Verstappena, a dzień później zdobył punkty.
Wypracowana renoma w trakcie 5. startów w sezonie 2023 poskutkowała zamiarem obsadzenia go w juniorskim zespole na stałe. Po tym jak szefostwo obozu Red Bulla uznało, że czas wspomnianego wyżej Australijczyka minął, powierzono jego bolid Lawsonowi. Zapunktował podczas pierwszego startu w Austin, ale w dalszej perspektywie ciężko ocenić na ile się spisał. Mimo wszystko został awansowany na sezon 2025 do zespołu Red Bull Racing na miejsce fatalnie spisującego się Sergio Pereza.
Na razie zagadką pozostaje jak sobie poradzi. Historia pokazuje, że nie jest łatwo być partnerem Maxa Verstappena i porażka z nim może zrujnować karierę. 23-letni Lawson przechodząc po 11. startach z juniorskiego do głównego zespołu Red Bulla pobił rekord pod tym względem. Wcześniej najszybciej awansującym kierowcą z ich akademii był Alex Albon. Taj w trakcie debiutanckiego sezonu 2019 po zaledwie 12. wyścigach został zamieniony miejscami ze średnio spisującym się Pierre’em Gasly’m.
Liam Lawson – kontrakt do końca 2025 roku – zobacz, jak wyglądała droga Liama Lawsona do F1.
Kierowcy F1 2025. McLaren F1 Team
Lando Norris

Fot. McLaren
Sezon 2024 był przełomowy w karierze 25-letniego Brytyjczyka. Kierowca reprezentujący Mclarena od swojego debiutu w F1 w 2019 roku po raz pierwszy odniósł zwycięstwo. Niedługo później włączył się do walki o tytuł mistrza świata, ale wtedy wyszły na światło dzienne pewne niedoskonałości w jego jeździe. Niejednokrotnie marnował okazję do kolejnych zwycięstw, a najczęstszą tego przyczyną były słabe starty.
Czy w tym roku Norris otrzyma bolid zdolny do sięgnięcia po tytuł mistrza świata? Trudno odpowiedzieć na to pytanie, bo ścisła czołówka w drugiej fazie poprzedniego sezonu była bardzo blisko siebie. Nie znamy jeszcze układu sił jaki będzie w sezonie 2025. Dlatego nie jest łatwe do przewidzenia, czy aktualny wicemistrz świata wśród osób z zestawienia pt. „Kierowcy F1 2025” będzie w stanie powalczyć o najwyższy cel.
Lando Norris – kontrakt długoterminowy wykraczający poza 2026 rok – zobacz, jak wyglądała droga Lando Norrisa do F1.
Oscar Piastri

Fot. McLaren
Dla niespełna 24-latka to będzie to już trzeci w sezon w F1. Oczekiwania wobec tego zawodnika jeszcze przed debiutem były wysokie. Swoją jazdą tylko je potwierdził. Z perspektywy czasu możemy powiedzieć, że miał nosa i podjął właściwą decyzję odrzucając pewny kontrakt z Alpine na rzecz McLarena.
Jak dotychczas nie był w stanie zbliżyć się do Lando Norrisa pod względem tempa kwalifikacyjnego. We wszystkich czasówkach sezonu 2024 tylko pięciokrotnie (na 30) pokonał nieco bardziej doświadczonego Brytyjczyka. Racecraft wyglądał u niego już dużo lepiej, o czym mogą świadczyć dwie wygrane, bez ani jednego pole position. Dla porównania Norris wywalczył ich 8.
Zdobyte doświadczenie może jednak sprawić, że czwarty kierowca minionych mistrzostw rozwinie skrzydła na tyle, że będzie stanowić realne zagrożenie dla swojego partnera z zespołu. Jeśli młody Australijczyk będzie w stanie go podgryźć, to Mclaren będzie mieć nie lada problem. Pamiętamy z historii, że akurat w teamie z Woking takie rzeczy miały miejsce już nieraz.
Oscar Piastri – umowa do końca sezonu 2026 – poznaj lepiej australijską nadzieję.
Kierowcy F1 2025. Scuderia Ferrari HP
Charles Leclerc

Fot. Ferrari Media Centre
Skład tego włoskiego zespołu szczególnie będą mieć na uwadze wszystkie media oraz kibice i nie chodzi tutaj tylko o Monakijczyka. Leclerc ma podpisany z zespołem z Maranello wieloletni kontrakt. Startuje w nim od sezonu 2019 i aż trudno w to uwierzyć, że będzie to jego siódmy sezon w czerwonych barwach. Niedawno przekroczył liczbę 120 startów w Ferrari.
Jak co roku kibice wyczekują pierwszych testów i zawsze jednym z najważniejszych pytań jest jak się spisze Ferrari. Tifosi wiernie wierzą, że tym razem uda się sięgnąć po tytuł mistrzowski. Niewiadoma w układzie sił będzie sprzyjać bardziej niż w minionych latach. Kiedyś praktycznie od startu sezonu było wiadomo, która ekipa będzie tą mistrzowską. Teraz piłka jest w grze. Ferrari na MŚ wśród zespołów czeka od 2008 roku, a wśród kierowców jeszcze rok dłużej.
Jeśli dadzą swoim kierowcom bolid zdolny do powrotu na szczyt, to osobiście z czerwonego duetu stawiam na Charlesa Leclerca. Monakijczyk jest tu od lat i ma przewagę młodości oraz jest znakomity w kwalifikacjach. Na jego sukces liczą miliony fanów na całym świecie.
Charles Leclerc – kontrakt długoterminowy (wykracza pod 2029 rok) – zobacz, jak wyglądała droga Charlesa Leclerca do F1.
Lewis Hamilton

Fot. Scuderia Ferrari HP
Przechodzimy do najgorętszego transferu nie tylko tego sezonu, ale być może w całej historii F1. Siedmiokrotny mistrz świata niedawno skończył 40 lat i właśnie na ten okrągły rok życia zdecydował się na podjęcie nowego wyzwania. O ile na co go będzie stać będzie zależało przede wszystkim od możliwości bolidu, to najważniejszym pytaniem jest jak wypadnie na tle Charlesa Leclerca.
Jak wiemy w ostatnich latach w Mercedesie przegrywał z George’em Russellem zarówno w kwalifikacjach, jak i punktach. Młody Brytyjczyk jest jedną z największych gwiazd młodego pokolenia, a kierowcą na być może nawet trochę wyższym poziomie jest Leclerc. To może być pasjonująca rywalizacja młodości z doświadczeniem. Jak będą wtedy wyglądały relacje między tą dwójką, dowiemy się niebawem.
Lewis Hamilton – kontrakt długoterminowy co najmniej do 2026 roku – zobacz, jak wyglądała droga Lewisa Hamiltona do F1.
Kierowcy F1 2025. Mercedes-AMG Petronas F1 Team
George Russell

Fot. Mercedes-AMG Petronas F1 Team
Teoretycznie Russell od tego sezonu powinien być samodzielnym liderem zespołu z Brackley i mentorem dla swojego partnera-debiutanta. Mówimy teoretycznie, z racji tego, że już wcześniej był w stanie być górą nad dużo bardziej doświadczonym i utytułowanym – Lewisem Hamiltonem. Zagadką jest jednak dyspozycja Antonellego. Niektórzy dziennikarze dają mu szanse w pojedynku wewnętrznym z Brytyjczykiem.
Od debiutu w sezonie 2019 kierowca z King’s Lynn pokazuje jak utalentowanym jest zawodnikiem. Świadczyły już o tym jego dokonania w seriach juniorskich. Gwiazda Russella rozbłysła po awansie do zespołu Mercedesa na który był dość długo przygotowywany. Zasłynął jednak z momentów niewytrzymywania presji i popełniania kuriozalnych błędów. Dlatego dalej możemy sobie zadawać pytanie czy podoła w tej nowej roli.
George Russell – kontrakt do końca 2025 roku – zobacz, jak wyglądała droga George’a Russella do F1.
Andrea Kimi Antonelli

Fot. Mercedes AMG F1
Pierwszy z kilku debiutantów na naszej liście. Antonelli podczas weekendu w Melbourne będzie mieć zaledwie nieco ponad 18,5 roku, dzięki czemu zostanie trzecim najmłodszym kierowcą w historii na starcie wyścigu F1. Wyprzedzi w tym zestawieniu chociażby Olivera Bearmana i Lando Norrisa.
Tak błyskawiczny awans Włocha ciągle możemy uznawać za pochopny. Dopiero co osiągnął pełnoletność, a już zostanie kierowcą nie tyle samej F1, co jednej z najmocniejszej w niej ekip. Poprzeczka będzie postawiona wysoko, skoro w grę będzie wchodzić walka o duże punkty, podia a nawet zwycięstwa.
Historia królowej sportów motorowych zna już takie przypadki, kiedy zespół będący u szczytu powierzył fotel utalentowany debiutantowi i trafił tym w dziesiątkę. Najprostszymi przykładami tego są: Jacques Villeneuve i Williams w sezonie 1996 oraz oczywiście ten, którego miejsce w zespole Mercedesa zajmuje Antonelli, czyli Lewis Hamilton i jego sensacyjny debiut z McLarenem w 2007 roku, gdzie wcześniej również był kierowcą rezerwowym.
Lekki niepokój może budzić jedyny sezon w F2, tegorocznego debiutanta. Ukończył go dopiero na 6. miejscu, a zawodnikom którzy osiągali później sukcesy w F1 nie zdarzało się zajmować tak odległych pozycji w przedsionku F1. Szef Mercedesa – Toto Wolff uspokaja powołując się na wyniki 18- latka w symulatorze. Włoch ma ogromne wsparcie od Wolffa, który jak sam powiedział był zdecydowany na jego zatrudnienie już zaraz po dowiedzeniu się o decyzji Lewisa Hamiltona o przejściu do Ferrari.
Andrea Kimi Antonelli – kontrakt długoterminowy (na razie do końca 2025 roku) – zobacz, jak wyglądała droga Andrei Kimiego Antenellego do F1.
Kierowcy F1 2025. Aston Martin Aramco F1 Team
Fernando Alonso

Fot. Aston Martin
Czas na 43-letniego, ciągle ambitnego Hiszpana. Jakie będą jego cele na ten sezon? Trudno powiedzieć, bo nie wiemy jaką maszynę przygotuje jego team z Adrianem Neweyem na czele. Jeśli mowa o współpracy Alonso i Neweya to można przypomnieć nieco zabawną historię z sezonu 2012, kiedy kierowca z Oviedo walczył o tytuł mistrza świata z Sebastianem Vettelem, ścigającym się w konstrukcji zbudowanej przez Brytyjczyka.
Po jednym z wyścigów w końcówce sezonu w kontekście kolejnego zwycięstwa Vettela odparł: „Adrian Newey znowu jest przed nami”. Warto przyglądać się zespołowi Lawrence’a Strolla, który w ostatnim czasie zaliczył zauważalny spadek formy. Liczymy na powrót do walki o punktowane pozycje w nowym rozdaniu, a kto wie czy nie o coś więcej. Być może Astona Martin w sezonie 2025 będzie Mercedesem sezonu 2013, czyli rokiem sporej poprawy wylewającym fundamenty pod aspiracje mistrzowskie w następnych sezonach po zmianie przepisów.
Fernando Alonso – kontrakt do 2026 roku.
Lance Stroll

Fot. Aston Martin F1 Media
Z formalnego punktu widzenia przypomnijmy, że to dziewiąty sezon Kanadyjczyka w królowej sportów motorowych. Co do jego umiejętności i dyspozycji, są to rzeczy dobrze znane w środowisku. Sam kierowca często musi mierzyć się z ostrą krytyką. Reprezentant Astona Martina, mający zapewniony „dożywotni” kontrakt na starty w F1, często jest kwestionowany czy nadaje się do F1.
Jego wieloletnia już obecność w najbardziej prestiżowej serii wyścigowej świata budzi oburzenie wśród wielu kibiców. Wielokrotnie można spotkać się z głosami, mówiącymi o zajmowaniu przez Strolla miejsca młodym talentom. Zobaczymy na co będzie go stać, w przypadku skoku formy jego zespołu. W 2020 roku ekipa startująca jeszcze pod szyldem Racing Point dysponowała konkurencyjnym samochodem.
Stroll odstawał wtedy od zwolnionego niedawno z Red Bulla – Sergio Pereza w pojedynku zespołowym. Zanotował jednak dwa podia oraz pole position podczas deszczowych kwalifikacji do GP Turcji 2020. U tego kierowcy czasem zdarzają się przebłyski, ale warto byłoby jeszcze wyeliminować błędy.
Lance Stroll – brak danych co do kontraktu, potwierdzony na sezon 2025 – zobacz, jak wyglądała droga Kanadyjczyka do F1.
Kierowcy F1 2025. BWT Alpine F1 Team
Pierre Gasly

Fot. media.alpinecars.com
Notowania Francuza pod koniec 2024 roku urosły. Już w latach 2020-2021 wypracował sobie renomę i odbudował się po fatalnym epizodzie w Red Bullu. Teraz jest liderem zespołu Alpine i kilka czynników ułożyło się na korzyść Francuza w poprzednim sezonie. Jeśli jego team będzie w stanie odbudować się na dobre, to Gasly będzie murowanym kandydatem do regularnych zdobyczy punktowych.
Po drugiej stronie garażu nie będzie już miał doświadczonego zawodnika, słynącego z prób pokazywania swojej wyższości. 29-latek zaliczy już trzeci rok startów w Alpine. Postawienie na niego jest inwestycją na lata i z Francuzem za sterami, jego stajnia wyścigowa może być spokojna o wyniki, jeśli sami staną na wysokości zadania.
Pierre Gasly – kontrakt długoterminowy, minimum do końca 2026 r. – zobacz, jak wyglądała droga Pierre’a Gasly’ego do F1.
Jack Doohan

Fot. Alpine Media
Pora na zawodnika zajmującego najgorętszy fotel w tegorocznej stawce – Jack Doohana. Gorętszego nawet niż ten w Red Bullu. Nawiązując do słynnego polskiego mema pt. „Skończyło się, zanim się zaczęło”, to tak właśnie może wyglądać historia startów 22-letniego Australijczyka w Formule 1.
23 sierpnia 2024 r. tuż przed GP Holandii Alpine ogłosiło zatrudnienie Doohana na sezon 2025. Uruchomienie domina, które doprowadziło do tego, że syn 5-krotnego motocyklowego mistrza świata jeszcze przed rozpoczęciem nowego sezonu musi się obawiać o swoją posadę miało miejsce już dzień później. Wtedy Logan Sargeant doszczętnie rozbił bolid w sesji treningowej, co przelało czarę goryczy szefostwa zespołu Williams już na tyle, że Amerykanin w trybie natychmiastowym został zastąpiony zupełnie nie pozornym Franco Colapinto.
Dalszej historii Argentyńczyka raczej nie trzeba przypominać. Spisał się na tyle dobrze, że rozpoczęła się walka o zapewnienie mu posady w stawce F1 na ten sezon. Wszystkie odpowiednie opcje zostały już zamknięte jeszcze przed debiutem Colapinto. Śledząc doniesienia medialne pewnie wiecie już, że kierowca z Ameryki Południowej został kierowcą rezerwowym właśnie w Alpine.
Zmiana środowiska z Williamsa na francuskim team nie jest przypadkowa. Głośno mówi się o tym, że Doohan posiada umowę tylko na 5 wyścigów. Pierwsze dane, co do jego tempa zostały pewnie zebrane już podczas jego debiutu w GP Abu Zabi. Teraz ma bardzo mało czasu, żeby się wykazać. Nawet po słowach samego szefa zespołu – Olivera Oakesa można się domyślać, że dni Jacka Doohana w Alpine już są policzone i zamiana go na Franco Colapinto wydaje się nieunikniona.
Jack Doohan – kontrakt do końca 2025 roku (potencjalnie tylko 5 rund) – zobacz, jak wyglądała droga Jacka Doohana do F1.
Kierowcy F1 2025. MoneyGram Haas F1 Team
Esteban Ocon

Fot. Haas F1 Team
Esteban Ocon to jeden z kilku kierowców, których od sezonu 2025 będziemy oglądać w nowych barwach. Haas nawiązał niedawno współpracę z Toyotą, co stało się bardzo pomocne dla nich. Po wielu latach kiedy potencjał z pierwszych rund, znikał wraz z dalszą fazą sezonu może to być moment, kiedy team pod wodzą Ayo Komatsu będzie celować w stałe zagoszczenie w czołówce.
28-letni Francuz jest już jednym z najbardziej doświadczonych zawodników w tegorocznej stawce. Zwycięzca GP Węgier z sezonu 2021 ma na koncie 156 startów w Grand Prix. W przyszłym roku będzie obchodzić 10. rocznicę debiutu w F1. Zawsze prezentował solidny poziom, ale przywykła do niego łatka konfliktowego kierowcy.
W przeszłości miewał zażyłości na torze ze swoimi partnerami zespołowymi, czym zraził kibiców do siebie i również stało się to główną przyczyną opuszczenia zespołu z Enstone, w którym startował od sezonu 2020. Ten rok będzie zupełnie nowym etapem w jego karierze. Skład Haasa jako jeden z wielu posiada połączenie młodości z doświadczeniem.
Esteban Ocon – kontrakt długoterminowy, wykraczający poza 2025 rok.
Oliver Bearman

Fot. Haas F1 Team
Młody i niezwykle perspektywiczny talent z Wielkiej Brytanii. Na taką opinię sumiennie pracował podczas startów w seriach juniorskich, ale prawdziwe potwierdzenie tej tezy przyszło podczas ubiegłorocznego GP Arabii Saudyjskiej. Zastępując Carlosa Sainza w bolidzie Ferrari został najmłodszym reprezentantem barw Scuderii w historii. Spisał się wtedy znakomicie, dojeżdżając na 7. miejscu.
To uruchomiło cały proces awansu Bearmana do królowej sportów motorowych na sezon 2025. Spekulacje o ewentualnym obsadzeniu Brytyjczyka w Haasie, czyli klienckiej ekipie Ferrari powstały jednak już wcześniej. Jest jednym z najmłodszych kierowców w historii tego sportu, w maju skończy zaledwie 20 lat. Jeśli pokaże się z dobrej strony to team z Maranello może w przyszłości zatrudnić go na kierowcę etatowego w miejsce po Lewisie Hamiltonie, gdy ten zakończy już karierę. Zastępując dwukrotnie Kevina Magnussena w Haasie podczas poprzednich mistrzostw, zaskoczył na tyle, że był w stanie pokonać Nico Hulkenberga. Jeśli tak to ma wyglądać w tym roku, to szykuje nam się ciekawy pojedynek Brytyjczyka z Estebanem Oconem.
Oliver Bearman – długoterminowy, wykraczający poza 2025 rok.
Kierowcy F1 2025. Visa Cash App Racing Bulls F1 Team
Yuki Tsunoda

Fot. Red Bull Content Pool
24-letni Japończyk zostanie w tym sezonie najdłużej startującym kierowcą w juniorskim zespole Red Bulla. Obecnym rekordzistą jest Daniił Kwiat, którego Tsunoda zajął miejsce po sezonie 2020. Kwiat ze swoich 110 wyścigów, aż 89 przejechał barwach Toro Rosso/AlphaTauri. Yuki Tsunoda natomiast w Abu Zabi zaliczył już 87. start.
Uwaga mediów również powinna być zwrócona na jego osobę, z powodu dyskusji jaka wybuchła w ostatnim czasie. Podopieczny Hondy rozpocznie już swój piąty sezon w królowej sportów motorowych. Po pierwszych dwóch latach, kiedy jego wyniki były średnie, mocno go krytykowano. Od tego czasu zaczął robić spore postępy. W sezonie 2023 otrzymał nowego partnera zespołowego i notował na jego tle dużo lepsze wyniki. Mowa tutaj o Nicku de Vriesie, którego przygoda szybko została zakończona.
Następnie miał być weryfikacją dla doświadczonego Daniela Ricciardo i tutaj też zdecydowanie okazał się górą. Aż dochodzimy do momentu wewnętrznej rywalizacji z Liamem Lawsonego. Podczas gdy Nowozelandczyk zastępował w kilku wyścigach Ricciardo, Tsunoda miał kilka pechowych występów, gdzie główną rolę odegrała awaryjność. Pod koniec sezonu 2024, kiedy Lawson został obsadzony na stałe w bolidzie Racing Bulls, Japończyk nie pozostawiał mu złudzeń. Wygrał pojedynek kwalifikacyjny do wyścigów 6-0, Lawson jedynie w czasówkach do sprintu był w stanie dwukrotnie być lepszy. W wyścigach również Tsunoda głównie był z przodu, zdecydowanie częściej punktując.
Dlatego przedmiotem dyskusji stał się wybór Liama Lawsona zamiast Yukiego Tsunody do zespołu Red Bulla na sezon 2025. Wielu ekspertów uważa, że to Japończyk bardziej zasłużył na tą posadę. Podobnego zdania jest sam kierowca, będący zawodnikiem mocno zdeterminowanym. Nie wiadomo, w jakich barwach zobaczymy go po tym sezonie. Jak wiemy Honda, której podlega przenosi się na sezon 2026 do Astona Martina.
Yuki Tsunoda – kontrakt na sezon 2025 – zobacz, jak wyglądała droga Yukiego Tsunody do F1.
Isack Hadjar

Fot. Red Bull Content Pool / Isack Hadjar
Pora na ostatniego kierowcę, który dołączył do tegorocznej stawki. Jest nim 20-letni debiutant z Francji – Isack Hadjar. Niedawno wzbogaciliśmy artykuł o juniorze Red Bulla powstały na początku 2022 roku o starty w trzech następnych sezonach.
Na ten moment nie da się spekulować, jak będzie się spisywać. Wiadomo, że będzie potrzebować czasu na aklimatyzację i nie można oczekiwać od razu solidnych rezultatów. W Formule 2 podczas walki o mistrzostwo z Francuza wychodziła czasem nadgorliwość, jak np. podczas finałowego wyścigu w Abu Zabi. Tam przez zgaszenie silnika na starcie z góry był skazany na porażkę. Pozostało mu jedynie zadowolenie się tytułem wicemistrzowskim.
Teraz będzie miał okazję do rewanżu na Gabrielu Bortoleto. Patrząc na dotychczasową formę Saubera, jest duża szansa na pokonanie Brazylijczyka, od którego powinien dysponować lepszą maszyną. Liczba debiutantów w tegorocznych składach jest dosyć liczna i z niecierpliwością czekamy na to, co pokaże każdy z nich.
Isack Hadjar – kontrakt długoterminowy, wykraczający poza sezon 2025.
Kierowcy F1 2025. Atlassian Williams Racing
Carlos Sainz

Fot. Carlos Sainz
Przechodzimy do następnego z kierowców, którego zobaczymy w zupełnie nowych barwach. Carlos Sainz w odróżnieniu od reszty nie miał jednak innych możliwości, jak szukanie nowego pracodawcy. O tym, że sezon 2024 będzie jego ostatnim w czerwonym kombinezonie dowiedzieliśmy się już przed jego startem.
Przejście Hiszpana do Williamsa jest oczywiście degradacją, jeśli chodzi o możliwości sprzętowe. W przeszłości wielu kierowców po latach startów w Maranello na ostatnie lata kariery, przechodziło do zespołów środka stawki. 11 lat temu podobną drogę jak Sainz wybrał Felipe Massa, również przechodząc do Williamsa. Przypadek syna 2-krotnego rajdowego mistrza świata jest jednak trochę inny niż Felipe Massy czy wcześniej chociażby Rubensa Barrichello oraz Eddiego Irvine’a.
30-latek opuścił Ferrari nie ze względu na wyniki, tylko z powodu ustąpienia miejsca wielokrotnemu MŚ. Sam kierowca wierzy, że od sezonu 2026 Williams napędzany silnikami Mercedesa będzie w stanie wrócić do gry o czołowe pozycje. Podobny scenariusz miał miejsce właśnie w sezonie 2014, kiedy ich skład zasilił Felipe Massa. Dopatrując się podobieństw przypomnimy, że w 2013 roku zespół z Grove zdobył tylko 5 punktów, czyli o 12 mniej niż w ubiegłym sezonie. Natomiast w 2014 po wejściu w erę hybrydową, również napędzany przez niemieckiego producenta zdobywał pojedyncze podia, a nawet wywalczył Pole Position.
Carlos Sainz – kontrakt do 2025 roku z opcją przedłużenia.
Alexander Albon

Fot. Williams Racing
Sezon 2025 od strony sportowej będzie dla Taja dużo większym wyzwaniem niż poprzednie lata w Williamsie. Przyczyną tego jest oczywiście zmiana partnera zespołowego. Urodzony w Londynie Albon otrzymał na sezon 2019 posadę w Toro Rosso jako „zapchaj dziura”. Wcześniej zaliczył udany sezon w F2, gdzie na koniec ustąpił tylko Georgowi Rusellowi i Lando Norrisowi. Jak już przypomnieliśmy w wątku Liama Lawsona, jego awans do głównego zespołu Red Bulla był błyskawiczny.
Pierwsze wyścigi w barwach Czerwonych Byków były obiecujące, choć niektóre dobre rezultaty były zasługą niepowodzeń rywali z topowych ekip jak m.in. kolizje Maxa Verstappena czy awarie bolidów Ferrari. Inauguracja sezonu 2020 mogła mu nawet przynieść zwycięstwo, kiedy został jedyną bronią Red Bulla w GP Austrii po awarii bolidu Holendra. To marzenie udaremnił mu sam Lewis Hamilton, wykonując desperacki manewr podczas obrony przed rywalem.
Finalna degradacja i ponowna szansa w Williamsie
Następne występy były już katastrofą i żadnym pocieszeniem była spora liczba manewrów wyprzedzania, na którą wpłynęła przewaga sprzętowa. Los podarował mu w 2020 roku 2 podia. Pierwsze na Mugello było zasługą czerwonej flagi po kraksie Lance Strolla, później dzięki świeżym oponom uporał się po wznowieniu wyścigu z Danielem Ricciardo zabierając Australijczykowi P3. W tym wyścigu jego zespół również szybko stracił Verstappena. Następne podium przyszło pod koniec sezonu, kiedy jego posada była zagrożona. Wtedy wybuch silnika u Sergio Pereza z Racing Point dała awans na najniższy stopień w Bahrajnie.
Wiadomo jak dalej potoczyła się jego kariera. Zespół postanowił zastąpić go Sergio Perezem, a Taj w 2021 roku był kierowcą rezerwowym zespołów Red Bulla, po czym otrzymał posadę w Williamsie na miejsce Georga Russela. Od tego czasu stał się liderem brytyjskiego zespołu, ale kibice dosyć często wypominają mu brak konkurencyjnych partnerów zespołowych, jakimi byli Nicholas Latifi, a później Logan Sargeant. Już obiegujące wyniki Franco Colapinto wywołały delikatną presję u Albona. Teraz nadszedł kluczowy moment obnażający prawdziwe możliwości niespełna 29-latka. Starty u boku Carlosa Sainza będą prawdziwą weryfikacją.
Alexander Albon – kontrakt do 2025 roku z opcją przedłużenia – zobacz, jak wyglądała droga Taja do F1.
Kierowcy F1 2025. Stake F1 Team Kick Sauber
Nico Hulkenberg

Fot. Haas F1 Team / Nico Hulkenberg
Nico Hulkenberg jest trzecim najstarszym kierowcą w stawce. W sierpniu skończy 38 lat i ciągle wzbudza zainteresowanie ekip F1. Po sezonie 2019 wydawało się, że jego kariera może być już zakończona. Losy odwróciła jednak pandemia koronawirusa i szansa na pojedyncze występy w zespole Racing Point podczas sezonu 2020. Pokazał się wtedy z bardzo dobrej strony.
Królowa sportów motorowych nie zapomniała o Niemcu i w pierwszych dwóch wyścigach sezonu 2022 otrzymał kolejną szansę od teamu z Silverstone, kiedy zakażeniu uległ Sebastian Vettel. Niemcy z racji posiadania sporej liczby producentów oraz sukcesom Michaela Schumachera i Sebastiana Vettela, mają szczególną pozycję na rynku F1.
Mimo spadku zainteresowania i braku nowych młodych talentów była potrzeba, aby przynajmniej jeden kierowca z tego kraju, ciągle był w stawce. Dlatego na sezon 2023 Haas zamiast często rozbijającego się Micka Schumachera, zdecydował się wybrać Nico Hulkenberga. Dzięki temu wrócił do etatowych startów po 3 latach przerwy. Wykorzystał swoją szansę we właściwy sposób, będąc szybszym od Kevina Magnussena.
Od tego sezonu będzie startował w barwach zespołu z Hinwil, który od przyszłego roku zmieni nazwę na Audi. Hulkenberg startował tu już w sezonie 2013. Niemcy zaufali mu i wybrali go na lidera swojego projektu, którym zamierzają podbić F1. Przykład Mercedesa pokazał, że przy odpowiedniej realizacji jest to możliwe. Brzemieniem 37-latka jest ciągle wypominany mu brak podium w F1. Ma obecnie 227 startów na koncie, co oznacza że już pod koniec sezonu przekroczy magiczną barierę 250. Czy uda mu się osiągnąć dotychczas nie zdobyty cel w barwach Audi? Życzymy mu tego z całego serca.
Nico Hulkenberg – kontrakt do 2027 roku – zobacz, jak wyglądała droga Nico Hulkenberga do F1.
Gabriel Bortoleto

Fot. FIA F2
Wraz z 20-letnim debiutantem, dochodzimy do końca listy tegorocznych kierowców. Spoglądając na osiągnięcia Bortoleto w seriach juniorskich nie można skreślać Brazylijczyka. Wygrał rok po roku Formułę 3 i Formułę 2. Takim samym osiągnięciem może pochwalić się trzech obecnych kierowców ze ścisłej czołówki. Są nimi: Charles Leclerc, George Russell i Oscar Piastri. Tych dwóch pierwszych zdobywało mistrzostwo obecnej F3, kiedy nosiła jeszcze nazwę GP3.
Tak więc Bortoleto znajduje się w elitarnym gronie, co dobrze mu wróży. Pochodzi z Brazylii, czyli kraju bardzo ważnego na mapie F1 ze względu na trzech mistrzów świata, w tym legendarnego Ayrtona Senne. Pierwszy raz od sezonu 2017 Kraj Kawy będzie miał w pełni etatowego kierowcę w stawce. Jeden wyskok w 2020 r. miał Pietro Fittipaldi w Haasie, który wskoczył za Romaina Grosjeana. Poprzedni sezon był dla Saubera fatalny, dlatego nie możemy oczekiwać cudów teraz. Najsłabsze maszyny też stwarzały okazję do pokazania światu swoich nieprzeciętnych umiejętności. Dobrym przykładem był chociażby George Russell w Williamsie.
Bortoleto na pewno liczy na podobny scenariusz. Będziemy wypatrywać kiedy młody Brazylijczyk, który do niedawna był jeszcze juniorem McLarena, rozwinie skrzydła. Być może Audi umożliwili mu wejście na najwyższy poziom.
Gabriel Bortoleto – kontrakt na sezon 2025 z opcją przedłużenia – zobacz, jak wyglądała droga Gabriela Bortoleto do F1.
Opracowanie by Andreas Towara.