Nasze profile w mediach społecznościowych

Formuła 1

Jaime Alguersuari – inna pasja ponad wyścigi | Zmarnowane talenty F1

Po dłuższej przerwie powracamy z serią o zmarnowanych talentach w Formule 1. Poprzednio poznaliśmy sylwetkę Rene Arnouxa, Francuza, na którego formę wpływało środowisko, w którym się znajdował. Tak jak obiecaliśmy dziś wracamy do bardziej współczesnych czasów, a dokładniej do początków ery KERS i DRS. Nasz dzisiejszy bohater zadebiutował w królowej sportów motorowych w wieku zaledwie dziewiętnastu lat! Oczywiście pobił tym samym ówczesny rekord najmłodszego kierowcy, który wystartował w wyścigu, a osiągnięcie to przebił dopiero Max Verstappen w 2015 roku. O kim dziś mowa? Dlaczego Jaime Alguersuari zakończył karierę tak wcześnie i co robi obecnie?

Opublikowano

w dniu

Jaime Alguersuari
Fot. Twitter / Jaime Alguersuari

Jak Jaime Alguersuari rozpoczął karierę kierowcy?

Jaime Alguersuari Escudero urodził się 23 marca 1990 roku w stolicy Katalonii, czyli Barcelonie. Hiszpan nie pochodzi z bogatej rodziny, choć jego ojciec, Jaime Alguersuari Senior w młodości brał udział w wyścigach motocyklowych. To właśnie on zaszczepił w młodym synu pasję do ścigania się, a także finansował jego starty w kartingu. Pierwsze wzmianki o rywalizacji na gokartach pojawiły się w 2003 roku. Wtedy nasz bohater zadebiutował w europejskich mistrzostwach kartingowych CIK-FIA. Sukcesy przyszły niebawem, gdyż rok później Jaime został mistrzem juniorów w rodzimej Hiszpanii. Jego kariera powoli nabierała rozpędu, aż po zdobyciu gokartowego wicemistrzostwa Azji dołączył do włoskiej Formuły Junior 1600. Z miejsca stał się objawieniem, już w swoim pierwszym sezonie w single-seaterach zakończył rywalizację na znakomitej trzeciej pozycji.

Rok 2006 był ogromnym przełomem w karierze Hiszpana, ponieważ wtedy jego talent zauważył Helmut Marko. Austriak z miejsca zapewnił mu patronat marki Red Bull. Przez ten oraz kolejny sezon Alguersuari ścigał się w Formule Renault 2.0, gdzie w zimowej edycji zdobył nawet mistrzostwo. W 2008 poszedł o krok dalej i wziął udział w brytyjskiej Formule 3. Nikt już wtedy nie miał żadnych wątpliwości co do umiejętności Jaime. Debiutant w dwudziestu dwóch startach wygrywał pięć razy, a na podium stawał aż w połowie wyścigów! Tytuł mistrzowski zapewnił mu posadę testowego kierowcy w zespole Red Bull Racing, a najlepsze miało dopiero nadejść wkrótce.

ZOBACZ TAKŻE
Rene Arnoux - niedoceniony wirtuoz kierownicy | Zmarnowane talenty F1

Nieoczekiwany debiut i pobicie rekordu

W 2009 r. Jaime Alguersuari pozostał w tym samym zespole, w którym rywalizował w Formule 3, czyli w Carlinie. Jednak dołączył do innej serii wyścigowej, którą była Formuła Renault 3.5, znana z udziału w niej wielu utalentowanych, przyszłych kierowców Formuły 1. Cała rywalizacja była dla Hiszpana całkiem niezła, jednak dwa tygodnie po objęciu roli kierowcy rezerwowego w Toro Rosso otrzymał wiadomość.

Ówczesny etatowy kierowca zespołu z Faenzy, Sebastien Bourdais odszedł z zespołu po GP Niemiec. Podjęto zatem decyzję o daniu szansy młodemu Jaime. Grand Prix Węgier było pierwszym wyścigiem, w którym wziął udział w królowej sportów motorowych. Tym samym Alguersuari został wówczas najmłodszym kierowcą w historii, który zadebiutował w Formule 1. Dokonał tego w wieku 19 lat i 125 dni, a osiągnięcie to zostało przebite dopiero po sześciu latach. Ciekawym zabiegiem było łączenie startów w F1 wraz z Formułą Renault 3.5. Tydzień po wyścigu na Węgrzech, Hiszpan odniósł pierwsze zwycięstwo w FR. Ostatecznie w pobocznej serii zajął szóste miejsce, a w Toro Rosso nie oczekiwano po nim sensacyjnych rezultatów. Najlepszym wynikiem w niespodziewanej kampanii była czternasta lokata, którą osiągnął w Brazylii na torze Interlagos. Szansą na dobry rezultat było GP Japonii, gdzie mógł zdobyć pierwsze punkty. Popełnił jednak błąd, który zakończył jego udział w wyścigu.

Pierwsze sukcesy Hiszpana w Formule 1

Zespół Toro Rosso postanowił zakontraktować Alguersuariego na sezon 2010 u boku Sebastiena Buemiego. Początek kampanii był dosyć obiecujący, niestandardowo rywalizacja rozpoczęła się w Bahrajnie, zamiast w Australii. Ponadto użyto dłuższej pętli toru, do której później kierowcy mieli sporo zastrzeżeń, lecz mniejsza o to. Nasz bohater zaprezentował się całkiem nieźle i od razu zajął najwyższą pozycję w karierze dotychczas. Dojechał do mety na trzynastym miejscu. Kolejne dwa starty okazały się jeszcze lepsze, Australia to solidny występ zakończony na jedenastej lokacie, zaś w Malezji, Hiszpan zdobył pierwsze dwa punkty w karierze. Dodatkowo kolejny punkt zgarnął dwa wyścigi później, a dokładniej w Chinach. Do tego momentu wszystko układało się po myśli Jaime, lecz wtedy coś się zepsuło.

ZOBACZ TAKŻE
Grand Prix Bahrajnu 2010. Kulisy jednej z najgorszych decyzji w historii F1

Alguersuari w następnych startach miał spore problemy z punktowaniem. Co prawda jeździł na stałym, dobrym poziomie, lecz nie był w stanie ukończyć wyścigu w topowej dziesiątce. Stale utrzymywał się w granicach jedenastych, dwunastych miejsc. Dopiero zakończenie rywalizacji w Abu Zabi okazało się szczęśliwe dla Hiszpana, gdyż przyniosło mu dwa punkty do kolekcji. Jaime zajął w klasyfikacji końcowej dziewiętnaste miejsce z dorobkiem pięciu punktów, czyli miał o trzy punkty mniej od zespołowego partnera. Co najciekawsze, nasz bohater w rywalizacji wewnętrznej ukończył wyścig jedenaście razy wyżej od Buemiego. Warto podkreślić, że sezon liczył wówczas dziewiętnaście wyścigów, zatem można określić, że to Hiszpan był w tym sezonie szybszym od Szwajcara. Zaważył na tym głównie początek kampanii, gdzie Alguersuari pokazywał się z bardzo dobrej strony.

Najlepszy sezon

Kolejny rok okazał się zdecydowaną poprawą i progresem w karierze Jaime. Toro Rosso zatrzymało hiszpańsko-szwajcarski duet na kampanię w 2011 roku. Przez pierwsze starty wydawało się, że forma naszego bohatera jest raczej przeciętna, ponieważ powtarzał się schemat z poprzedniego sezonu. Pierwszym przełomem mogło się okazać GP Chin, które tradycyjnie odbywało się na torze w Szanghaju. Tam Jaime Alguersuari po raz pierwszy w karierze awansował do trzeciej części czasówki, a co najlepsze, zajął w niej znakomite siódme miejsce. Szczęście nie trwało jednak za długo, gdyż na dziewiątym okrążeniu prawa tylna opona nagle zsunęła się z jego pojazdu. Po następnych średnich wyścigach oraz kolizji z Petrovem w Monako doszło do znacznej poprawy w jeździe Alguersuariego.

Alguersuari przyjechał do Kanady z nastawieniem na dobre rezultaty. W padoku pojawiły się pierwsze spekulacje o tym, że być może powinien zostać zastąpiony przez młodego i obiecującego Daniela Ricciardo. Hiszpan udowodnił swoją wartość, a od tamtego momentu często gościł w pierwszej dziesiątce. W Kanadzie oraz w Walencji dojechał na ósmej lokacie, która była wówczas najlepszą w jego karierze. Później punktował jeszcze w pięciu wyścigach, a na szczególne uwzględnienie zasługują starty we Włoszech oraz w Korei Południowej.

Na torze Monza, Jaime dzielnie atakował i przebijał się z dołu stawki, gdyż startował z odległej osiemnastej pozycji. Ostatecznie obronił się przed Paulem di Restą i ukończył wyścig na siódmym miejscu. Alguersuari najlepiej wspomina GP Korei Południowej, które odbywało się po raz drugi na torze Yeongam. Startował z jedenastego pola, lecz w samym wyścigu jechał jak natchniony. Wyprzedzał kolejnych kierowców, w tym pod koniec Nico Rosberga z Mercedesa, co zaowocowało wyrównaniem jego najlepszego rezultatu.

Dlaczego Jaime Alguersuari odszedł z F1 oraz tak szybko zakończył karierę?

Po GP Brazylii, które kończyło sezon, Jaime był zapewniany o mocnej pozycji w zespole oraz, że może być pewnym miejsca na kolejną kampanię. Jedenastego grudnia, nasz bohater wziął udział w spotkaniu ze sponsorami z firmy Cepsa. Tam omawiano plany na nadchodzący sezon. Dwa dni później do Alguersuariego zadzwoniło Toro Rosso, które poinformowało go, że rezygnują z jego usług. W ten oto sposób pozbyto się kierowcy, który miał spory potencjał i umiejętności. Na domiar złego, niedługo przedtem Hiszpan otrzymał dwie oferty, a dokładniej od HRT oraz Williamsa. Z uwagi na utrzymanie bezpiecznego fotela w STR, postanowił je jednak odrzucić. Red Bull, który przez długi czas zapewniał możliwości Alguersuariemu postawił na nim krzyżyk, mimo najlepszego sezonu w karierze.

Jaime próbował się jakoś pozbierać po tym, jak jego przyszłość stanęła pod znakiem zapytania. Do sportowej rywalizacji powrócił w 2014 roku, wtedy wziął udział w serii ADAC GT Masters. Nie odniósł tam jednak sporych sukcesów, dlatego postanowił szukać dalej. Odnalazł nowoutworzoną serię, którą była Formuła E. Tam ścigało się kilku byłych kierowców Formuły 1, którzy również z różnych powodów opuścili królową sportów motorowych. Nasz bohater radził sobie całkiem nieźle, a zwłaszcza na początku sezonu. Najlepszym wynikiem okazała się czwarta lokata, zdobyta w Buenos Aires. Końcówka nie była zbyt udana, a wyścig w Moskwie był ostatnim, w którym wziął udział. Po zakończeniu rywalizacji w Rosji, Hiszpan zasłabł na skutek odwodnienia i wyczerpania. Mimo braku przeciwskazań jego licencja została tymczasowo zawieszona. Jak się niedługo potem okazało, Jaime Alguersuari ogłosił zakończenie sportowej kariery w wieku zaledwie 25. lat.

Podobno jednym z powodów odłożenia kasku na półkę była dziewczyna, z którą pragnął spędzać więcej czasu. Jednak wiadomo było, że Jaime prowadzi inną karierę. Alguersuari występował na scenie jako didżej jeszcze w czasach jazdy na najwyższym poziomie. Przyjął pseudonim Squire, który odnosi się do jego drugiego nazwiska, czyli Escudero. Po tym, jak Hiszpan skończył z wyścigami, w pełni skupił się na muzyce. Obecnie prowadzi spokojne, pełne radości życie, a czasy ścigania się wspomina z nostalgią. Zdecydowanie nie żałuje swojej decyzji.

Jaime Alguersuari - Squire

Fot. Twitter / Squire

Podsumowanie

Jaime Alguersuari był bez wątpienia diamentem, który nie zdążył zostać oszlifowanym. Zadebiutował w Formule 1 w bardzo młodym wieku, niektórzy zastanawiają się czy nie był zbyt młody. Mimo wszystko w pierwszej kampanii poradził sobie nie najgorzej. Kolejne dwa lata pokazały, że jego potencjał jest wysoki, a umiejętności stale rosną. Wszystko to zostało przekreślone w jeden dzień decyzją jednego mężczyzny. Tego samego, który podał mu pomocną dłoń w 2006 roku.

Helmut Marko, gdyż o nim mowa, postanowił wcisnąć do Toro Rosso dwóch innych kierowców z jego programu szkoleniowego kosztem Hiszpana i Szwajcara. Była to decyzja karygodna, pozbawiła Alguersuariego możliwości zabłyśnięcia w przyszłości. Ponadto sporą cegiełkę do wszystkiego dokłada zespół, który cały czas przekonywał go o pewnym fotelu na kolejny rok. Cóż można rzec, ogromnym szczęściem jest to, że Jaime po wszystkim nie poddał się i odnalazł swoje nowe powołanie. Muzyka, którą tworzy odnosi się głównie do jego sytuacji życiowych, o czym sam zainteresowany często wspominał. Reasumując, Jaime Alguersuari to jeden z najbardziej zmarnowanych talentów ostatnich lat.

5/5 (liczba głosów: 2)
Skomentuj

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama
Reklama