Connect with us

Formuła 1

Scott Speed i jego nietypowa historia | Zmarnowane talenty F1

Sława, pieniądze, zapisanie się w historii, to jedne z wielu marzeń młodych i ambitnych kierowców. Z pewnością dla większości z nich głównym celem jest jedno – Formuła 1, jednak samo dostanie się do niej a dobre zaprezentowanie się w niej to spora różnica. Postanowiliśmy przybliżać wam sylwetki kilku kierowców, którzy – mimo że wykazywali spory potencjał – to nie poradzili sobie w królowej sportów motorowych.

Opublikowano

w dniu

Scott Speed Formula E
Fot. ABB FIA Formula E

Czas zapoznać się z człowiekiem, w przypadku którego wydaje się, że jego nazwisko wręcz zobowiązuje do osiągania wyników. Słysząc o nim z pewnością mogliście skojarzyć go ze słynnymi słowami Zygzaka McQueena z filmu animowanego Auta – “I am speed”. Mowa o byłym kierowcy Scuderii Toro Rosso, którym był Scott Speed.

Scott Speed i jego początki

Amerykanin urodził się 24 stycznia 1983 roku w miejscowości Manteca w Kalifornii. Swoją karierę motorsportową rozpoczął w wieku 10 lat w kartingu. Już od początku przejawiał ogromny talent i potencjał. W rezultacie w 2001 roku został kierowcą serii Formula Russell, gdzie w debiucie został mistrzem. Rok później Speed jeździł już w Formule Dodge gdzie sezon skończył na 3. miejscu.

W 2002 roku znana z napojów energetycznych firma Red Bull uruchomiła program poszukiwania talentów w Stanach Zjednoczonych. Była to próba utworzenia amerykańskiego zespołu w Formule 1, opartego na młodych utalentowanych kierowcach. We wrześniu 2002 roku wyłoniono 15 osób, które dostały szansę do pokazania się na torze Paul Ricard W rezultacie tego wybranych zostało 4 kierowców. A jednym z nich został Speed, w którym pokładano największe nadzieje.

ZOBACZ TAKŻE
Ksywy kierowców F1: Skąd się wywodzą? Od El Maestro po Icemana

Co prawda w Brytyjskiej Formule 3 nie poradził sobie najlepiej, zdobywając w przeciągu całego sezonu zaledwie trzy punkty. Jednakże rok później otrzymał szansę w Formule Renault 2000 Eurocup oraz Germany za kierownicą osygnowanego znakami Red Bulla bolidu zespołu Motopark, gdzie zdobył dwa mistrzostwa. Na 16 wyścigów w europejskiej Formule Renault aż dziewięciokrotnie startował z pole position, co przełożyło się na 8 zwycięstw.

W 2005 roku Scott Speed został drugim kierowcą zespołu iSport International w serii GP2. Ze względu na swoje swoje ponadprzeciętne rezultaty został przemianowany na pierwszego kierowcę. W ówczesnym zapleczu Formuły 1 sezon zakończył na trzeciej pozycji, przegrywając jedynie z Nico Rosbergiem oraz Heikki Kovalainenem. Dobre rezultaty zaowocowały i Amerykanin w tym samym roku stał się kierowcą testowym zespołu Red Bulla w Formule 1.

ZOBACZ TAKŻE
Yamaha w F1: Tak blisko zwycięstwa, a jednocześnie tak daleko

Przygoda Speeda w królowej motorsportu

Pod koniec 2005 roku koncern Red Bulla wykupił zespół Minardi, przemianowując go w Toro Rosso (z włoskiego – czerwony byk, czyli de facto Red Bull). Siedziba zespołu nadal znajdowała się w Faenzie, a szefem zespołu został były kierowca F1, Gerhard Berger. Kierowcom Minardi z poprzedniego sezonu, czyli holenderskiemu duetowi Christjan Albers i Robert Doornbos podziękowano za współpracę.

W miejsce wspomnianej dwójki przyszli kierowcy testowi Red Bulla, Włoch Vitantonio Liuzzi oraz nasz główny bohater, Scott Speed. Tym samym 23-latek został pierwszym Amerykaninem w Formule 1 od 1993 roku, kiedy z królową motorsportu pożegnał się Michael Andretti.

Swoją karierę w Formule 1 rozpoczął od 13. miejsca w Bahrajnie, a następnie w Malezji nie ukończył wyścigu z powodu awarii sprzęgła. Podczas kolejnego Grand Prix w Australii na torze Albert Park, Speed zakończył na 8. miejscu, jednakże otrzymał on karę za wyprzedzanie przy żółtej fladze i w rezultacie spadł na 9. miejsce.

Scott Speed 2006 Bahrain

Fot. Scuderia AlphaTauri

Warto wspomnieć, że wtedy ośmiu najlepszych kierowców zdobywało punkty, a nie tak jak  obecnie dziesięciu. Wracając do naszego bohatera. Po wyścigu w Australii, Amerykanin pokazał swoje gorsze oblicze. Zbluzgał Davida Coultharda, w wyniku czego otrzymał karę pieniężną. Następne wyścigi w wykonaniu Scotta Speeda nie były najlepsze. W 15 kolejnych wyścigów wygrywał ze swoim zespołowym partnerem 7 razy, z czego 3 razy było to spowodowane błahymi błędami Liuzziego.

ZOBACZ TAKŻE
Yuki Tsunoda vs decyzja Hondy. Czy to koniec marzeń o F1?

Podczas domowego wyścigu na torze Indianapolis, kierowca Toro Rosso zakończył swój udział na pierwszym okrążeniu, podczas gdy jego kolega zdobył pierwszy w historii punkt dla włoskiej stajni spod czerwonego byka. Scott Speed sezon 2006 zakończył na 20 miejscu nie zdobywając żadnego punktu, jednak zarząd Red Bulla postanowił dać Amerykaninowi jeszcze jedną szansę i został ogłoszony kierowcą Toro Rosso na kolejny rok.

Ostatnia szansa Amerykanina

Niestety, Speedowi ten sezon kompletnie nie wyszedł, na 10 wyścigów ukończył zaledwie 3, ponownie bez punktów. GP Europy na Nurburgringu przeszło do historii jako jeden z ciekawszych wyścigów, głównie ze względu na warunki atmosferyczne. Doszło do oberwania chmury i kierowcy nie potrafili dohamować do pierwszego zakrętu, w wyniku czego pięciu kierowców zakończyło tam swój udział w wyścigu. W tym gronie znaleźli się obaj kierowcy Toro Rosso, czyli Scott Speed oraz Vitantonio Liuzzi.

Po deszczowym wyścigu doszło do sprzeczki pomiędzy Amerykaninem a szefem zespołu Franzem Tostem. Rzekomo doszło tam nawet do szarpaniny, a ze słów kierowcy padło mnóstwo bluzgów. Ostatecznie Speeda wymieniono na młodego, obiecującego Niemca, Sebastiana Vettela. W taki oto sposób zakończyła się kariera 24-latka z Formułą 1.

Scott Speed 2007 Barcelona

Fot. Scuderia AlphaTauri

Scott Speed po nieudanym epizodzie z Formułą 1

Po przygodzie z królową sportów motorowych, Scott Speed spróbował swoich sił na rodzimej ziemi, w serii ARCA, gdzie w sezonie 2008 prawie zdobył mistrzostwo. Przeszkodziła mu w tym sytuacja, która się wydarzyła podczas ostatniego wyścigu sezonu. Wtedy to inny pretendent do tytułu, Ricky Stenhouse Junior, uderzył w tył samochodu Scotta, w rezultacie czego wpadł na ścianę. Nieobliczalny Amerykanin postanowił odegrać się na przeciwniku. Przy dublowaniu go przez Stenhousa, Speed przyspieszył i umyślnie wjechał w jego tył.

ZOBACZ TAKŻE
NASCAR - wszystko, co powinieneś wiedzieć

W tym samym roku 24-latek spróbował swych sił w NASCAR, jednak bez znaczących sukcesów. Amerykanin miał również epizod w Formule E, w sezonie 2014/15. Podczas wyścigu w Miami zdobył nawet 2 miejsce, nieznacznie przegrywając z Nico Prostem. W tym samym roku prawdopodobnie znalazł swoje powołanie, którym była seria Rallycross. W latach 2015-2018 Scott czterokrotnie z rzędu zdobył mistrzostwo w tej klasie.

Podsumowanie

Scott Speed nie został zapamiętany jako jeden z lepszych kierowców Formuły 1. Miał jednak momenty, w których pokazał swój talent i swoją szybkość. Wydaje się, że odnalazł się w Rallycrossie, gdyż radzi tam sobie całkiem nieźle. Największym problemem Amerykanina jest jego wybuchowy i trudny charakter. Przykładem może być sytuacja, gdy Franz Tost prosił Scotta o wyjaśnienie błędów, a ten odwrócił się i zignorował go. Takie zachowania są niedopuszczalne na profesjonalnym poziomie i prawdopodobnie to zgubiło Speeda. Z pewnością można go uznać za zmarnowany talent Formuły 1.

Skomentuj

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

google news motohigh

Reklama
Reklama



Reklama