Czego szukasz?

F1 Boost GP Wielkiej Brytanii 2022

Formuła 1

Yuji Ide – japoński Maldonado swoich czasów | Największe niewypały F1

Od dłuższego czasu przedstawiamy wam sylwetki kierowców, którzy z jakichś powodów nie poradzili sobie w Formule 1. Przynajmniej jeśli chodzi o miarę ich możliwości i umiejętności. Tym razem odwrócimy nieco sytuację. Zaprezentowani zostaną ci. którzy nie wiadomo jak znaleźli się w stawce w królowej sportów motorowych. Dziś na celowniku osoba, która może popisać się aż czterema występami w swojej karierze, z czego ukończyć udało się jej tylko jeden z nich. Dodatkowo po swoich wybrykach została mu odebrana superlicencja. Oto sylwetka Yuji Ide.

Yuji Ide, 2006, Super Aguri
Fot. AuRupteur / Twitter

Początki kariery: Yuji Ide

Yuji Ide urodził się 21 stycznia 1975 roku w jednej z największych japońskich miejscowości – Saitama. Swoją motorsportową karierę rozpoczął, a jakby inaczej, w kartingu na rodzimym podwórku. Tam, patrząc z dzisiejszej perspektywy, o dziwo szło mu dobrze. W 1991, w wieku 16 lat, zdobył mistrzostwo krajowego pucharu Kantou. Rok później w klasie A1 był tym razem drugi, aż rok później został mistrzem mistrzostw Japonii w kartingu. Następnym krokiem do ogromnego świata Formuły 1 była przesiada z gokartów do bolidów.

Samuraj dołączył zatem do japońskiej Formuły 3, gdzie jeździł przez 5 sezonów. W pierwszych trzech sezonach, nie popisał się niczym wyjątkowym, ponieważ na 15 startów ani razu nie ukończył chociażby jednego z nich na podium. Dla sprostowania faktów, w tym miejscu napomknę o tym, że Yuji zadebiutował tam w 1994, po czym zrobił sobie 3 lata przerwy, aby powrócić do serii w 1997 roku.

Po kolejnej rocznej przerwie, na zakończenie XX wieku w 2000 r. znów spróbował swoich sił w Formule 3. Mimo wycofania się w pierwszym starcie, po tym było… znacznie lepiej! Zaczął się liczyć w stawce, dodatkowo dwa razy zwyciężył oraz trzy razy stał na podium. Całą rywalizację skończył na drugiej lokacie, tuż za dominatorem tamtego sezonu – Francuzem, Sebastienem Philippe.

ZOBACZ TAKŻE
Mine Circuit: Historia zapomnianego japońskiego obiektu + polski akcent

W 2001 r. ponownie rywalizował w japońskiej Formule 3, tym razem w barwach zespołu ThreeBond Racing. Ten sezon nie był już aż tak udany jak poprzedni, mimo regularnego punktowania zaledwie raz stanął na podium. Dokładniej na najniższym jego stopniu na torze Mine Circuit, o którym materiał przygotował wcześniej Kuba Mikołajczak. Gorąco zachęcam do zapoznania się z nim. Wracając do naszego bohatera, Yuji Ide skończył rywalizację na piątym miejscu, przed nim byli tacy kierowcy jak Benoit Treluyer i 7 lat od młodszy od niego Sakon Yamamoto. Mimo wszystko, patrząc na dwa ostatnie sezony w rodzimym Kraju Kwitnącej Wiśni, szło mu tam całkiem nieźle.

Kolejne lata w niższych seriach

Logicznym krokiem, był krok w przód, dlatego też Japończyk obrał kierunek Europa. Yuji Ide w sezonie 2002 dołączył do zespołu ARTA we francuskiej Formule 3. Jednak tam już nie był aż taki dobry, jak w swojej ojczyźnie. Faktem jest to, że regularnie dojeżdżał w pierwszej 10, czyli punkty miał. Trzy razy stanął na podium, a ponadto w jednym z wyścigów nawet wygrał! Miało to miejsce na torze Croix-en-Ternois. W całej rywalizacji ustępował młodszym kolegom z Francji i nie tylko. Zajął siódme miejsce w klasyfikacji końcowej, ze sporą stratą do lidera.

W 2003 Ide postanowił wrócić do ojczyzny. Dołączył do Formuły Nippon, czyli czegoś na kształt japońskiej Formuły 2. W zespole Racing Team Cerumo jeździł u boku Tsugio Matsudy. Dominatorem był wtedy Satoshi Motoyama, gdyż zwyciężył wtedy cztery razy. Nasz bohater zaś, jak na debiut w serii, poradził sobie nie najgorzej. Co prawda nie punktował aż tak regularnie, gdyż system punktacji w Formule Nippon premiował sześciu pierwszych kierowców. Jednak zdobył 19 punktów, co pozwoliło mu na zajęcie siódmej pozycji na zakończenie rywalizacji. Z dziennikarskiego obowiązku wspomnę o tym, że trzy razy stanął na podium, dwa razy na najniższym jego stopniu, zaś raz na drugim. Pokonali go tacy znani kierowcy jak m.in. wspomniany wcześniej Treluyer, lub Andre Lotterer.

ZOBACZ TAKŻE
Super Formula: Czy warto śledzić japońską Formułę 1?

Oprócz rywalizacji w Formule Nippon, Ide łączył starty z serią All Japan Grand Touring Car Championship. U boku Benoita Treluyera zajęli zaskakujące czwarte miejsce w klasyfikacji końcowej. Zwyciężyli wyścigi w drugim starcie w Fuji i na Suzuce oraz zajęli drugą lokatę w pierwszym wyścigu na Fuji.

Przełamanie formy

Przełamaniem Japończyka można nazwać rok 2004, wtedy to znów rywalizował w Formule Nippon. Tym razem ścigał się w barwach Team Impul, u boku znanego nam Treluyera. Mimo bardzo mizernego początku, dwunastej lokaty na rozpoczęcie na torze Suzuka, Yuji Ide rozkręcił się już w kolejnym wyścigu. Seria trzech podiów z rzędu, w kolejności druga, znów druga i trzecia pozycja była dość imponująca. Niestety, znów lekkie załamanie, które przełamał wyścig na torze Motegi. Tam Yuji w pięknym stylu pokonał wszystkich rywali oraz zwyciężył.

W ostatnim wyścigu sezonu, ponownie na Suzuce, doszło do bardzo zaciętej rywalizacji o zwycięstwo, pomiędzy zespołowymi kolegami. Zwycięsko wyszedł z niej Treluyer, który dojechał do mety o trzy sekundy przed naszym bohaterem. Ogromny sukces zespołu na zakończenie i przypieczętowanie tytułu konstruktorów. Indywidualnie Ide zajął trzecią lokatę, tracąc punkt do mistrzowskiego tytułu. Ponieważ to Treluyer wygrał w ostatnim wyścigu, a nie Japończyk, to ten drugi stracił przez to mistrzostwo.

W 2005 podrażniony lis starał się tym razem zdobyć upragnione mistrzostwo. Ponownie jeździł u boku Treluyera. Sezon zaczął znakomicie od drugiego miejsca i zwycięstwa. Mała obniżka formy, brak punktowania, aż do szóstego wyścigu kampanii, który odbył się na torze Mine. Yuji Ide zdeklasował tam rywali zdecydowanie zwyciężając. Pod koniec rywalizacji jeszcze dwa razy stawał na podium. Jednak nie zdało się to na wiele, gdyż sezon zdominował Satoshi Motoyama. Yuji musiał się zadowolić drugą pozycją, z dorobkiem 39 punktów.

Yuji Ide i niespodziewany awans do Formuły 1

Kluczem Ide do Formuły 1 był… pomysł Aguri Suzukiego. Ten pod koniec 2005 roku wpadł na pomysł utworzenia w pełni japońskiego zespołu w stawce Formuły 1. Początkowo stajnia wykupiła dawną fabrykę Arrowsa. Pewnym punktem zespołu był silnik, który dostarczany miał być przez japoński koncern, Hondę. Kierowcami mieli zostać Takuma Sato oraz, początkowo mówiło się o Kosuke Matsuurze, jednak ostatecznie wybrano naszego bohatera. Tak oto powstał jedenasty wówczas zespół w stawce na sezon 2006. Yuji Ide nie miał zbytnio możliwości testowania bolidu serii F1 przed rozpoczęciem sezonu w Bahrajnie. Mimo wszystko postawiono właśnie na niego.

Sezon rozpoczął się, jak wcześniej wspomniałem, na torze Sakhir w Bahrajnie. Nowy format kwalifikacji, podział na trzy sesje, narodził się właśnie wtedy. W kwalifikacjach do pierwszego wyścigu zespół, lekko mówiąc nie zachwycał. W pierwszej sesji, Sato uzyskał czas o pięć sekund wolniejszy od prowadzącego Alonso. Ide zaś okazał się o trzy sekundy gorszy… od swojego zespołowego partnera. Prawie osiem sekund straty do lidera i liczne wycieczki poza tor. W samym wyścigu nasz bohater wycofał się na 35. okrążeniu, ponieważ awarii uległa jednostka napędowa. Kolejnym wyścigiem było Grand Prix Malezji. Tam szło mu odrobinę lepiej, jednakże nadal odstawał od reszty stawki. Rywalizację skończył na 33. kółku, a to z uwagi na awarię mechaniczną.

Koniec marzeń o Formule 1

Początkiem końca Ide było Grand Prix Australii, które odbyło się na torze Melbourne. Tam zdecydowanie odstawał i nie potrafił się odnaleźć. W treningach wielokrotnie zwiedzał pobocza, obracał się, nie potrafił utrzymać bolidu na torze. W kwalifikacjach jego strata do lidera wynosiła… 9 sekund. Oprócz tego, w końcowej sekcji toru wywołał czerwoną flagę, gdyż obrócił się i nie potrafił przez dłuższy czas wycofać bolidu. W wyścigu zaś, o dziwo dojechał do mety! Po wielu wycofaniach się kierowców z rywalizacji, dojechał na trzynastej lokacie ze stratą trzech kółek do lidera, przy czym został zdublowany przez całą stawkę.

Przełomem, w negatywnym znaczeniu tego słowa, było czwarte Grand Prix na torze Imola. Yuji Ide w kwalifikacjach stracił 5 sekund do lidera, a w wyścigu… cóż. Na pierwszym okrążeniu, dokładniej w szykanie Villeneuve doszło do niebezpiecznej kolizji, pomiędzy Ide, a kierowcą MF1, Christjanem Albersem. Japończyk próbował zaatakować Holendra, jednak zrobił to tak nieudolnie, że bolid Albersa został podbity i przekoziołkował kilka razy. Yuji próbował po tym jechać dalej, jednak doszło do awarii zawieszenia.

Po tym wyścigu, 10 maja 2006 roku ogłoszono odebranie superlicencji japońskiemu kierowcy, ponieważ obawiano się o bezpieczeństwo innych zawodników. Zastąpiony został przez Francuza, Francka Montagnego. Aguri Suzuki skomentował sytuację broniąc Ide tym, że nie miał odpowiedniej ilości czasu na zaznajomienie się ze specyfikacją bolidów Formuły 1.

Gdzie Yuji Ide odnalazł się potem?

Po bardzo krótkiej przygodzie z Formułą 1, Ide powrócił do Formuły Nippon oraz Super GT. Jeszcze w 2006 roku, w wyścigu Super GT na torze Suzuka został zdyskwalifikowany po tym jak nieprzepisowo i bardzo nierozważnie blokował rywali. Jednemu z nich nawet odpadła maska. Przez dyskwalifikację Japończyka, zdyskwalifikowana została cała ekipa NISMO, przez co stracili mistrzostwo zespołowe. Cóż, przez kolejne lata zarówno i w bolidach, jak i pojazdach GT nie szło mu za dobrze.

Nie dość powiedzieć, że od 2005 roku, aż do 2010 nie wygrał ani razu. Dopiero wtedy, na torze Suzuka zdołał zwyciężyć w wyścigu, u boku Ralpha Firmana. W klasyfikacjach końcowych nie zajmował wyższych lokat, aniżeli jedenasta.

Po sezonie 2010 zdecydował się na chwilową przerwę od startów, do których powrócił w 2013 roku. Wziął udział w jednym wyścigu Super GT klasy GT300. Znów zrobił sobie roczną pauzę, aby wrócić w 2015. W sześciu wyścigach zdobył wtedy dwa punkty. W 2017 i 2018 wziął udział w trzynastu wyścigach, jednak nie zdołał nawet dojechać w punktowanych pozycjach. Były to ostatnie starty Japończyka do dnia dzisiejszego.

ZOBACZ TAKŻE
Superlicencja FIA - wszystko, co musicie o niej wiedzieć

Podsumowanie

Dołączenie Yujiego do stawki Formuły 1 po dziś dzień jest bardzo niezrozumiałe. Warty napomknięcia jest fakt, iż kierowca ten nie potrafi mówić po angielsku, co prowadziło do wielu absurdów. Między innymi w Australii, kiedy inżynier porozumiewał się z Japończykiem w języku angielskim, prosił go o wrzucenie biegu wstecznego. Ide, ponieważ nie znał języka, postanowił stać w miejscu i nie ruszać się. Kuriozum.

Yuji Ide nie zasłynął z dobrej strony, znany jest obecnie jako jeden z najgorszych kierowców w historii królowej sportów motorowych. Jego rezultaty, z wyjątkiem Formuły Nippon w latach 2004-2005, nie oszukujmy się, nie były imponujące. Widać było, że coś tam próbuje, jednak nie wychodziło mu to za dobrze. Humorystycznie patrząc, na drugiego kierowcę podanego w tytule artykułu, Pastora Maldonado, można stwierdzić, że być może oglądał starty Japończyka. Po tym jakie numery czasem potrafił wyczynić Wenezuelczyk, nie śmiem przeczyć temu stwierdzeniu. Ide za swoje „zasługi” nazywany jest w ramach szydery legendą Formuły 1. Miejsce w serii o największych niewypałach jak najbardziej zasłużone.

5/5 (liczba głosów: 3)
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Reklama
Reklama