Connect with us

Czego szukasz?

Formuła 1

Zapowiedź: GP Azerbejdżanu gwarantem emocji?

Już w tym tygodniu w stolicy Azerbejdżanu rozegrana zostanie 4. runda sezonu 2019. Baku jest bardzo charakterystycznym torem i podczas żadnej odsłony nie mogliśmy się nudzić. Czy tak będzie i tym razem?

Fot. GP Azerbejdżanu 2018 / Red Bull Content Pool

Zwiastun emocji – GP Europy

Zanim napiszemy kilka słów o samym tegorocznym Grand Prix Azerbejdżanu, to warto spojrzeć na poprzednie lata. Tor Baku w kalendarzu  F1 zadebiutował niedawno, bo w 2016 roku. Jednak wtedy rozegrano na nim GP Europy, którego zwycięzcą został Nico Rosberg reprezentujący barwy Mercedesa. Drugi był Sebastian Vettel z Ferrari, a trzeci Sergio Perez z Force India. Ostatni z wymienionych zawodników polubił ten obiekt, co pokazał w późniejszych latach. Meksykanin jest jedynym kierowcą, który od debiutu ulicznego toru w Baku, dwukrotnie stawał tutaj na podium – drugi raz tej sztuki dokonał w zeszłym roku. Zdziwieni?

Narodziny chaosu – czy to tradycja?

Podczas wyścigu w 2017 roku, rozegranego już jako GP Azerbejdżanu, zwyciężył Daniel Ricciardo ścigający się dla Red Bulla. Australijczyk wykorzystał napiętą sytuację pomiędzy Lewisem Hamiltonem z Mercedesa a Sebastianem Vettelem z Ferrari. Przypomnijmy, o co poszło? Podczas jednej z neutralizacji doszło do niecodziennej sytuacji, Vettel podirytowany jazdą Hamiltona za SC dał temu upust, wjeżdżając w tył jego bolidu. Następnie obaj się zrównali i Niemiec postanowił uderzyć w Brytyjczyka raz jeszcze.

Sędziowie zastanawiali się nad ukaraniem kierowcy Scuderii Ferrari pokazaniem mu czarnej flagi, która oznaczałaby dyskwalifikację. Ostatecznie Sebastian Vettel dostał karę Stop&Go, czyli przejazd przed aleję serwisową z 10 sekundowym postojem na swoim stanowisku. Taki scenariusz powinien przynieść Hamiltonowi i tak łatwe zwycięstwo, jednak pech chciał, że kilka kółek wcześniej w jego bolidzie odczepił się zagłówek. Wymusiło to jego wymianę, która oznaczała dla niego nieplanowany zjazd do alei serwisowej. 

Daniel Ricciardo znalazł się wtedy w dobrym miejscu i we właściwym czasie. Pomyśleć, że dzień wcześniej ówczesny kierowca Red Bulla popełnił kosztowny błąd w kwalifikacjach, kończąc udział na ścianie. Kierowca z Antypodów wykonał sporo manewrów wyprzedzania po starcie z 10. pola i wczesnym 1. pit stopie. Za jego plecami na metę wpadli Valtteri Bottas z Mercedesa i ówczesny debiutant Lance Stroll ścigający się dla Williamsa. Kanadyjczyk nieznacznie przegrał walkę o 2. lokatę z Finem, który miał aktywowany DRS i wykorzystał też cień aerodynamiczny. Na pewno był to jeden z najbardziej widowiskowych finiszów.

Sebastian Vettel i Lewis Hamilton dojechali dopiero odpowiednio na czwartym i piątym miejscu. Najlepsze jest to, że drugi Bottas miał niemal przegrany wyścig po kolizji z Raikkonenem na 1. kółku, Fin tracił okrążenie. Odrobił je dopiero podczas pierwszej neutralizacji i tym samym wrócił do gry. Tak było w 2017 roku!

Nieoczekiwane zwroty akcji, niesamowita dramaturgia

W zeszłym roku również nie brakowało emocji. Już podczas pierwszego okrążenia doszło do kilku incydentów – Kimi Raikkonen w trzecim zakręcie podbił bolid Estebana Ocona. Winnym całego zajścia był ten drugi, ponieważ zbyt szybko zamknął drzwi Icemanowi. Ostatecznie Francuz zakończył swój udział w wyścigu. Natomiast na prostej pomiędzy drugim a trzecim zakrętem doszło do niefortunnej kolizji pomiędzy Siergiejem Sirotkinem a Fernando Alonso, w rezultacie Rosjanin musiał się wycofać. Był to niefortunny incydent, ponieważ w zajściu udział brały też inne samochody, które wzięły „Sierjożę” w kleszcze.

W drugiej części wyścigu zaiskrzyło pomiędzy kierowcami Red Bulla, którzy zacięcie walczyli o czwartą pozycję. Obaj kierowcy prawie co okrążenie zamieniali się pozycjami, aż podczas 40. okrążenia Daniel Ricciardo wjechał w bolid Maxa Verstappena i oba bolidy austriackiej stajni zakończyły swój udział w wyścigu. Po tym zdarzeniu na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa – wydawało się, że będzie spokojnie, ale jednak nie było. Romain Grosjean z Haasa zagapił się, stracił panowanie nad tyłem swojego samochodu i uderzył w ścianę. Po zakończeniu neutralizacji będący na prowadzeniu Valtteri Bottas z Mercedesa przebił oponę na prostej startowej.

Był to gigantyczny pech fińskiego kierowcy, który miał wtedy dużą szanse na objęcie prowadzenia w „generalce”. Od tamtej pory nie jeździł już tak dobrze i jego sezon okazał się bardzo słaby. GP Azerbejdżanu ostatecznie zwyciężył Lewis Hamilton, a na drugiej pozycji uplasował się Kimi Raikkonen z Ferrari. Ogromnym zaskoczeniem była trzecia pozycja Sergio Pereza, który perfekcyjnie wykorzystał zamieszanie na torze. Meksykanin w drodze po podium wyprzedził Sebastiana Vettela, którzy mocno zniszczył swoje opony, blokując je przy ataku na Bottasa zaraz po ostatniej neutralizacji.

Czy może dziać się jeszcze więcej?

Jak będzie w tym roku? Faworytami do zwycięstwa są kierowcy Mercedesa, którzy nikomu nie oddali dwóch pierwszych pozycji w trakcie minionych 3 wyścigów. Lewis Hamilton i Valtteri Bottas toczą między sobą bój o prym w „generalce”. Najwięcej do udowodnienia ma drugi z wymienionych, który chce zerwać z etykietą „wingmana”. Na pewno nie będą mieli łatwo, ponieważ Ferrari może zbliżyć się do formy z GP Bahrajnu. Stajnia z Maranello przygotowała na GP Azerbejdżanu duży pakiet poprawek – w szczególności obejmą one obszar aerodynamiki. Na pewno będziemy mieli styczność z nowym tylnym skrzydłem oraz podłogą. Mattia Binotto chciałby w końcu doczekać się pierwszego triumfu dla Scuderii, odkąd objął funkcję szefa zespołu. Niespodziankę znów może sprawić Red Bull, głównie Max Verstappen.

Nie możemy zapominać też o kierowcach spoza czołówki, których stać tutaj na wiele. Kto wie… może ktoś pokusi się o niespodziankę niczym Sergio Perez. Kimi Raikkonen bardzo dobrze radził sobie w trzech pierwszych wyścigach i jak sam twierdzi, Alfa Romeo Racing ma jeszcze sporo rezerw. Z dobrej strony pokazać mogą się „młodzi i gniewni”, czyli Lando Norris z McLarena i Alexander Albon z Toro Rosso. Obaj pokazali, że potrafią wyprzedzać i dobrze bawią się podczas rywalizacji koło w koło. Skreślać nie możemy nieobliczalnego Pereza, który znów może zwietrzyć okazję, choć Racing Point nie ma jeszcze takiego tempa. W grze są także kierowcy Renault i Haasa, którzy mogą nawet w czasówce mieć zbliżone tempo do czołówki.

Wyścig na ulicach Baku zapowiada się niezwykle emocjonująco. Czy Ferrari przełamie hegemonię Mercedesa? Jak będzie się spisywał Williams? Zwłaszcza, że rok temu ten tor dał im okazję na zdobycie punktów, niestety tym razem się na to nie zanosi. Wszystkie odpowiedzi poznamy już w nadchodzący weekend.

Jak do tej pory, 2 z 3 możliwych razy wygrywał tutaj Mercedes (2016 i 2018). Raz tej sztuki dokonał Red Bull w 2017 roku. Ferrari miało rok temu tempo, aby tutaj wygrać, ale neutralizacje były dla nich dość pechowe. Na ten moment wszystko wskazuje na to, że ujrzymy pojedynek pary Bottas-Hamilton i Leclerc-Vettel.

Harmonogram GP Azerbejdżanu
  • Piątek (26.03): 1. trening – 11:00 | 2. trening – 15:00
  • Sobota (27.03): 3. trening – 12:00 | Kwalifikacje – 15:00
  • Niedziela (28.03): Wyścig – 14:10

Oceń nasz artykuł!
+ posts

Jeden z najmłodszych w składzie, pieszczotliwie zwany Adasiem. Okiem przeciętnego kibica przybliża znane osobistości ze świata motorsportu. Prócz pisania jego wielką pasją jest kolekcjonowanie autografów kierowców. Uwielbia simracing i muzykę elektroniczną, nie pogardzi dobrym kebabem.

\
Reklama