Segment miejskich hatchbacków stał się w ostatnich latach prawdziwym polem bitwy. Z jednej strony, konkurencja jest ogromna, niemal każdy liczący się producent ma przedstawiciela tej klasy w swojej ofercie. Klient może wybierać pomiędzy Dacią Sandero z instalacją LPG, szalonym Yarisem GR czy kosztującym 200 tysięcy złotych Audi A1 w pełnym wypasie. Dodatkowo pojawili się nowi rywale, czyli miejskie crossovery. Jak widać, wyrwanie kawałka tortu dla siebie i zaistnienie w górnej części rankingów sprzedaży może być dużym wyzwaniem. Dlatego dziwić nie może, że Ford Fiesta doczekał się liftingu. Co się zmieniło?

Fot. Ford / Ford Fiesta ST-Line
Ford Fiesta po liftingu – upodobniona do Pumy i Kugi
Jak widać po powyższym zdjęciu, dużej modernizacji doczekał się przedni pas Fiesty. Kształt wlotów powietrza w zderzaku jest teraz bardzo podobny do najświeższych modeli Forda, czyli Pumy i Kugi. Grill wyraźnie urósł, na tyle, że Ford zdecydował się na nim umieścić zarówno tablicę rejestracyjną, jak i swoje logo. Reflektory otrzymały nowe LED-y do jazdy dziennej (także niemal identyczne jak w ww. crossoverach), sam kształt lamp również uległ zmianie. Dzięki tym modyfikacjom Fiesta wygląda zdecydowanie nowocześniej i równie dobrze co do tej pory, przynajmniej w wersjach ST-Line, oraz pełnoprawnym ST. Nieco gorzej jest w przypadku popularnej w Polsce odmiany Active.

Fot. Ford / Ford Fiesta Active
W tej odmianie atrapa chłodnicy wygląda zdecydowanie zbyt terenowo. Z racji pozycjonowania i przeznaczenia odmiany Active jest to zabieg zrozumiały, ale kształt, proporcje i masywna kratka grilla pasowałyby bardziej do Forda Rangera. Reszta charakterystycznych elementów nie uległa zmianie – nadal mamy osłony progów i błotników oraz relingi dachowe. Nowe za to są wzory aluminiowych felg. O mechanice nie ma sensu wspominać – paleta silników jest w zasadzie identyczna jak przed liftingiem, jedynie w wersji ST moment obrotowy wzrósł z 290 do 320 Nm.
Ford Fiesta po liftingu doczekał się także zmian w wyposażeniu. Pozostając jeszcze na zewnątrz – wspomniane już nowe światła są LED-owe w każdej wersji wyposażenia. W topowych odmianach dostępne są również matrycowe lampy LED z aktywnym asystentem świateł drogowych. Tylne lampy również występują w diodowej wersji, dodatkowo zostały przyciemnione względem poprzednika. Z tyłu pojazdu to jedyna zmiana. Na poniższym zdjęciu widać jeszcze jedną nowość – znany już z Pumy ST świetny lakier Mean Green.

Fot. Ford / Ford Fiesta ST
Zdecydowanie mocniejszym zmianom poddano wnętrze.
Na pierwszy rzut oka widać nowe ekrany, zwłaszcza 12,3-calowe wirtualne zegary. W swojej klasie wyróżniać się mają nie tylko rozmiarem, ale szeroką możliwością konfiguracji. Pozostałe nowości dotyczą głównie systemów wspierających kierowcę. Nad lusterkiem zamontowano kamerę współpracującą z systemem… chroniącym przed wjechaniem w drogę jednokierunkową pod prąd. Dostępny będzie też aktywny tempomat z funkcją stop&go i rozpoznawaniem znaków drogowych. Dodano też system BLIS kontrolujący obecność samochodów w martwym polu kierowcy, nawigację z usługą Live Traffic czy też Ford Pass Connect, umożliwiający sterowanie częścią funkcji auta wprost ze smartfona. Wszystko to brzmi imponująco, pozostaje tylko czekać na oficjalne ceny. Pierwsze auta po modernizacji mają trafić do klientów na początku 2022 roku.

Fot. Ford // Ford Fiesta ST-Line
Człowiek - tabelka. Chodzący magazyn wiedzy niepotrzebnej. Obudzony o 3 w nocy poda wymiary dowolnego auta z 2000 roku z dokładnością do milimetra. Jego ulubiona rozrywka z dzieciństwa to czytanie cenników i rozpisywanie testów porównawczych w jednym z dziesiątek służących do tego celu zeszytów. Do dziś wspomina jazdę po śniegu Fordem Indigo w drugim Need For Speedzie.
- Piotr Orpel
- Piotr Orpel
- Piotr Orpel
- Piotr Orpel
- Piotr Orpel
- Piotr Orpel