Nasze profile w mediach społecznościowych

Formuła 1

Najlepsi kierowcy F1 w XXI wieku – subiektywne TOP 10

Kto jest najlepszym kierowcą w historii Formuły 1? Choć nie sposób jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, to jest ono obiektem odwiecznych sporów między kibicami. Sprawa tylko pozornie wydaje się prostsza, jeżeli pod uwagę weźmiemy wyłącznie ostatnie dwadzieścia lat. Mimo to, postanowiliśmy przygotować nasz subiektywny ranking najlepszych kierowców XXI wieku.

Opublikowano

w dniu

najlepsi kierowcy f1

10. Mark Webber

Fot. Red Bull Content Pool – Najlepsi kierowcy F1 w XXI wieku

Kariera Marka Webbera jest przykładem jednej z najbardziej frustrujących w historii Formuły 1 i towarzyszy jej poczucie ogromnego niedosytu. Już w swoim pierwszym wyścigu w królowej motorsportu, Australijczyk zdobył piąte miejsce, co okazało się być najlepszym wynikiem Minardi w 2002 roku. Były to także pierwsze punkty tego zespołu od niemal dwóch lat. Pomimo bardzo słabego bolidu, Webber został debiutantem sezonu, regularnie pokonując swoich kolegów z ekipy – Alexa Yoonga i Anthony’ego Davidsona.

Pełnię swojego potencjału, Webber mógł pokazać dopiero w czasach dominacji Red Bulla, mniej więcej od połowy 2009 roku. Wtedy to, w bolidzie zdolnym do walki o najwyższe cele, Australijczyk nie tylko był w stanie regularnie stawać na podium, ale też zdobyć swoje pierwsze pole position i zwycięstwo w GP Niemiec.

W późniejszych latach Webber miał wszystko by walczyć o mistrzostwo świata. Na drodze do tytułu stanął mu jednak… kolega z zespołu, który stał się jego największym rywalem. Sebastian Vettel był “złotym dzieckiem” Red Bulla i to on został wybrany przez włodarzy na kierowcę nr 1. Mateschitzowi, Hornerowi i Marko zależało na uczynieniu z Niemca najmłodszego mistrza świata. Dzięki temu, Vettelowi wiele wybryków uchodziło na sucho, a ich ofiarą często padał właśnie Webber, tak jak w pamiętnej kraksie kierowców podczas GP Turcji 2010, czy niesławnego “Multi 21” na Sepang w 2013 roku.

ZOBACZ TAKŻE
Silnik w F1: Z czego się składa i dlaczego jest taki drogi?

Walcząc nie tylko ze swoim zespołowym partnerem, ale i całą “górą” Red Bulla, Webber nie miał szans na zdobycie tytułu pomimo, iż był bardzo szybkim i regularnym kierowcą. Australijczyk odszedł na emeryturę wraz z końcem sezonu 2013, mając dość wewnętrznych gierek w zespole i zdobywając 9 zwycięstw, 13 pole position oraz 42 miejsca na podium.

Najlepsi kierowcy F1 w XXI wieku: 9. Jenson Button

Fot. McLaren – Najlepsi kierowcy F1 w XXI wieku

Kariera Brytyjczyka przypomina prawdziwy rollercoaster. Debiut Buttona – najmłodszego Brytyjczyka w historii F1 (do czasu debiutu Lando Norrisa w 2019 roku), wiązał się z ogromnym “hypem” pompowanym przez rodzime media. Kierowca zaliczył jednak udany sezon i coraz częściej mówiło się o nim, jak o przyszłej gwieździe tego sportu.

Niestety, w następnych latach przyszło załamanie formy, a Button spotkał się z krytyką mediów, które opisywały go jako lenia i playboya. Dopiero sezon 2004 sprawił, że zmieniło się postrzeganie Brytyjczyka. Button w barwach B.A.R Honda był jedynym kierowcą, który mógł nawiązać jakąkolwiek walkę z dominującymi Ferrari Michaela Schumachera i Rubensa Barrichello i zajął 3. miejsce w klasyfikacji generalnej.

Następne lata znów okazały się nieudane dla Brytyjczyka, który wraz z odejściem Hondy w 2008 roku został bez fotela na kolejny sezon. Wtedy pomocną dłoń wyciągnął Ross Brawn, który uratował zespół i karierę Buttona. W barwach Brawn GP, Brytyjczyk niespodziewanie zdobył mistrzostwo świata i zapisał się w annałach historii F1.

W następnych latach już jako kierowca McLarena, Button trzymał wysoki poziom, regularnie walcząc o zwycięstwa. Brytyjczyk był ceniony za tzw. “szósty zmysł” – perfekcyjnie potrafił wyczuć i wykorzystać warunki atmosferyczne na swoją korzyść, co przyniosło mu spektakularną wygraną w GP Kanady 2011. Oprócz tego stanowił mocny filar zespołu i dzięki jego jeździe w sezonach 2010-2012, McLaren ciągle był czołową ekipą w stawce.

Button zakończył karierę w 2016 roku (powrócił tylko na GP Monako w 2017 roku, zastępując Fernando Alonso) mając na koncie 15 zwycięstw, 8 pole position i 50 miejsc na podium.

8. Daniel Ricciardo

Daniel Ricciardo 2019 Renault GP Azerbejdżanu 2019

Fot. Renault F1 Team – Najlepsi kierowcy F1 w XXI wieku

Kolejny Australijczyk na liście – Daniel Ricciardo, poza nieschodzącym z twarzy uśmiechem i tzw. “shoey” zasłynął w F1 jako pogromca czterokrotnego mistrza świata – Sebastiana Vettela w sezonie 2014. Przez kolejne lata swojego pobytu w Red Bullu stanowił o sile tego zespołu, regularnie zajmując czołowe lokaty na mecie. W barwach ekipy z Milton Keynes, Ricciardo zgarnął 7 zwycięstw, 3 pole positon i 29 miejsc na podium. Później, już w barwach Renault dołożył do tego kolejne 2 podia.

Swoim spektakularnym stylem jazdy, opierającym się na agresywnej walce na torze i nieustępliwości, Ricciardo zaskarbił sobie rzesze fanów, którzy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że w odpowiednim bolidzie ich ulubieniec miałby wszelkie papiery na mistrzostwo świata. Być może już niedługo, wraz z rewolucją techniczną w 2022 roku będziemy mieli okazję się o tym przekonać.

7. Sebastian Vettel

Sebastian Vettel GP Austrii 2020 Ferrari

Fot. Scuderia Ferrari – Najlepsi kierowcy F1 w XXI wieku

Można odnieść wrażenie, że Niemiec znalazł się w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie. Red Bull upatrzył w nim materiał na najmłodszego mistrza świata, akurat wtedy gdy konstrukcja Adriana Neweya nie miała sobie równych i zdominowała stawkę. Nie umniejsza to jednak osiągnięciom Sebastiana Vettela, który zabłysnął w świecie F1 jeszcze zanim święcił triumfy w ekipie z Milton Keynes.

Mimo przekomicznego startu kariery, kiedy to w trakcie treningu do GP Turcji w 2006 roku, Vettel otrzymał najszybszą karę w historii F1 (1000 dolarów grzywny za przekroczenie prędkości w pitlane, zaledwie 6 sekund po wyjeździe na tor), niewiele ponad dwa lata później, Niemiec był już postrzegany jako potencjalna gwiazda tego sportu. Vettel niespodziewanie wygrał deszczowe kwalifikacje do GP Włoch w 2008 roku, co przełożyło się na jego późniejsze zwycięstwo w nie mniej deszczowym wyścigu.

Po przeprowadzce do Red Bulla, Vettel rozwinął skrzydła, co przełożyło się na cztery mistrzostwa świata w latach 2010-2013. O ile w 2011 i 2013 roku Niemiec kompletnie zdominował rywalizację za sprawą rewelacyjnego bolidu to trzeba przyznać, że mistrzostwa w 2010 i 2012 roku w dużej mierze były zasługą kierowcy. Połączenie talentu i szczęścia zapewniło Vettelowi oba te tytuły w ostatnich wyścigach sezonu.

Kariera Sebastiana Vettela nie jest jednak pozbawiona skazy. A nawet kilku. W czasach startów w Red Bullu, Niemiec często był ganiony przez media i kibiców za niedojrzałe zachowanie na torze. Ponadto, sromotnie przegrał rywalizację z debiutującym w zespole Danielem Ricciardo w 2014 roku, co nie powinno się przydarzyć czterokrotnemu mistrzowi świata. Pewien niesmak zostawiła po sobie również przygoda z Ferrari. W sezonach 2017 i 2018, kiedy Scuderia mogła realnie walczyć o mistrzostwo, Vettel przegrał z Hamiltonem po swoich błędach. To tylko podkreśla, że pomimo ogromnej skali talentu i wielkich osiągnięć, Sebastian Vettel nie jest kierowcą idealnym.

Najlepsi kierowcy F1 w XXI wieku: 6. Nico Rosberg

Fot. Mercedes AMG Petronas Motorsport – Najlepsi kierowcy F1 w XXI wieku

Syn mistrza świata z 1982 roku długo nie mógł wyjść z cienia nie tylko swojego ojca, ale i zespołowego kolegi, a zarazem największego rywala – Lewisa Hamiltona. Jednak zanim panowie stanęli w szranki w erze hybrydowej, kariera Nico Rosberga nabrała rozpędu wraz z przejściem Niemca do nowopowstałej ekipy Mercedesa w 2010 roku. Mając za partnera zespołowego powracającego z emerytury Michaela Schumachera, niewielu dawało szansę młodemu Rosbergowi. Jednak Nico zdeklasował nie mogącego odnaleźć się w nowej Formule 1, siedmiokrotnego mistrza świata.

Wraz z sezonem 2013 i przyjściem do Mercedesa Lewisa Hamiltona, w zespole nastąpiły nowe porządki. Rosberg przez trzy lata nie był w stanie pokonać Brytyjczyka, który z najlepszego przyjaciela przeistoczył się w największego rywala. W międzyczasie, Hamilton wykorzystał ogromną przewagę Mercedesa nad resztą stawki na początku ery hybrydowej i dwukrotnie sięgnął po mistrzostwo świata, kompletnie przyćmiewając osiągnięcia Rosberga.

Będąc niemalże pozbawionym konkurencji ze strony rywali, Hamilton ujawnił jednak swoją największą słabość – psychikę. Rozproszony celebryckim stylem bycia, podróżami po całym świecie i licznymi bankietami, w 2016 roku Brytyjczyk przegrał tytuł na rzecz… Nico Rosberga. Niemiec “złamał” Hamiltona regularnością i mimo kosmicznej końcówki sezonu w wykonaniu Lewisa, nie dał sobie wyrwać tytułu.

Walcząc o mistrzostwo, Rosberg podporządkował walce z Hamiltonem całe swoje życie. Rozmawiając na temat wyzwania jakiemu stanął w tamtym sezonie, Niemiec mówił:

– Poświęcałem każdą sekundę mojego życia, aby wygrać kolejny wyścig i zostać mistrzem świata. Lewis sprawił, że musiałem znaleźć coś co sprawi, że będę lepszy niż kiedykolwiek myślałem, że mogę być. Coś, w czym będę lepszy od niego, a to trudne ponieważ Lewis jest najlepszym kierowcą w historii – wspominał Rosberg.

Będąc wyczerpanym nieustanną rywalizacją z Hamiltonem, ale zdobywając upragnione mistrzostwo, Nico Rosberg niespodziewanie ogłosił zakończenie kariery w grudniu 2016 roku.

5. Kimi Raikkonen

Kimi Raikkonen 2019 Alfa Romeo Racing Orlen

Fot. Alfa Romeo Racing Orlen – Najlepsi kierowcy F1 w XXI wieku

Gdyby wziąć pod uwagę jedynie drugie dziesięciolecie XXI wieku, “Iceman” nie miałby prawa znaleźć się na tej liście. To, co stanowi o tak wysokim miejscu Fina to przebojowy początek kariery zwieńczony wyszarpanym z rąk Hamiltona i Alonso mistrzostwem świata w 2007 roku.

Wprost z Formuły Renault, Raikkonen przebojem wdarł się do świata F1. Będący pod wrażeniem umiejętności młodego Fina, Peter Sauber postanowił dać mu szansę w swojej ekipie, mimo poważnych wątpliwości całego środowiska. Przed swoim debiutem, Raikkonen miał tylko 23 starty w seriach samochodów jednomiejscowych oraz nie miał żadnego doświadczenia w seriach bezpośrednio poprzedzających Formułę 1.

Mimo to, Fin zaliczył bardzo udany sezon, czym zaimponował Ronowi Dennisowi. Słynny szef McLarena sprowadził do swojego zespołu “Icemana” w miejsce innego Fina – Miki Hakkinena. I już w swoim drugim sezonie w ekipie z Woking, Raikkonen niemal sięgnął po mistrzostwo, przegrywając z Michaelem Schumacherem zaledwie o 2 punkty w klasyfikacji generalnej. Bliski tytułu był również w 2005 roku, kiedy to walka o mistrzostwo rozegrała się między nim, a Fernando Alonso. Raikkonena trapiły jednak nieustanne awarie, które przyczyniły się do końcowego triumfu Hiszpana.

Ostatecznie Raikkonen dopiął swego w 2007 roku, kiedy już jako kierowca Ferrari w brawurowy sposób “pogodził” skonfliktowanych kierowców McLarena. Mając najmniejsze szanse na końcowy triumf, Raikkonen wygrał ostatni wyścig sezonu, wyprzedzając Hamiltona i Alonso o zaledwie 1 punkt.

W późniejszych latach, Raikkonen nie był w stanie nawet w małym stopniu nawiązać do swojej “przed-mistrzowskiej” formy. To ostatecznie doprowadziło do decyzji o emeryturze w 2009 roku. Fin powrócił jednak do królowej motorsportu w 2012 roku w barwach Lotusa. Z brytyjskim zespołem, “Iceman” regularnie meldował się na podium, a nawet dwukrotnie wygrał wyścig. W późniejszych latach ponownie reprezentował Ferrari, a od 2019 roku jeździ dla Alfy Romeo, dzierżąc rekord liczby przejechanych Grand Prix.

4. Max Verstappen

Fot. Red Bull Content Pool – Najlepsi kierowcy F1 w XXI wieku

Prawdopodobnie największy talent w obecnej stawce F1. Prawdopodobnie także, jedyny kierowca, który może w tej chwili rzucić rękawicę Lewisowi Hamiltonowi. Max Verstappen od najmłodszych lat był wychowany w duchu rywalizacji, a jego ojciec – były kierowca F1, Jos Verstappen szykował go na przyszłego wielokrotnego mistrza świata.

Holender szybko otrzymał swoją szansę i po trochę ponad roku w F1 przesiadł się z Toro Rosso do głównej ekipy Red Bulla. Austriacki zespół właśnie zdegradował Daniiła Kvyata po serii wyścigowych wybryków i szukał kierowcy, który będzie szybki i stabilny. Te cechy Helmut Marko i Christian Horner dostrzegli w młodym Holendrze, który będąc nowym “złotym dzieckiem” Red Bulla, od początku lansowany był na następcę Sebastiana Vettela.

Marko i Horner mieli nosa. Już w swoim pierwszym wyścigu w nowej ekipie, Holender wykorzystał kuriozalną kraksę kierowców Mercedesa i w pięknym stylu wygrał GP Hiszpanii 2016. Jednocześnie został najmłodszym zwycięzcą wyścigu i poprawiając rekord… Sebastiana Vettela.

Pięć lat po tym wydarzeniu, Max Verstappen jest żywym dowodem na to, że we współczesnej Formule 1, ciągle jest miejsce na “oldschoolową” brawurę, wyjętą żywcem z lat 80. i 90. Holender charakteryzuje się ciętym językiem i agresywnym stylem jazdy na absolutnym limicie. Stał się także niekwestionowanym liderem Red Bulla i de facto jedynym kierowcą mogącym stawić czoła Mercedesowi w normalnych warunkach wyścigowych.

Niestety, to co jest największą zaletą Holendra, często bywa również jego przekleństwem. Wyścigowa bezkompromisowość Verstappena nieraz wpędzała go w kłopoty, tak jak w niesławnym początku sezonu 2018. Młody Holender był wtedy prawdziwym magnesem na błędy, czego najlepszym przykładem była kolizja z Danielem Ricciardo w GP Azerbejdżanu, gdzie w ostatecznym rozrachunku, Red Bull miał szansę na dublet. Mimo to, nikt nie ma wątpliwości, że Verstappen jest przyszłością F1 i wniesie tę dyscyplinę na nowy poziom.

Najlepsi kierowcy F1 w XXI wieku: 3. Michael Schumacher

Fot. Scuderia Ferrari – Najlepsi kierowcy F1 w XXI wieku

Gdyby wziąć pod uwagę całokształt kariery Schumachera, z czystym sumieniem umieściłbym go na pierwszym miejscu naszej listy. Jednak koncentrujemy się tylko na latach 2001-2006 oraz 2010-2012. A one, choć przyniosły wiele sukcesów niemieckiemu kierowcy, to mają na sobie całkiem sporą skazę.

W latach 2001-2004 Schumacher wygrał wszystko co się dało. Cztery mistrzostwa świata mówią same za siebie. Szczególnie istotna była walka o tytuł w 2003 roku, gdy rzutem na taśmę pokonał młodego Kimiego Raikkonena o zaledwie dwa punkty w klasyfikacji generalnej. Niemiec po raz kolejny udowodnił wtedy swoją klasę i umiejętność walki pod ogromną presją.

Moment załamania przyszedł w 2005 roku. Absurdalne przepisy zabraniające zmiany opon w trakcie wyścigu, uniemożliwiły Schumacherowi walkę o tytuł. Przewaga kierowców korzystających z opon Michelin okazała się nie do przeskoczenia nawet dla niego. Świadczyć o tym może fakt, że jedynym wyścigiem, który Schumacher zdołał wygrać w tym sezonie było niesławne GP USA.

Schumacher wrócił do walki na szczycie rok później. Tu też pojawia się pierwszy zgrzyt, który nie pozwala mi umieścić go wyżej na liście. Jak wskazują eksperci, Niemiec dysponował wtedy najlepszym bolidem w stawce, a mimo to dał się ograć Fernando Alonso. Ferrari wyczuwało, że czas legendy się kończy. Choć Schumacher ciągle był uważany za bardzo konkurencyjnego kierowcę, stajnia z Maranello naciskała na niego, by zszedł ze sceny, ustępując miejsca młodszemu Raikkonenowi.

Powrót Niemca do F1 w barwach Mercedesa dobitnie pokazał, że era Schumachera się skończyła. Nie był on w stanie nawiązać równej walki z Nico Rosbergiem, który prezentował się znacznie lepiej, niż błąkający się w środku stawki siedmiokrotny mistrz świata.

Były menadżer Schumachera – Willi Weber, stwierdził kiedyś, że Niemiec “popełnił błąd wracając do stawki”. Zgadzam się. Mimo całego wkładu, jaki dał F1, Michael Schumacher popełnił błąd, który już zawsze będzie ciążył na jego legendzie.

2. Lewis Hamilton

Fot. Mercedes AMG Petronas Motorsport – Najlepsi kierowcy F1 w XXI wieku

Choć zawrotna kariera Brytyjczyka nie była usłana różami, to z pewnością nie była również drogą przez mękę. Od czasów swojego debiutu, Hamilton zawsze jeździł w czołowych zespołach i w każdym sezonie walczył o najwyższe cele. Nie umniejsza to jednak wybitnym umiejętnościom kierowcy Mercedesa.

Siedem tytułów mistrzowskich, 95 zwycięstw, 165 miejsc na podium oraz 98 pole position. Hamilton już zapisał się na kartach historii, jako pogromca wszelkich rekordów. A wszystko wskazuje na to, że jego licznik jeszcze się nie zatrzymał.

Lewis Hamilton to przykład kierowcy, który nieustannie się rozwija. Od samego początku był piekielnie szybkim kierowcą. Miał jednak skłonność do popełniania kuriozalnych błędów, takich jak ten w GP Chin 2007, który de facto pozbawił go mistrzostwa w debiutanckim sezonie. Z biegiem lat brawura ustąpiła jednak regularności i nieziemskiej precyzji, które do dzisiaj są cechami rozpoznawczymi Hamiltona. Tak jak wybitna wręcz jazda w deszczu i nieosiągalna dla innych umiejętność dbania o opony.

Rysą na szkle w karierze Lewisa Hamiltona wydaje się być tylko upokarzająca przegrana z Nico Rosbergiem w 2016 roku. Brytyjczyk bez wątpienia był lepszym kierowcą niż Niemiec i biorąc pod uwagę czyste umiejętności, powinien zgarnąć tytuł w cuglach. I to właśnie wynikająca z tego zbytnia pewność siebie zaważyła na tym, że zlekceważył rywala, co Rosberg bezlitośnie wykorzystał na swoją korzyść.

Pięć lat później, Lewis Hamilton sprawia wrażenie kierowcy kompletnego, który nie dopuściłby do takiej sytuacji. Mimo to, w całokształcie kariery Brytyjczyka brakuje mi jednego. Nigdy nie mieliśmy okazji zobaczyć Hamiltona w bolidzie, który byłby po prostu słaby. Nie widzieliśmy go też desperacko walczącego z własną maszyną i przekraczającego absolutne granice swoich umiejętności. Nigdy nie mieliśmy okazji zobaczyć, jak Brytyjczyk poradziłby sobie w sytuacji morderczego wysiłku o każdy pojedynczy punkt. Dlatego też wylądował na “zaledwie” drugim miejscu naszego rankingu.

1. Fernando Alonso

Fot. Alpine F1 Team – Najlepsi kierowcy F1 w XXI wieku

Z tych samych powodów, przez które nie umieściłem Hamiltona na pierwszym miejscu, przyznaje je Hiszpanowi. Alonso jest przykładem kierowcy, który pojedzie na przysłowiowych “drzwiach od stodoły”. Co więcej, na tych drzwiach będzie w stanie walczyć o tytuł mistrzowski, tak jak w 2012 roku, gdy bolidowi Ferrari daleko było do miana konkurencyjnej konstrukcji.

Liczby nie odzwierciedlają nawet w najmniejszym stopniu skali talentu Alonso. W końcu to “tylko” dwa tytuły mistrza świata, 32 zwycięstwa oraz 97 miejsc na podium. A mimo to, niemal jednogłośnie uznawany jest przez kibiców i dziennikarzy za jednego z najlepszych kierowców w historii. Zapisał się w niej zresztą jako ten, który pokonał samego Michaela Schumachera i zakończył dominację Ferrari na początku XXI wieku.

Kluczowym czynnikiem, który wpłynął na ówczesne sukcesy Hiszpana był jego styl jazdy, który Alonso perfekcyjnie dopasował do charakterystyki bolidu Renault. Dwukrotny mistrz świata wchodził w zakręty bardzo agresywnie, na granicy podsterowności samochodu, tak aby wcześniej niż inni móc dodać gazu na wyjściu z zakrętu i szybciej rozwinąć wyższą prędkość.

Wyścigowa inteligencja, naturalny pęd oraz wrodzona nieustępliwość nie idą jednak w parze z charakterem Alonso, który opisywany jest jako osoba toksyczna i konfliktowa. Hiszpan często znajdował się w samym środku padokowych afer i skandali, tak jak w przypadku “crash-gate”. Jak pokazuje historia, obecność Alonso w garażu prędzej czy później prowadzi do całkowitej destrukcji zespołu. Dlatego też Alonso musiał udać się na przymusową emeryturę w 2018 roku. Po prostu, mimo swoich kapitalnych umiejętności, nikt nie chciał go zatrudnić. Aż do czasów Alpine…

Abstrahując od tego jaką jest osobą, pod względem sportowym Fernando Alonso to kierowca wybitny, być może nawet najlepszy w historii Formuły 1. I liczymy na to, że w Alpine będzie mógł to jeszcze raz wszystkim udowodnić.

Skomentuj

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama
Reklama



Reklama