Nasze profile w mediach społecznościowych

DTM

Rast mistrzem DTM. Koniec sezonu 2020 na Hockenheim | Analiza

Niedzielnym zwycięstwem na Hockenheim, René Rast przypieczętował swój trzeci tytuł mistrzowski w DTM. Niemiec okazał się nie do zatrzymania i zdominował nie tylko dzisiejszy wyścig, ale i całą końcówkę sezonu. Wyższość Rasta musiał uznać Nico Müller, który zajął drugie miejsce. Podium uzupełnił Jamie Green.

Opublikowano

w dniu

Rene Rast mistrz DTM 2020 triumf Hockenheim 2
Fot. Audi Sport

Najlepszy kierowca: René Rast

Choć podczas startu René Rast stracił prowadzenie na rzecz Mike’a Rockenfellera to w perspektywie całego wyścigu, Niemiec był nie do zatrzymania. Już na 3. okrążeniu odzyskał pozycję i zaczął odjeżdżać stawce. W pogoń za nim rzucił się jedynie walczący o wszystko albo nic Nico Müller. Szwajcar był w stanie wyprzedzić Rasta jedynie dzięki szybszemu zjazdowi na pit stop.

Müller zjechał do boksu 3 okrążenia wcześniej niż Niemiec i liczył na to, że zdoła go podciąć. Sztuka ta udała mu się tylko na chwilę – gdy na 18. okrążeniu Rast wyjechał z pit lane, Müller miał nad nim 5 sek. przewagi. Zaczęła ona jednak topnieć w oczach w momencie gdy kierowca Audi Sport Team Rosberg dogrzał opony i w pełni wykorzystał przewagę DRS i systemu push-to-pass. Odrabiając ponad sekundę na okrążaniu, Rast dopadł Müllera na 23. kółku. Dojeżdżając do nawrotu, Niemiec z łatwością minął Szwajcara i błyskawicznie zaczął odjeżdżać. Chwilę później usłyszeliśmy komunikat Müllera, w którym meldował, że kończą mu się opony. To był koniec jego marzeń nie tylko o wygranej w wyścigu, ale i mistrzostwie DTM.

Na tym etapie, zwycięstwo Rastowi mogli odebrać już tylko sędziowie, którzy dopatrzyli się przewinienia podczas pit stopu Niemca. Rast dodał gazu będąc jeszcze na podnośnikach, co jest uznawane za niebezpieczne zachowanie. Mimo to skończyło się tylko na upomnieniu kierowcy, który mógł spokojnie mknąć po kolejne mistrzostwo.

Ostatecznie Rast przeciął linię mety, mając ponad 10 sekund przewagi nad Müllerem. Tym samym przypieczętował swój trzeci tytuł mistrzowski DTM. Końcówka sezonu w wykonaniu Rasta była iście profesorska. Niemiec w świetnym stylu wygrał 5 na 6 wyścigów i w pełni wykorzystał problemy Müllera na Zolder.

Najlepszy zespół: Audi Sport Rosberg

Na pochwałę zasługuje również ekipa René Rasta. W dzisiejszym wyścigu podium uzupełnił bowiem team-mate Niemca – Jamie Green. Brytyjczyk przejechał solidne kwalifikacje (w których był trzeci) oraz równie dobry wyścig. Cały dystans trzymał się możliwie jak najbliżej czołówki, a w końcówce pewnie zaatakował Rockenfellera w nawrocie. Choć Niemiec wypchnął go z toru to Green zachował trakcję na wyjściu z zakrętu i odebrał mu szanse na najniższy stopień podium.

Mimo świetnego występu kierowców Audi Sport Rosberg, ekipa nie miała już żadnych szans na walkę w klasyfikacji zespołów. Końcowy triumf zapewnili swojemu zespołowi kierowcy Audi Sport ABT Sportsline już na Zolder. Nico Müller i Robin Frijns zdobyli w sumie 609 punktów dla ekipy. Tym samym mający na koncie 451 punktów zespół Audi Sport Rosberg musi zadowolić się drugim miejscem w klasyfikacji.

ZOBACZ TAKŻE
Wolne, aczkolwiek niezwykle widowiskowe - czyli złote lata DTM

Najlepszy producent: Audi

Tak jak w całym sezonie – Audi zdominowało zmagania na Hockenheim. Kierowcy w samochodach koncernu z Ingolstadt zajęli pierwsze 6 miejsc na mecie.

Audi żegna się z DTM upokarzając BMW. Ich kierowcy zdobyli łącznie 1253 punkty w sezonie. BMW zgromadziło ich na swoim koncie jedynie 500. Przewaga Audi była w tym sezonie aż nadto widoczna, a koncern z Monachium mógł powalczyć jedynie w pojedynczych wyścigach.

Rozczarowujące tempo Kubicy

Ostatni wyścig Roberta Kubicy w DTM był taki jak niemal cały sezon. Po starcie, Polak zyskał dwie pozycje i wskoczył na 11. miejsce. Równie szybko zaczął jednak tracić tempo i spadł na 14. pozycję. Kubica nie mógł nawiązać równej walki z kierowcami przed nim. Na tym etapie wyścigu gorszym tempem dysponowali jedynie Harrison Newey i Lucas Auer.

Na 14. okrążeniu Kubica zdecydował się na zjazd do boksu. Po całkiem sprawnej zmianie opon (jak na to do czego przyzwyczaił nas w tym sezonie Orlen ART GP) Polak wyjechał na ostatnim miejscu i zaczął odrabiać straty. Wykorzystał błąd Scherera, który zblokował koła na dohamowaniu oraz zimne opony w samochodzie Van der Linde. Tym samym Kubica zameldował się na 11. pozycji. Wtedy ponownie zaliczył drastyczny spadek tempa. Będąc najwolniejszym kierowcą na torze, Polak spadł na ostatnie miejsce.

ZOBACZ TAKŻE
GP Kanady 2008: Przypominamy historyczne zwycięstwo Roberta Kubicy

Ostatecznie Kubica dojechał piętnasty. Jedynym niżej sklasyfikowanym kierowcą był Lucas Auer, który musiał zaliczyć drugi pit stop z powodu złego stanu ogumienia. Kubica wyprzedził go jednak jeszcze przed zjazdem Austriaka do boksu. Na 25. okrążeniu, Auer wyjechał bowiem poza tor w ostatnim zakręcie.

Jeszcze przed dzisiejszymi kwalifikacjami, Kubica ostrzegał, że może nie być różowo. Po wczorajszych zmaganiach w samochodzie Polaka zdecydowano się na zmianę silnika. Po naprawie zamontowano ten sam motor, który zawiódł w trzecim wyścigu na Zolder. Silnik ten ponownie okazał się słabszy od dotychczasowego, a Kubica borykał się ze zbyt niskim przyspieszeniem na prostych.

Nie taki szary koniec

Kubica kończy sezon na 15. miejscu w tabeli mając 20 punktów na swoim koncie. Niżej w tabeli znaleźli się tylko Fabio Scherer (który również ma 20 punktów; Kubica ma jednak lepszy bilans dzięki 3. miejscu na Zolder) oraz Benoît Tréluyer, który zastępując Loïca Duvala podczas jednego weekendu nie zdobył żadnych punktów.

W całej beczce dziegciu jaką był ten sezon znajduje się jednak łyżka miodu. Podium Roberta Kubicy w wyścigu na Zolder osłodziło nam wszystkim ten rok. Polak sięgnął także po punkty na dwóch innych torach (w pierwszych wyścigach na Assen i Hockenheim), a była na to szansa jeszcze m.in. na Nürburgringu.

ZOBACZ TAKŻE
Rast wygrał kolejny wyścig na Zolder. Pierwsze podium Kubicy | Analiza

Klasyfikacje generalne: René Rast trzykrotnym mistrzem DTM

Po wyśmienitym sezonie z 353 punktami na koncie triumfuje René Rast. Tym samym Niemiec zdobył swój trzeci tytuł w DTM. Wcześniej sięgał po to trofeum w 2017 i 2019 roku.

Strat do Rasta nie odrobił natomiast Nico Müller. Szwajcar zgromadził w tym sezonie 330 punktów. Niewątpliwie tytułu pozbawił go nagły spadek formy na Zolder, który został bezlitośnie wykorzystany przez Niemca.

Trzeci w “generalce” pozostał Robin Frijns z 279 punktami na koncie.

ZOBACZ TAKŻE
Końcowa klasyfikacja generalna DTM 2020. Sprawdź, jak wygląda

W klasyfikacji zespołów triumfowała ekipa Audi Sport ABT Sportsline. Wśród producentów pierwsze miejsce zajęło Audi.

Co przed nami? Nadchodzi nowa era DTM

Runda na Hockenheim nie tylko zakończyła sezon 2020 ale i pewną erę w DTM. Od przyszłego sezonu, nazywane wręcz przez Roberta Kubicę “Formułą 1 z dachem” prototypy odejdą do lamusa. Zastąpią je samochody GT3, będące w dużym uproszczeniu przystosowanymi do wyścigów autami drogowymi. Będą one wyposażone w kontrolę trakcji oraz ABS, a do wyścigu kierowcy będą startowali w sposób lotny (tak jak w IndyCar). Kolejną kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowego balastu (wynoszącego kolejno 25, 18 i 15 kg) dla trzech najlepszych kierowców w klasyfikacji.

W skutek odejścia Audi z DTM, seria zaliczy ogromny downgrade. Jest to spore rozczarowanie, ponieważ jeszcze we wrześniu Gerhard Berger zapowiadał znacznie mniej drastyczne zmiany. Choć DTM miał przesiąść się na samochody GT3 to Austriak zapewniał, że będą one pozbawione kontroli trakcji i ABS-u. Niepokoi także oddanie serii w ręce ekip prywatnych, które będą kupować samochody i części na własną rękę. To oznacza, że od teraz wpływ fabryk na rozwój aut będzie minimalny.

Wszystko to ma być jednak wyłącznie okresem przejściowym. W 2023 roku czeka nas bowiem kompletna rewolucja w DTM. Seria będzie korzystać z samochodów elektrycznych, zapewniających 1200 KM mocy. Zaprezentowany na Hockenheim prototyp zrobił spore wrażenie na zainteresowanych i zapowiada się naprawdę intrygująco. Więcej o tych zmianach pisaliśmy w artykule poniżej.

ZOBACZ TAKŻE
Elektryczne DTM już w 2023 r. Zjawiskowy prototyp i 1200 KM mocy

Tym co elektryzuje polskich fanów jest przyszłość Roberta Kubicy. Niestety, początkowy plan Polaka i Orlenu zakładający dwuletni program startów DTM jest w obecnej sytuacji niemożliwy do zrealizowania. Sam Kubica niezbyt pochlebnie wypowiada się o zmianach w serii i nie chce w niej jeździć w obliczu tak dużego downgrade’u. Na dzień dzisiejszy, najbardziej prawdopodobnymi kierunkami dalszej kariery Polaka są: Nürburgring Langstrecken Serie (seria wyścigów GT3 na Nordschleife), WEC lub pozostanie kierowcą rezerwowym w Alfa Romeo Racing Orlen.

Skomentuj

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama
Reklama



Reklama