Connect with us

Czego szukasz?

Formuła 1

Pierre Gasly wygrał GP Włoch. Sensacyjny wyścig na Monzy | Analiza

To dla takich wyścigów warto pasjonować się Formułą 1. Wyścig o GP Włoch dostarczył więcej emocji niż niejeden hollywoodzki thriller. Pierre Gasly odniósł swoje pierwsze zwycięstwo. Tuż za nim do mety dojechał Carlos Sainz, a podium uzupełnił Lance Stroll. Czas na analizę GP Włoch.

Pierre Gasly - Monza 2020
Fot. Scuderia AlphaTauri

Od zera do bohatera, najlepszy kierowca: Pierre Gasly

Na podstawie tegorocznego wyścigu o GP Włoch można by napisać bestsellerowy thriller. Dramaty, awarie, kraksy, czerwona flaga i sensacyjny zwycięzca – Pierre Gasly. Wygrana Francuza jest zwieńczeniem jednej z najbardziej „romantycznych” historii ostatnich lat w Formule 1. Spełnienie marzeń poprzez awans do Red Bulla. Następnie seria słabych wyników i degradacja do Toro Rosso. Do tego utrata bliskiego przyjaciela i stopniowe odbudowywanie pewności siebie, czego wynikiem było zaskakujące drugie miejsce w GP Brazylii 2019.

Od początku sezonu 2020 Pierre Gasly imponuje formą. Bardzo dobre wyniki i jeszcze lepsza jazda w wyścigach w końcu przyniosły wymarzony rezultat.

ZOBACZ TAKŻE
Monza 1979, czyli wspaniała walka kierowców Scuderii Ferrari o tytuł

Gasly po starcie z 10. pozycji na długo utknął w środku stawki. Francuz zjechał na pit stop na 19. okrążeniu – chwilę przed awarią Kevina Magnussena. Duńczyk zatrzymał bolid na poboczu przed wjazdem do alei serwisowej. Następnie na torze pojawił się safety car, który diametralnie zmienił oblicze rywalizacji.

Duży błąd popełnili Mercedes i Alfa Romeo, którzy ściągnęli Hamiltona i Giovinazziego na zmianę opon. Jak się później okazało, w tym czasie pit lane było zamknięte ze względu na zatrzymany w pobliżu bolid Magnussena. Obaj kierowcy otrzymali za to kary 10 sek. „stop and go”. Gdy na 22. okrążeniu pit lane zostało otwarte, niemalże cała stawka zjechała na zmianę opon. To pozwoliło Gasly’emu wskoczyć na 3. miejsce.

Pierre Gasly wskoczył w buty Vettela

Chwilę po zjeździe samochodu bezpieczeństwa, Leclerc z potężnym impetem wpadł w bandy na Parabolice. To zdarzenie wywołało czerwoną flagę.

Po wznowieniu wyścigu, startujący z 3. pozycji Gasly wykorzystał błąd Strolla i błyskawicznie przesunął się na drugie miejsce – tuż za Hamiltonem, który nie miał okazji jeszcze zjechać na karę. To ustawiło Gasly’ego w roli faworyta do wygrania wyścigu. Gdy Francuz objął prowadzenie, zaczął pokaz bardzo mądrej jazdy. Gasly w przeciągu trzech okrążeń wypracował sobie 2 s przewagi nad drugim Raikkonenem. Później wraz ze spadkiem tempa fińskiego kierowcy, przewaga ta wzrosła do 4 sekund.

Za Pierre Gasly znalazł się Carlos Sainz, który szybko uporał się z popełniającym błędy Strollem. Hiszpan systematycznie odrabiał straty, urywając po 0,1-0,2 sekundy na okrążeniu. Kierowca AlphaTauri jednak nie tylko kontrolował swoje tempo, ale także utrudniał jazdę Sainzowi. Gasly regularnie zjeżdżał z linii wyścigowej, tak aby kierowca McLarena nie mógł się za nim podciągnąć.

Po prawdziwym horrorze na ostatnim okrążeniu, kiedy to Sainz zbliżył się do Gasly’ego na mniej niż sekundę, Francuz utrzymał prowadzenie i przejechał linię mety mając 0,415 sek. przewagi nad Hiszpanem.

ZOBACZ TAKŻE
Vettel inspiracją dla Gasly'ego

Francuz w spektakularny sposób odniósł swoje pierwsze zwycięstwo w karierze. Dodatkowo zdobył dla AlphaTauri (dawniej Toro Rosso) drugi triumf w historii. Po raz pierwszy dla stajni z Faenzy wygrał Sebastian Vettel podczas deszczowego GP Włoch 2008, również na torze Monza.

Pierre Gasly jest także pierwszym Francuzem od 1996 roku, który wygrał wyścig F1. Ostatnio dokonał tego Olivier Panis w GP Monako.

Najlepszy zespół: McLaren

Kierowcy McLarena do wyścigu startowali z 3. i 6. pozycji. Obaj świetnie ruszyli – Sainz wykorzystał fatalny start Bottasa i już przed pierwszą szykaną wskoczył na drugie miejsce. Norris wystartował jeszcze lepiej i na Variante della Roggia zameldował się tuż za kolegą z ekipy.

Do czasu awarii Magnussena, McLaren pewnie jechał po podwójne podium. Kierowcy zespołu z Woking świetnie trzymali tempo i nie popełniali błędów. Dopiero chaos wywołany samochodem bezpieczeństwa i późniejszą czerwoną flagą rzutował na wynik wyścigu. Gdyby nie to, McLaren zdobył by podwójne podium. Byłby to pierwszy tak dobry wynik od GP Australii 2014, w którym na 2. i 3. miejscu zameldowali się Magnussen i Button. Mimo to, brytyjski zespół ma powody do radości.

ZOBACZ TAKŻE
McLaren-Mercedes ponownie namiesza w F1? Norbert Haug pewny swego

Sainz jechał rewelacyjnie i zabrakło mu tylko okrążenia do wyprzedzenia Gasly’ego. Równie dobrze zaprezentował się Norris, który po restarcie przesunął się o dwie pozycje – na 4. miejsce. Do tego skutecznie obronił się przed napierającym z tyłu Bottasem.

McLaren zrobił kolejny ważny krok w kierunku odbudowy zespołu. Wspaniale jest oglądać, jak drugi najbardziej utytułowany zespół w historii F1 po wielu latach niebytu wraca do walki o czołowe pozycje. McLaren od początku weekendu prezentował się bardzo solidnie, a ostateczny wynik tylko to potwierdza. Podczas GP Włoch, kierowcy brytyjskiego teamu zdobyli 30 punktów – najwięcej spośród wszystkich ekip. W ten sposób umocnili się na trzecim miejscu w klasyfikacji generalnej.

Największe zaskoczenie: Skład podium – Pierre Gasly, Carlos Sainz, Lance Stroll

Należy serdecznie współczuć wszystkim obstawiającym zakłady bukmacherskie. Takiego składu podium nie przewidzieliby nawet najwięksi znawcy Formuły 1. Na takie wyniki złożył się cały szereg przypadków. Począwszy od zjazdu Gasly’ego na pit stop w idealnym momencie, niefortunnego miejsca zatrzymania bolidu Magnussena, a kończąc na czerwonej fladze po wypadku Leclerca.

Skład podium mógł być jeszcze bardziej zaskakujący jednak Lance Stroll, który na czerwonej fladze zyskał najwięcej, nie udźwignął presji. Kanadyjczyk nie zameldował się wcześniej w boksie, a przerwanie wyścigu było okazją na darmową zmianę opon. Dzięki temu, Stroll podczas restartu był drugi i kompletnie się pogubił. Kanadyjczyk bardzo słabo ruszył z miejsca, a potem przestrzelił dohamowanie do Variante della Roggia. W ten sposób z rąk wypadło mu zwycięstwo w GP Włoch, ponieważ Stroll prezentował solidne tempo w drugiej części wyścigu. Prawdopodobnie nie miałby problemu z utrzymaniem Gasly’ego i Sainza za sobą.

Największe rozczarowania: Wpadki Bottasa i Mercedesa

Start wyścigu okazał się kompromitujący dla Valtteriego Bottasa. Fin fatalnie ruszył z drugiego pola startowego, a pod koniec okrążenia był już szósty. Nic nie tłumaczy także fatalnego tempa Bottasa, który przez cały wyścig nie był w stanie się przebić wyżej. Choć wszystko wskazuje na to, że Mercedes miał podczas GP Włoch problemy z chłodzeniem (w trakcie czerwonej flagi, mechanicy wymieniali panele chłodzące) to Fin nie był w stanie poradzić sobie z Norrisem w końcówce wyścigu. Do tego, odrabiający straty Hamilton prezentował znacznie lepsze tempo od niego.

ZOBACZ TAKŻE
Czy Bottas ma jeszcze szansę na tytuł w Mercedesie?

Jeśli Valtteri Bottas jeszcze myśli o zdobyciu mistrzostwa, nie może pozwalać sobie na takie błędy. W wyścigu takim jak ten, Fin powinien pewnie wykorzystać kłopoty Hamiltona i znacząco zmniejszyć przewagę Brytyjczyka w klasyfikacji generalnej. Jednak nie po raz pierwszy pozbawił się tej szansy na własne życzenie.

Mercedes również się nie popisał ściągając Hamiltona do zamkniętej alei serwisowej. Nie jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że mistrzowie świata popełniają tak kuriozalne błędy. Ale przynajmniej dzięki temu otrzymaliśmy bardzo mocnego kandydata do wyścigu sezonu.

Wyścig do zapomnienia dla Red Bulla i Ferrari

O wyścigu austriackiej ekipy można powiedzieć tyle, że w nim wystartowali. Verstappen kompletnie nie mógł znaleźć tempa, a awaria na 30. okrążeniu tylko skróciła jego męki. Natomiast Alexander Albon po raz kolejny zawiódł. Zaczęło się od kontaktu z Romanem Grosjeanem po starcie wyścigu, a skończyło brakiem jakichkolwiek argumentów na torze i finiszem na 15 pozycji. Niżej był tylko Giovinazzi, który podobnie jak Hamilton dostał karę 10 sek. „stop and go”. W obecnej sytuacji Helmut Marko nie ma już chyba wyjścia – musi przyznać się do błędu i ponownie awansować Gasly’ego do głównej ekipy.

ZOBACZ TAKŻE
"Ferrari popełniło wielki błąd". Montezemolo ostro o stajni z Maranello

Jak wszyscy się spodziewali, Ferrari było nigdzie w ten weekend. Włoskiej stajni podobnie jak w Belgii brakowało tempa zarówno w kwalifikacjach, jak i w wyścigu. Do tego już na 6. okrążeniu dla Sebastiana Vettela wyścig się skończył. Niemca wyeliminowała awaria hamulców. Niedługo potem, bo na 23. okrążeniu Leclerc doszczętnie rozbił swój bolid na wyjeździe z Paraboliki, co wywołało czerwoną flagę.

Dla Tifosi jedynym pocieszeniem może być fakt, że pomimo tego usłyszeli włoski hymn na Monzy – za sprawą zwycięstwa AlphaTauri.

Klasyfikacje generalne

W klasyfikacji kierowców niezmiennie prowadzi Lewis Hamilton. Brytyjczyk dopisał do swojego konta 7 punktów (w tym 1 za najszybsze okrążenie). Na drugie miejsce wskoczył za to Valtteri Bottas, który dzięki zdobyciu 10 pkt. za 5. miejsce przeskoczył Maxa Verstappena. Fin posiada ich 117 i traci do prowadzącego Hamiltona, aż 47 punktów.

ZOBACZ TAKŻE
Końcowa klasyfikacja kierowców F1 2020 - sprawdź, jak wygląda

W klasyfikacji generalnej konstruktorów prowadzi Mercedes z 281 punktów. Drugi jest Red Bull mający 158 punktów. Na trzecim miejscu umocnił się McLaren z 98 punktami na koncie.

ZOBACZ TAKŻE
Końcowa klasyfikacja konstruktorów F1 2020 - sprawdź, jak wygląda

Co przed nami?

Już za tydzień czeka nas GP Toskanii na torze Mugello. F1 zawita tam po raz pierwszy, więc cały weekend może okazać się nieprzewidywalny. Co ciekawe, będzie to pierwszy wyścig w tym sezonie, na którym pojawią się kibice. Choć podczas zmagań na Monzy na trybunach zasiadło 250 włoskich lekarzy i pielęgniarek, to właśnie na Mugello fani zaliczą swój debiut w tym sezonie. Na toskański obiekt wpuszczonych zostanie 2 tys. kibiców i ponad 800 członków oficjalnego fanclubu Ferrari.

5/5 (liczba głosów: 1)
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama