Czego szukasz?

Motorsport

Podsumowanie sezonu 2018 w WRC [cz. II]

Ott Tänak z Toyoty i Thierry Neuville z Hyundaia byli bliscy pokrzyżowania szyków Sebastienowi Ogierowi z M-Sportu. Co było decydujące w tegorocznym starciu? Dowiecie się z naszej drugiej części podsumowania sezonu 2018 w WRC.

Fot. wrc.com (@World) / Sebastien Ogier

Część druga: Szarża Tänaka i emocjonująca końcówka sezonu

Po ponad półtoramiesięcznej przerwie główni aktorzy widowiska wrócili na odcinki specjalne, tym razem wybrali się do Finlandii. Rajd jest uważany za najszybszy w kalendarzu, jak i jednocześnie za jeden z najbardziej kultowych w całych mistrzostwach. Od tej rundy to Toyota i Tänak zaczęli rozdawać karty. Od zawsze było wiadomo, że Estończyk lubi szybkie trasy i dobrze się na nich czuje co stawiało go tu w roli faworyta. Kierowca Toyoty nie zawiódł i w przekonujący sposób wygrał cały rajd, zgarniając przy tym komplet punktów. Ogier był piąty,  a Neuville dopiero dziewiąty. Obydwaj popełniali błędy, które wyeliminowały ich z walki o triumf. W klasyfikacji generalnej został zachowany dotychczasowy układ sił, z racji dużych różnic między zawodnikami.

Fot. @World / Ott Tänak w drodze po zwycięstwo w Rajdzie FInlandii

Dziewiątą runda był rajd Niemiec. Z racji, że to kolejna runda asfaltowa faworytem był Sebastien Ogier. Ostatecznie Francuz nie załapał się nawet na podium, kończąc rajd na 4. miejscu. Ott Tänak podtrzymał swoja passę i wygrał swój trzeci rajd w sezonie 2018. Neuville był drugi, dzięki czemu nadal był bezpiecznym liderem mistrzostw.

Okrągłą dziesiątką była nowość w kalendarzu, czyli Turcja. Rajd powrócił po długiej przerwie, zastępując w kalendarzu rundę w Polsce. Kierowcy bardzo obawiali się trudnych warunków na odcinkach specjalnych ze względu na ostrą szutrową nawierzchnię z bardzo dużą ilością dużych kamieni. Ich obawy okazały się słuszne. Rywalizacja zmieniła się w walkę o przetrwanie. Najlepiej przetrwał to Ott Tänak – jego seria wydłużyła się trzech zwycięstw z rzędu. Thierry Neuville odpadł z rajdu. Podobnie stało się z Ogierem, ale Francuz wrócił podczas ostatniego dnia rajdu i zajął dziesiątą lokatę.

Po tej rudzie Tänak przeskoczył kierowcę M-Sportu w „generalce” na drugie miejsce. Jego przewaga nad mistrzem świata wynosiła 10 „oczek”, a strata do Neuville’a zmniejszyła się do zaledwie 13 punktów. Przypomnijmy, że jeszcze trzy rundy wcześniej strata Estończyka wynosiła aż 72 punkty. Pod koniec pierwszej części MŚ kierowca Toyoty był już spisywany na straty, ale dobra forma w „nowym otwarciu” wraz z błędami rywali spowodowały, że na finiszu (3 rundy przed końcem) w walce o tytuł nadal liczyło się trzech kierowców. Walka o tytuł rozpoczęła się niemal od nowa.

Fot. WRC / Sebastien Ogier podczas Rajdu Wielkiej Brytanii

Jedenasty przystanek przypadł na szutrową i błotnistą Wielką Brytanię. Rozstrzygnięcia z tej rundy były jednymi z najbardziej kluczowych w całej tegorocznej kampanii. Po trzech zwycięstwach z rzędu ponownie Tänak był faworytem. Pomimo wypadku na odcinku testowym przed rajdem, estoński kierowca narzucił piekielnie szybkie tempo i pewnie prowadził w tabeli. Wyniki przed ostatnim dniem wskazywały na to, że jeżeli Tänak dowiózłby zwycięstwo do mety, to obijałby wtedy prowadzenie w klasyfikacji mistrzostw. Niestety tak się nie stało. Ostatniego dnia Estończyk uszkodził swoją Toyotę i musiał się wycofać. Był to ogromny dramat dla tego kierowcy, bo strata jaką poniósł była już ciężka do odrobienia w trakcie dwóch ostatnich rund MŚ. Tutaj inicjatywę przejął panujący mistrz świata Sebastien Ogier, który dzięki swojej przemyślanej jeździe sięgnął po zwycięstwo. Była to jego pierwsza wygrana od rajdu Korsyki i ogólnie czwarta w sezonie. Lider klasyfikacji generalnej, Thierry Neuville był piąty. Ogier wrócił na fotel wicelidera ze stratą jedynie 7 punktów do Belga.

Fot. atWorld / Sebastien Loeb podczas Rajdu Hiszpanii

Przedostatnia runda mistrzostw miała miejsce w Hiszpanii. Była to ciekawa runda, ponieważ pierwszy dzień jest rozgrywany na szutrze, a kolejne dwa na asfalcie, co stanowi duże wyzwania dla zespołów w kwestii ustawień samochodu. Runda padła łupem gościnie startującego Sebastiena Loeba (dziewięciokrotnego MŚ), który wywalczył pierwsze zwycięstwo dla Citroena w sezonie 2018. Francuski mistrz wystartował dopiero trzeci raz w tym sezonie i odniósł swoje 79. zwycięstwo w historii startów w WRC, wyprzedzając swojego rodaka Sebastiena Ogier na mecie o zaledwie 2.9s. Thierry Neuville był czwarty, a Ott Tänak po własnych błędach zakończył rajd na 6. miejscu.

Sebastien Ogier na jedną rundę przed końcem sezonu objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej z przewagą 4 punktów nad Neuville’em. Trzeci Tänak tracił 25 punktów, co powodowało, że miał już jedynie matematyczne szanse na tytuł. Jeśli spojrzeć na przebieg tego sezonu, można było się spodziewać wszystkiego.

Ostatnia runda zawitała na Antypody, czyli do Australii. Tutaj miały się rozstrzygnąć losy mistrzowskiego tytułu w sezonie 2018. Ogier i Neuville ze względu na czyszczenie trasy nie liczyli się w walce o zwycięstwo. Tutaj chodziło o to, kto poradzi sobie lepiej w trudnych warunkach i popełni mniej błędów. Niestety Belg z Hyundiau nie wytrzymał ciążącej na nim presji, bo popełniał najwięcej błędów. Sebastien Ogier kontrolował sytuację, a do tego zespół pomagał mu swoimi poleceniami zespołowymi dla innych kierowców M-Sportu czyli Evansa i Sunninena. Obaj Panowie musieli zwolnić, aby przepuścić Francuza w klasyfikacji rajdu.

Co do mającego matematyczne szanse Tänaka, to ponownie prezentował wyśmienite tempo, ale popełnił błąd i rozbił swoje auto. Podobny los podzielił Thierry Neuville przez co już przed zakończeniem rajdu stało się jasne, że Sebastien Ogier sięgnie po swój szósty z rzędu tytuł mistrza świata. Wystarczyło mu jedynie spokojnie dojechanie do mety. Swój ostatni rajd w barwach M-Sportu, Ogier ukończył na 5. miejscu. Rajd wygrał Jari-Matti Latvala z Toyoty, co pozwoliło japońskiemu producentowi przypieczętować tytuł mistrza świata w klasyfikacji producentów.

Fot. WRC / Toyota świętuje tytuł MŚ konstruktorów

Podsumowanie

Tegoroczny sezon WRC był jednym z najbardziej emocjonujących sezonów w historii. Walka do ostatniej rundy i trzech pretendentów do tytułu z trzech różnych zespołów sprawiły, że był to bardzo świetny sezon. Ktoś może stwierdzić, że było nudno, ponieważ mistrzem ponownie został Ogier, jednak trzeba powiedzieć, że ten kierowca w pełni zasłużył na swój szósty tytuł. Francuz poza szybkością prezentował bardzo przemyślany styl jazdy dzięki czemu konsekwentnie zbierał punkty do klasyfikacji popełniają przy tym jak najmniej błędów z całej stawki. Kluczem do sukcesu była regularność, choć mistrzowi zdarzyło się popełnić kilka wpadek. Jednak to pokazuje, że Sebastien Ogier jest tylko człowiekiem a nie maszyną do wygrywania.

Fot. WRC

Znów bardzo dobrej drodze do pokrzyżowania planów Francuza był Thierry Neuville. Posiadał teoretycznie najszybszy samochód w stawce, bo tak mówiło się o Hyundaiu i20 WRC. Belg miał dobrą pierwszą połowę sezonu, jednak nie dowiózł swojej przewagi do mety. Thierry nie najlepiej radził sobie z presją i stąd brały się jego błędy w drugiej części sezonu, które okazały się być bardzo kosztowne. Być może w kolejnym sezonie kierowca Hyundaia ponownie zaatakuje tytuł, zdecydowanie go na to stać.

Bohaterem dla wielu kibiców jest Ott Tänak. Estończyk przeszedł do Toyoty, aby być liderem zespołu i walczyć o najwyższe cele. W M-Sporcie obok Ogiera nie miałby takich możliwości. Plan się udał. Tänak praktycznie do samego końca liczył się w walce o tytuł, jednak pech i błędy przekreśliły jego nadzieje. Śmiało można nawet określić go mianem najszybszego, ale w rajdach poza szybkością liczą się także dojeżdżanie do mety i regularność. To jest to co odróżnia mistrza świata od dobrego szybkiego kierowcy. Poza pierwszą trójką na pewno należy w tym roku wyróżnić Jari-Matti Latvalę i Esapekkę Lappiego, którzy zajęli odpowiednio 4. i 5. miejsce w klasyfikacji. Finowie bardzo mocno przyczynili się do zdobycia tytułu przez Toyotę. Mimo to, że nie liczyli się w walce o tytuł, ich regularność w punktowaniu i wizyty na podium sprawiły, że zespół Tommiego Makkinena ma co świętować.

Rozczarowaniem sezonu była postawa Andreasa Mikkelsena. Duńczyk zajął odległe 6. miejsce w „generalce, mając do dyspozycji konkurencyjny samochód Toyoty. O ile po Danim Sordo i Haydenie Paddonie nie można było oczekiwać walki o tytuł, bo muszą się w niektórych rundach oddawać maszynę, o tyle po Mikkelsenie można było mieć takie oczekiwania. Niestety, jeżdżąc przez cały sezon MŚ, zdobył niewiele więcej punków niż Sordo i Paddon. Jedno podium w całym sezonie to za zdecydowanie za mało. Mikkelsen ma potencjał, który pokazał w Volkswagenie i każdy wie, że stać go na więcej.

Siódmym kierowcą sezonu był Elfyn Evans, który zastąpił Otta Tänaka w M-Sporcie i od razu można powiedzieć, że nie był godnym zastępcą. Brytyjczyk nie był w stanie dotrzymać tempa Ogierowi i popełniał wiele błędów. To między innymi przez jego postawę M-Sport nie obronił tytułu w klasyfikacji producentów. Evans nie ma zapewnionego kontraktu na kolejny rok, więc jego przyszłość stoi pod znakiem zapytania.

Miejsca ósme i dziewiąte to Hayden Paddon i Dani Sordo, wspomniani wyżej. Kierowcy dzielili się jednym autem przez cały sezon. Jedynie w Portugalii Hyundai wystawił czwarte auto. Tym samym każdy z kierowców zdobył w tym roku po 2 podia,  jadąc jedynie 7 rund. Pokazuje to, jak wygląda jedno podium Mikkelsena zdobyte w ciągu 13 rajdów. Ogólnie poza małymi wpadkami nie można za wiele zarzucić tym kierowcom. Biorąc po uwagę fakt, że nie uczestniczą w pełnym programie WRC a jednak pod koniec sezonu obydwaj znaleźli się w TOP 10.

Czołową dziesiątkę zamknął Mads Østberg. Norweg także nie wziął udziału w pełnym sezonie WRC. Na początku roku miał zapewniony tylko start w Szwecji z Citroenem i miał się dogadywać na kolejne pojedyncze rundy. Jednak od rajdu Portugalii podjęto decyzję, że zastąpi na resztę sezonu Krisa Meeke, który został zwolniony przez zespół. Brytyjczyk musiał się pożegnać z francuską załogą przez zbyt częstą ilość wypadków. Pomimo startu tylko w 8 rundach, Mads okazał się lepszy od Craiga Breena, który wziął udział w 11 rajdach. Mamy kolejny dowód na to, jak bardzo Citroen potrzebuje w zespole mocnego lidera. Co prawda Østberg nie nadaje się na lidera zespołu, jednak jest to bardzo solidny zawodnik, który jest gwarancją dowiezionych punktów do mety.

Z kierowców poza 10 należy wspomnieć o Craigu Breenie, który nie zaprezentował się za dobrze w Citroenie i jego przyszłość w WRC jest nieznana. Zaś Kris Meeke został zwolniony z Citroena ze względu na zbyt ciężkie i częste wypadki z jego udziałem. Sebastien Loeb wziął udział w trzech rajdach. W dwóch punktował jeden z nich wygrał. Dobry debiutancki sezon w M-Sporcie zaliczył Teemu Sunninen zdobywając nawet jedno podium.

Toyota zdobyła swój czwarty tytuł mistrza w klasyfikacji konstruktorów w historii. Jednocześnie pierwszy od 1998 roku. W kolejnym sezonie będą spore roszady w zespołach. Citroen zakontraktował Ogiera i Lappiego a Toyota dała szansę Krisowi Meeke. Hyundai pozostanie bez zmian, a skład w M-Sporcie nie został jeszcze potwierdzony.

To by było na tyle z podsumowania tegorocznego sezonu. Jak widać wiele się działo i naprawdę ten sezon przejdzie do historii jako jeden z najlepszych. Pozostaje nam tylko mieć nadzieję, że sezon 2019 będzie równie dobry albo i jeszcze lepszy.

Pierwszą część możecie przeczytać tutaj.

Podobał Ci się ten materiał? Polub nas na , aby nie przegapić następnych!

Oceń nasz artykuł!
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Reklama
Reklama