Nasze profile w mediach społecznościowych

ELMS i AsLMS

ELMS 2020: United, i długo długo nic | Podsumowanie sezonu

Siedemnasty sezon European Le Mans Series już za nami. Jak co roku, największa europejska seria dla sportscarów dostarczyła dwadzieścia godzin solidnego ścigania. Wraz z rozdaniem tytułów mistrzowskich i zaproszeń do Le Mans przyszedł zatem czas na podsumowanie sezonu ELMS 2020.

Opublikowano

w dniu

ELMS 2020 podsumowanie sezonu
Fot. United Autosports/Twitter

MVP sezonu ELMS 2020: United Autosports

United Autosports zgarnęło w tym roku wszystko, co było do zgarnięcia. Mistrzostwo WEC, wygrana w Le Mans, a teraz jeszcze dwa mistrzostwa Europy – w LMP2 i LMP3. Dominacja brytyjskiej ekipy była widoczna od samego początku sezonu, gdy obie Oreki trafiły na podium na Paul Ricard. #22 nie zszedł z podium aż do końca sezonu, notując ostatecznie dwa trzecie miejsca i trzy wygrane. Poskutkowało to zabezpieczeniem tytułu i pierwszego zaproszenia do Le Mans już w przedostatnim wyścigu sezonu na Monzy. W zeszłotygodniowym finale na Portimão #32 postawił jeszcze kropkę nad I. Skutecznie wykorzystał przewagę punktową nad resztą stawki i zakończył sezon na drugim miejscu.

ZOBACZ TAKŻE
United i Iron Lynx na czele swoich klas przed ELMS 4h Portimão

W LMP3 nie było aż tak łatwo, ale na koniec Ligier #2 wyszedł obronną ręką. Trzy wygrane, jedno trzecie miejsce i jeden DNF wystarczyły do zdobycia mistrzostwa klasy z 94 punktami w garści. Mimo regularnie rzucanej przez Inter Europol #13 i innych pretendentów do tytułu rękawicy, Wayne Boyd, Tom Gamble i Rob Wheldon regularnie narzucali niesamowite tempo wyścigowe i profesjonalnie wychodzili z niekorzystnych sytuacji.

United Autosports jest obecnie jednym z, jeśli nie najlepszym zespołem w wyścigach sportscarów na świecie. Cztery wywalczone zaproszenia do Le Mans – i piąte, jeśli #22 zostanie w WEC – są tego najlepszym dowodem.

Puchar za Wytrwałość: Michael Fassbender

Irlandzki aktor zdecydowanie mierzy wysoko. W wieloletnim programie rozwojowym, którego ukoronowaniem ma być start w Le Mans, Fassbender nie szczędzi czasu ani poświęcenia na doskonalenie swoich umiejętności. Sezon ELMS 2020 był jego pierwszym w samochodzie GTE, po roku spędzonym w Porsche 911 GT3 Cup. Pierwsze okrążenia na Paul Ricard nie były łatwe, i widać było po jego jeździe oczywiste braki w doświadczeniu. Jednak stosunkowo szybko Fassbender nauczył się panować nad mocą 911-tki RSR i przyspieszał z wyścigu na wyścig.

 

Michael Fassbender ma jeszcze przed sobą drogę do przebycia, zanim przyjdzie czas na Le Mans. Sam wydaje się o tym dobrze wiedzieć – obecnie mało prawdopodobnym wydaje się, aby jego pierwotny plan startu w „big one” w 2021 roku miał się ziścić. Jednak podobnie jak jego wielcy poprzednicy, jak Paul Newman czy Patrick Dempsey – wie, że nie trzeba się spieszyć. Rok 2021 może być w jego wykonaniu przełomowy, bo jego podejście do wyzwania jest zdecydowanie zdrowe i obiecujące.

Najwięksi przegrani: IDEC Sport #28

Mistrzowie P2 w ELMS z 2019 roku mają za sobą paskudny sezon. Od początku do końca roku coś szło nie po myśli francuskiej ekipy. DNF w 4 Hours of Le Castellet nie był idealnym początkiem sezonu, zwłaszcza ze względu na jego powód – prawdopodobne problemy z elektroniką. Później IDEC nie był w stanie odzyskać zeszłorocznego tempa, i ani razu nawet nie zahaczył o podium. Najwyższy rezultat Oreki #28 w sezonie to P6 na Monzy. Jakby tego było mało, przed właśnie tym wyścigiem Paul-Loup Chatin musiał zostać w domu po potwierdzeniu u niego zakażenia COVID-19.

21 punktów i P9 na koniec sezonu, okraszone tragiczno-fantastycznym Le Mans leży daleko poniżej możliwości i ambicji IDEC Sport. W przyszłym roku można się spodziewać w ich wykonaniu zażartej walki o lepsze rezultaty.

Największe rozczarowanie: Inter Europol Competition #34,
4 Hours of Monza

Inter Europol pojechał na Monzę ze świadomością, że ich program LMP2 z Ligierem JSP217 powoli dobiega końca. Weekend zaczął się spokojnie od dwóch P14 w treningach. Jednak pod koniec FP2 Matevos Isaakyan stracił kontrolę nad samochodem i rozbił się w T7. Był to drugi z rzędu wypadek polskiego zespołu na Monzy. O ile w 2019 roku poszkodowany był kierowca – Leo Roussel, to w tym roku ucierpiał jedynie samochód i duma kierowcy. Zespół musiał ściągać zapasową wannę z siedziby pod Hanowerem i odbudować samochód od zera, przez co nie wziął udziału w kwalifikacjach.

Sam wyścig szedł po myśli Polaków. Kierowcy jechali w przyzwoitym tempie i konsekwentnie walczyli o coraz wyższe pozycje. W połowie wyścigu #34 jechał na stabilnym P4, wskakując sporadycznie nawet na P2 w sekwencji pit stopów. Ale niedługo potem zaczęły się problemy. Nie raz, a dwa razy w ciągu niecałej godziny Ligier stracił całą maskę przez wadliwe mocowania elementu. Dodatkowe problemy ze skuteczną naprawą nadwozia spowodowały, że ciążka praca zespołu zdała się na nic, i #34 dojechał do mety na P12 w klasie z trzema okrążeniami straty do lidera.

ZOBACZ TAKŻE
Inter Europol Competition dołącza do FIA WEC 2021

Obecnie Inter Europol szykuje się do debiutu w WEC w 1000 Miles of Sebring, zaplanowanym na połowę marca. W mistrzostwach świata polski zespół wystawi już nie Ligiera, a Orekę 07, po udanym występie w Petit Le Mans i jeszcze nieodbytym 12 Hours of Sebring. Do ELMS w LMP2 już nie powrócą, zamiast tego koncentrując się na programach LMP3. Ostatnimi startami Ligiera mogą być wyścigi Asian Le Mans Series, jednak ten program nie jest jeszcze potwierdzony.

Największe zaskoczenie: Realteam Racing #8

Szwajcarski zespół zaliczył bardzo udany sezon ELMS 2020. Ich drugie podejście do serii w LMP3 dało im dwa podia, w tym jedno zwycięstwo – w Le Castellet 240. David Droux i Esteban Garcia zdecydowanie polubili się z nowym Ligierem JSP320. Przez większą część sezonu skutecznie podgryzali kostki największym graczom w klasie.

Na szczególną uwagę zasługuje ich regularność w rygorze wyścigowym. Obaj kierowcy umiejętnie łączyli jednoliste tempo z wyważona agresją. Niezależnie od różnorakich sytuacji na torze #8 regularnie jechał w czołówce klasy, przegrywając jedynie w strategicznych pojedynkach w boksach. Tu jest oczywiście miejsce na poprawę, ale nie można powiedzieć, że Realteam nie jest obyty w tej kwestii – bardziej jest to wynik wysokiej poprzeczki postawionej przez choćby United Autosports.

Wydarzenie sezonu: Wypadek Algarve Pro Racing #25,
Le Castellet 240

W przedostatniej godzinie nocnej rundy ELMS 2020 na Le Castellet Graff Duqueine #9 próbowała wyminąć kręcącego się BHK Ligiera #16 w T14. Całe zamieszanie wydarzyło się w bardzo złym momencie – do grupy unikających #16 prototypów LMP3 dojeżdżał Loïc Duval w Algarve Pro Orece #25. Niefortunny manewe #9 wyrzucił Duvala w powietrze. Oreca #25 przekoziołkowała po zewnętrznej stronie toru jeszcze parę razy i zatrzymała się na barierze, co oznaczało koniec wyścigu dla tego samochodu. Eduardo Freitas zdecydował że FCY tu nie wystarczy, i na tor wyjechał Safety Car.

 

Neutralizacja spowodował przetasowanie na czele stawki LMP2. O prowadzenie i wygraną w wyścigu rywalizowały United #22 i G-Drive #26. Oba samochody zjechały do boksów na tym samym okrążeniu. #26 zdołał wyprzedzić #22 dzięki sześciu sekundom zaoszczędzonym na postoju, co w dłuższej perspektywie zapewniłoby załodze dodatkowe siedem punktów do klasyfikacji i mogłoby zadecydować o mistrzostwie. Kolejne pół godziny oba samochody spędziły na rozgrzaniu się do walki i egzekucji na ostatnich okrążeniach.

Dzięki, a raczej przez pech Duvala mogliśmy stać się świadkami dużego przemeblowania w stawce LMP2 w szczytowym punkcie sezonu. Ten wypadek dostaje nagrodę za wydarzenie sezonu mimo tego, że ostatecznie #22 wygrał Le Castellet 240 i zdominował sezon. Ten i wiele innych momentów w seriach ACO jest dobitnym dowodem na to, że w wyścigach długodystansowych nie chodzi tylko o długofalową strategię. Do zwycięstwa prowadzi także sprinterskie tempo na pojedynczym stincie i umiejętność wykorzystywania mocy samochodu.

Najlepsza klasa: LMP3

LMP3 dostarczyło nam w ELMS 2020 wiele emocji. Na podium widzieliśmy siedem z dwunastu samochodów, z których trzy wygrały co najmniej jeden wyścig. Podobnie jak w GTE, tutaj także aż cztery samochody miały szansę na zdobycie tytułu przed finałem sezonu. Te wszystkie liczby są ważne, dlatego że pokazują, jak istotna w LMP3 jest regularna i bezpieczna jazda. Przykładowo: przytoczony wcześniej Realteam Ligier #8 wygrał tylko raz, ale ani razu nie spadł poniżej P4. Nawet jeden DNF w Spa nie przeszkodził mu w zajęciu P3 na koniec sezonu.

Z drugiej strony spektrum leży Nielsen Duqueine #7 – P2, P8, P11 i dwa DNFy. 22 i pół punktu, P10 w generalce. LMP3 w ELMS charakteryzuje się dużym naciskiem na wyciskanie umiejętności nawet z gentleman driverów. Najlepsi z nich, jak Martin Hippe, potrafią dotrzymać tempa młodym profesjonalistom. Przez to do sukcesu potrzeba dobrego zgrania załogi i niepopełniania błędów w kluczowych momentach.  Czego chcieć więcej od sportscarów?

Najlepsza bitwa:
Kessel Racing #74 vs. Proton Competition #77

ELMS 2020 przyniosło najciaśniejszą bitwę o mistrzostwo GTE w historii serii. #74 i #77 biły się po twarzach przez cały sezon, niemalże wymieniając się pałeczką sukcesu co wyścig. W trzech z pięciu wyścigów sezonu widzieliśmy te dwie załogi na dwóch najwyższych stopniach podium. Mało tego, przed finałem sezonu oba samochody miały na koncie: dwa P1, dwa P2, dwa P4 i jedno PP.

Tempo kierowców w obu załogach wcale tu nie pomagało – zdobycie drugiego PP przez kogokolwiek z tej dwójki przechylałoby szalę na korzyść tego samochodu. Jednak na ostatnich okrążeniach 4 Hours of Portimão #77 prowadził wyścig, a #74 jechał na P2. Taki wynik dawał obu samochodom po 99 punktów. I tutaj właśnie czkawką dla Kessel Racing odbiła się porażka w kwalifikacjach przed 4 Hours of Monza. Nie udało się im wtedy zanotować ani jednego okrążenia pomiarowego. Co za tym idzie, potencjalny kluczowy jeden punkt wymknął im się z rąk.

Ostatecznie tytuł powędrował do rąk Proton Competition #77, dzięki faktowi, że to oni wywalczyli zwycięstwo jako pierwsi – w otwierającym sezon 4 Hours of Le Castellet. Tym samym Proton jest pierwszym zespołem GTE, który wywalczył dwa mistrzostwa ELMS. Zaproszenia do Le Mans za ELMS 2020 dostają jednak oba samochody, ze względu na wielkość klasy GTE (dwa zaproszenia od ośmiu samochodów wzwyż).

Łyżka dziegciu: Homogeniczność klasy LMP2

Jak by to powiedział pan w okularach – szkoda strzępić… Twarzy. Piętnaście samochodów, szesnaście w szczytowym momencie – ale tylko jedna nie-Oreca. A mianowicie pojedynczy Ligier Inter Europolu, który przez cały sezon zmagał się z rozmaitymi perypetiami. Mimo, że Oreca 07 jest niewątpliwie wspaniałym prototypem, szybszym nawet od legendarnego Peugeota 908. Jednak jej dominacja na całym świecie zaczyna się powoli odbijać na zainteresowaniu sportscarami. Owszem, jakość zespołów jest niesamowita, czego najlepszym przykładem są giganci jak United, Signatech, G-Drive czy Panis. Tworzy się jednak wokół Oreki swoista bańka, która pozostawiona sama sobie niedługo może pęknąć. A przez potencjalne opóźnienia we wprowadzeniu LMDh do WEC, kawaleria może nadejść za późno.

ZOBACZ TAKŻE
Przyszłość prototypów LMP2 - Oreca i co dalej?

Klasyfikacje generalne 2020 European Le Mans Series

2020 European Le Mans Series:

European Le Mans Series 2021 wystartuje 18 kwietnia przyszłego roku czterogodzinnym 4 Hours of Barcelona.

Oceń nasz artykuł!
Skomentuj

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama
Reklama