Nasze profile w mediach społecznościowych

Formuła 1

Kto pomoże Verstappenowi? Drugi kierowca Red Bulla na 2021

Max Verstappen szybko wyrósł na jedną z największych gwiazd Formuły 1. Do osiągnięcia największych sukcesów brakuje mu jedynie bolidu, który umożliwi mu częstsze wygrywanie wyścigów. Nie zaszkodził by również partner z zespołu, który będzie go w tym sukcesywnie wspierać.

Opublikowano

w dniu

Helmut Marko, Max Verstappen i Christian Horner
Fot. Red Bull Pool Content

Daniel Ricciardo, który jeździł z Verstappenem przez 3 lata, aspirował zbyt wysoko, aby Holender mógł zbierać wszystkie laury. Pierre Gasly natomiast zupełnie nie poradził sobie z jazdą w topowym zespole. Alexander Albon, aktualny drugi kierowca zespołu miał być złotym środkiem. Niestety jeździ on w kratkę – po dobrym wyścigu potrafi kompletnie zepsuć kolejny weekend wyścigowy. Kierowca z Tajlandii ma kontrakt do końca 2020 roku. Znając politykę zespołu, może okazać się, że Helmut Marko i Christian Horner pożegnają się z nim przed rozpoczęciem kolejnego sezonu. Jakie są ich opcje i na kogo powinni postawić?

Solidny drugi kierowca – Alexander Albon

Alexander Albon Red Bull Racing Barcelona 2020

Fot. Red Bull Content Pool 

Na ten moment Albon to wciąż zespołowy partner Verstappena. Nie można go więc nie wymienić wśród kandydatów. Zwłaszcza, że jako drugi kierowca zespołu sprawdza się przynajmniej dostatecznie. Odkąd tylko zastąpił Gasly’ego, pokazuje, że nie ma problemu z wyprzedzaniem. Coś z czym Francuz nie mógł się przemóc, jest największą zaletą w wachlarzu umiejętności Albona.

Mija on innych kierowców w świetnym stylu, robiąc to w niekonwencjonalnych miejscach. Utrapieniem 24-latka jest tempo pojedynczego okrążenia. Może się więc okazać, że gdy Red Bull będzie w stanie walczyć o mistrzostwo, Alex Albon nie będzie w stanie pełnić nawet roli skrzydłowego a co dopiero równego partnera. Jednakże wiele wskazuje na to, że ekipa może o takowe powalczyć dopiero w 2021. Kierowca z Tajlandii może więc otrzymać jeszcze jeden rok kontraktu i dopiero jeśli do tego czasu nie zaliczy sporego progresu, pożegna się z bykami.

Druga szansa – Pierre Gasly

Pierre Gasly

Fot. Red Bull Pool Content

Kierowca Alpha Tauri za równo przed przejściem do głównego zespołu Red Bull Racing, jak i po ponownej degradacji prezentuje świetną formę. Francuz od powrotu do ekipy przysłowiowo juniorskiej, stał dwa razy na podium, z czego raz jako zwycięzca. W niesamowitym stylu pokonał wszystkich w szalonym Grand Prix Włoch.

Francuz w słabszym zespole jeździ na dużo wyższym poziomie niż w 12 wyścigach, za kierownicą Red Bulla. Przepadał wtedy w cieniu holenderskiego partnera, a co gorsza także połowy stawki. Aktualnie natomiast, osiąga on zbliżone rezultaty do Albona, który na papierze posiada dużą przewagę bolidu. Może się więc okazać, że w 2021 roku panowie ponownie zamienią się miejscami. Ciężko jednak stwierdzić czy Gasly drugi raz nie straci pewności siebie i przestanie przywozić zadowalające rezultaty. Znając politykę Red Bulla, może tej szansy jednak nie dostać.

Zbyt szybko – Yuki Tsunoda

Yuki Tsunoda Carlin F2 Mugello 2020

Fot. Red Bull Pool Content

Być może 2021 będzie rokiem, w którym do zespołu Red Bulla dołączy ktoś spoza ich słynnego programu juniorskiego. Ekipa kurczowo trzymała się oferowania foteli jedynie zawodnikom, którzy byli jego częścią. Kadra jest jednak aktualnie znacznie słabsza niż na początku dekady. Jedynym wartym rozważenia kandydatem jest Yuki Tsunoda. Zawodnik bryluje w Formule 2, dodatkowo dominując swojego partnera z zespołu Carlin, Jehana Daruvalę. Może on nawet zostać mistrzem w sezonie 2020. Żeby do tego doszło musi pokonać trzech świetnych kierowców z akademii Ferrari – Micka Schumachera, Caluma Ilotta oraz Roberta Shwartzmana.

Nawet jeśli nie będzie to Tsunoda, Helmut Marko na pewno będzie mieć na niego oko. Przejście z niższej serii od razu do zespołu Red Bulla to jednak coś czego nie dokonali nawet Max Verstappen i Sebastian Vettel. Oznacza to, że Japończyk będzie musiał najpierw odbyć epizod w zespole Alpha Tauri. Ciężko się go więc spodziewać pod skrzydłami Christiana Hornera wcześniej niż w 2022 roku.

Korzystna opcja z Meksyku – Sergio Perez

Fot. Racing Point

Sergio Perez jest czarnym koniem stawki F1. Niewiele osób pokłada w nim większe nadzieje, a on wielokrotnie udowodnił, że może powinni zacząć. Meksykanin jest typowym zadaniowcem, który oprócz zdobyczy punktowych stał kilkukrotnie na podium. Dokonał tego jeżdżąc dla zespołów z środka stawki. Można więc założyć, że w topowym Red Bullu powalczy o zwycięstwa. Będzie on zdecydowanie bliżej Maxa, lecz nie powinien go przebijać. Ponad wszystko jest jeszcze kwestia finansowa, która w przypadku Checo jest nader korzystna. Jego starty wspierają bogate firmy telekomunikacyjne, co oznaczałoby dodatkowe środki dla zespołu.

Podsumowując, Perez może okazać się strzałem w dziesiątkę dla austriackiej ekipy. Zwłaszcza, że Meksykanin stracił swoje miejsce w zespole Racing Point na przyszły sezon i jest wolnym zawodnikiem. A to często oznacza łatwiejsze negocjacje i większą chęć współpracy.

Historia jak z bajki – Nico Hulkenberg

Nico Hulkenberg powrót Silverstone F1 2020

Fot. Racing Point

Dwutygodniowa absencja Sergio Pereza, spowodowana pojawieniem się u niego koronawirusa, stworzyła okazję na powrót do stawki Nico Hulkenberga, który w 2019 roku pożegnał się z Renault i wypadł z obiegu. Niemiecki kierowca praktycznie bez żadnego przygotowania, wystartował w wyścigach o GP Wielkiej Brytanii i 70-lecia F1. “Hulk” był w stanie nawet zająć trzecie miejsce w kwalifikacjach. 33-latek miał więc powody do zadowolenia. Zwrócił on uwagę sporej części zespołów, którzy nie są pewni swojego składu na 2021. Jednym z nich jest oczywiście Red Bull. Muszą oni trzymać rękę na pulsie, ponieważ pojawią się już pogłoski o rozmowach kierowcy z Haasem i Alfą Romeo.

Dobre wyniki osiągnięte tuż po “zejściu z kanapy” świadczą o klasie kierowcy, z którym mamy do czynienia. Może się właśnie okazać, że w topowym Red Bullu, Niemiec byłby piekielnie szybki. Zdecydowanie ułatwiło by mu to zdobycie pierwszego w karierze podium. Na tej płaszczyźnie zdecydowanie przegrywa z Sergio Perezem, który dokonał tego już niejednokrotnie, jeżdżąc w zespołach podobnej klasy. Dodatkowo Meksykanin ciągnie za sobą spore zasoby finansowe..

A więc kto?

Dochodząc do końca naprawdę ciężko stwierdzić, kto zajmie drugi fotel zespołu Red Bull Racing w sezonie 2021. Opcji jest naprawdę sporo, a każda wniesie do zespołu inne walory. Jeśli kierowca musiałby pochodzić z “rodziny” to najpewniejszą opcją wydaje się zostawienie Alexa Albona. Należy mu zapewnić jak najlepsze wsparcie i liczyć, że uwierzy w siebie, ponieważ o braku umiejętności w jego przypadku mówić nie można. Natomiast gdyby zespół otworzył się na pozostałe opcje to wybór powinien paść na Sergio Pereza. Meksykanin ma same zalety a dodatkowo stał się wolnym zawodnikiem.

Skomentuj

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama
Reklama



Reklama