Nasze profile w mediach społecznościowych

Formuła 1

Haas nie traci nadziei na poprawę. „Robimy wszystko co w naszej mocy”

2021 rok zdecydowanie nie zostanie zapamiętany dobrze przez wszystkie osoby związane z amerykańską ekipą Haas. Pomimo tego, że zespół nie ma na ten moment żadnego atutu w rękawie, szef zespołu Guenther Steiner przyznawał, że jest przekonany o tym, że to wyłącznie okres przejściowy.

Opublikowano

w dniu

Haas Mick Schumacher Nikita Mazepin Silverstone
Fot. Uralkali Haas F1 Team

Poniżej oczekiwań

Dwa zespoły prezentują się poniżej oczekiwań w 2021 roku. Aston Martin, będący ewolucją Racing Point, kompletnie nie poradził sobie z kontynuacją sukcesów, które zespół osiągał w zeszłym sezonie. Czwarta siła w stawce ubiegłego roku jest obecnie na rozczarowującym siódmym miejscu. Nie pomogło nawet to, że udało im się dwukrotnie wywalczyć podium. Dyskwalifikacja Vettela po wyścigu na Węgrzech mocno nadszarpnęła ich i tak niewielki dorobek punktowy.

ZOBACZ TAKŻE
Vettel fanem Alonso? "Zrobił coś, co wydawało się niemożliwe"

Jeszcze większe rozczarowanie przeżywa Alfa Romeo Racing Orlen. „Najbardziej polski zespół w stawce” zamiast zgodnie z zapowiedziami rozwijać się, cofa się do tego stopnia, że na ten moment mają aż o osiem punktów mniej niż Williams. Ta rzeczywistość budzi ogromne obawy. To dlatego, że jeszcze w 2018 i 2019 roku Alfa bez przysłowiowej łaski innych zespołów potrafiła kwalifikować się i dojeżdżać na punktowanych miejscach.

Najgorsi z najgorszych

Żaden z tych zespołów nie jest jednak w tak złej sytuacji jak Haas. Amerykański rodzynek w stawce jest na szarym końcu każdego wyścigu i tak naprawdę nie jest w stanie rywalizować z kimkolwiek. Haasa nie można jednak zestawić w jednej kategorii z Alfą Romeo i Astonem Martinem. To dlatego, że przed zespołem Guenthera Steinera na ten sezon nikt nie stawiał żadnych oczekiwań.

ZOBACZ TAKŻE
Russell współczuje zespołowi Haasa. "Dwa lata temu to byliśmy my"

Włoch podziękował za współpracę doświadczonym kierowcom zespołu – Romanowi Grosjeanowi oraz Kevinowi Magnussenowi. Zastąpił ich dwoma juniorami, z których każdy budzi kontrowersję na swój sposób. Ponadto zagrał „vabank” w sprawie rozwoju bolidu. Może się to okazać genialnym ruchem, ale na ten moment wiąże się z bezradnością. W 2018 roku ekipa Gene’a Haasa była silnym graczem środka stawki. Od tej pory jednak nic nie idzie po ich myśli. Po dwóch sezonach ukończonych na przedostatniej pozycji w klasyfikacji konstruktorów tym razem niemal na pewno spadną na sam koniec.

ZOBACZ TAKŻE
Cody Ware o depresji. Kolega z ekipy Romaina Grosjeana ma ważny apel

Guenther Steiner jest znany ze swojej umiejętności robienia dobrej miny, niezależnie od tego jak zła jest sytuacja w jego zespole. W tym roku jednak przyznaje, że jest po prostu źle. Sprawia jednak wrażenie osoby, która jest pewna, że widzi światełko w tunelu. W tym przypadku jest nim długo wyczekiwana zmiana regulaminu zaplanowana na 2022 rok. Między innymi tę kwestię porusza w wywiadzie, którego udzielił serwisowi motorsport.com.

Gunther Steiner Haas Budapest Hungaroring 2021

Fot. Uralkali Haas F1 Team / Steiner kolejny raz mierzy się z wymagającym sezonem

Byle do przodu

Steiner nie ukrywał, że boli go tegoroczna forma. Pozostaje jednak pewien tego, że jest to cena, którą muszą zapłacić za to, żeby w przyszłości powrócić do walki o punkty.

Myślę, że do tej pory robimy co w naszej mocy. To znaczy, wiedzieliśmy i nie wstydziliśmy się mówić ludziom już w zeszłym roku, że będzie to rok przejściowy. Nie nazwałbym tego nawet złym rokiem, ponieważ nie jest to zły rok, jeśli wiesz, czego się spodziewać. Oczywiście kończenie tam, gdzie kończymy, jest trudne w każdy weekend. Nie będę tego upiększać. Miejmy nadzieję, że w przyszłym roku będzie lepiej. To utrzymuje wszystkich w zespole w wierze. Tak, w sobotnią i niedzielną noc nie jesteśmy szczęśliwi, ale wiemy, że to się skończy i trzymamy głowy wysoko – powiedział szef zespołu Haas.

ZOBACZ TAKŻE
Haas znowu w ogniu krytyki. Poszło o nowe malowanie

56-latek dodał też, że liczy na to, że wszyscy pracownicy jego zespołu nie stracą wiary w siebie. Znajdują się w kluczowym momencie i zawahanie może sprawić, że długofalowy plan legnie w gruzach.

Jedyna rzecz, o którą mogę prosić tych facetów, to aby za każdym razem, gdy wyjeżdżamy z tym samochodem, robili wszystko, co w ich mocy, ponieważ będzie to bardzo cenne na przyszły rok. Jeśli teraz odpuszczą, mówiąc: „Ach, i tak nigdzie nas nie ma, kogo to obchodzi, czy jesteśmy o jedną dziesiątą wolniejsi, czy nie?”, to w przyszłym roku jedna dziesiąta zrobi dużą różnicę. Tak więc wszyscy nadal koncentrują się na tym, aby zawsze uzyskać najlepiej z tego, co mamy, i to jedyna rzecz, jaką możemy w tej chwili zrobić – dodał Steiner.

Mick Schumacher Haas 2021 Hungaroring

Fot. Uralkali Haas F1 Team / Mick Schumacher daje z siebie wszystko, lecz to nadal za mało by móc walczyć o cokolwiek

Ferrari na ratunek

Plan, którym kieruje się Haas, jest tak naprawdę dość prosty. Inwestują w obecny sezon tak mało pieniędzy, jak to tylko możliwe, byleby po prostu dotrwać do zmian regulaminów na 2022 rok. Dużą rolę w całym planie odbudowy odegra jednak Ferrari. To właśnie stajnia z Maranello od początku przygody amerykańskiej ekipy z Formułą 1 dostarcza im silniki i wiele innych podzespołów. Ponieważ Włosi ochoczo poparli zamrożenie jednostek napędowych od przyszłego sezonu, można zakładać, że mają jakiegoś asa w rękawie. Na to liczy również Steiner.

Ferrari nigdy nas nie zawiodło. Silnik nie był najmocniejszy w ciągu ostatnich kilku lat, ale nie muszę im mówić. Oni sami o tym wiedzą i ciężko nad tym pracują, aby rozwiązać ten problem. Byli bardzo pomocni, kiedy nadszedł limit budżetowy, powiedzieli: „Hej, mamy tych ludzi, czy chcesz, żeby wam pomogli?”. Jedyna rzecz, o którą prosiłem, to żeby byli przy nas, kiedy potrzebujemy pomocy, abyśmy mogli działać. I to właśnie zrobili. Na co dzień nie mam jednak pojęcia, gdzie są ich pracownicy, więc nie mogą całkowicie pomóc w rozwoju samochodu – podkreślił szef ekipy z Kannapolis.

ZOBACZ TAKŻE
Leclerc i Ferrari w walce o przyszłoroczne MŚ? Wolff i Clear nie zdziwią się

Urodzony w Bolzano mężczyzna jest jednak świadom tego, że najwięcej zależy od jego zespołu.

Myślę, że z naszej strony wychodzą bardzo dobre postępy. Oczywiście nie mamy z czym porównywać, ale możemy po prostu oceniać na podstawie wcześniejszych doświadczeń. Jeśli inni będą o wiele lepsi, to może być ciężko. Nie wiem jednak, dlaczego miałoby się nam nie udać. ​Chcę znów zobaczyć atmosferę, która była w tym zespole, kiedy wyprodukowaliśmy dobry samochód na 2018 rok. Nie wiem, czy możemy od razu do tego wrócić, ale przynajmniej wierzę, że możemy znów walczyć w środku stawki. Jestem jednak ostrożnym optymistą w tej sprawie – stwierdził 56-latek.

Największy problem Haasa

Jest jedna kwestia, która sprawia, że można twierdzić, iż poprawa samochodu to za mało, aby Haas wrócił na właściwie ścieżki. Mick Schumacher i Nikita Mazepin, którzy w tym roku debiutują w Formule 1 nie pozwalają spać pracownikom zespołu spokojnie. Liczne  kraksy sprawiają, że ekipa z Kannapolis ma niepotrzebne wydatki. 

– Wiedziałem, że przybyli dobrze przygotowani z Formuły 2, ale za późno zdałem sobie sprawę, jak duży jest krok z Formuły 2 do F1. Wszystkim facetom, którzy przyszli z F2 potrzeba było trochę czasu, aby się przyzwyczaić. To nie tylko jazda, to całe otoczenie. Nasi kierowcy nadrabiają zaległości szybciej, niż myślałem. Muszą się przyzwyczaić do tego, że tak wiele osób opiekuje się nimi i robi dla nich różne rzeczy. Myśleli „och, muszę to zrobić sam…”. Tak, było w F2, ponieważ nie mieli wokół siebie dziesięciu osób, które robiłyby wszystko. Oni mają myśleć tylko o prowadzeniu samochodu wyścigowego i pracy z inżynierami. Wydobyć z samochodu to, co najlepsze. Zrozumienie, co pewne zmiany robią w samochodzie… to rzeczy, których muszą się nauczyć, ponieważ to, co tam zmieniają, wpływa na ich osiągi na torze – uznał Steiner, który być może żałuje swojej decyzji kadrowej.

Nikita Mazepin Haas 2021

Fot. Uralkali Haas F1 Team / Nikita Mazepin jeździ zachowawczo, ale przez to znacznie odstaje od reszty stawki

Czy nazwa 'Haas’ zniknie z Formuły 1?

Serial F1: Drive to Survive z każdym kolejnym sezonem coraz bardziej wskazywał na to, że właściciel zespołu Gene Haas ma dość poczynań swojej stajni w Formule 1. Tym samym miałby zakręcić swój kurek z pieniędzmi, które co roku inwestuje w zespół i wystawić go na sprzedaż. Kwestię swojego szefa Guenther Steiner zostawił na koniec swojej wypowiedzi.

Kiedy zdecydowaliśmy, co zamierzamy zrobić, wyjaśniłem mu, że tak się stanie. I powiedział mi: „Nie myliłeś się Guenther, względem tego, co powiedziałeś mi w zeszłym roku”. Przygotowywałem się na to już od dłuższego czasu i wiedziałem, co nadchodzi. Tak jak powiedziałem wcześniej, wyniki, które osiągamy, nigdy nie napawają mnie radością. W dniu, w którym wynik jest ci obojętny, musisz zmienić pracę. Nawet jeśli wiem, że nie jesteśmy najlepsi, ponieważ nie opracowaliśmy samochodu, nadal musimy starać się wycisnąć więcej, niż jesteśmy w stanie. To właśnie robią kierowcy, jak i Gene. Na pewno nie jest w tej chwili szczęśliwy. Postrzega tę sytuację tak samo, jak my. Mam nadzieję, że sezon wkrótce się skończy i wkroczymy w lepsze czasy. Wtedy przynajmniej będziemy mieć o co walczyć -zakończył Guenther Steiner.

Oceń nasz artykuł!
Skomentuj

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama
Reklama