Debiut, którego mogło nie być
GP Belgii w 1991 roku niespodziewanie zostanie zapamiętane za jeden z najbardziej historycznych momentów Formuły 1. Przed tym weekendem wyścigowym, kierowca zespołu Jordan GP, Bertrand Gachot, został skazany na 18 miesięcy więzienia za napaść na taksówkarza. Był to ogromny cios dla niewielkiej ekipy Eddiego Jordana. Zespół debiutował w tamtym roku w stawce, więc strata kierowcy w połowie sezonu była ostatnią rzeczą, której potrzebowali.
Jordan musiał zastąpić Gachota. Z ofertą niespodziewanie pojawił się Mercedes. Zaproponowali oni młodego Niemca, który w 1991 roku jeździł ich samochodami sportowymi. Marka uważała jednak, że powinien się on znaleźć w padoku Formuły 1. Tym młodzieńcem był Michael Schumacher. Mercedes przeczuwał, że w ówczesnym 22-latku drzemie na tyle duży potencjał, aby był on w stanie zaistnieć w królowej sportów motorowych. Dlatego, gdy pojawiło się wolne miejsce w zespole Jordana, niemiecki producent samochodów jako pierwszy zaproponował im swojego podopiecznego.
Jordan podjął jedną z ważniejszych decyzji w historii F1. Schumacher zadebiutował
Co ciekawe, Eddie Jordan przymierzał się do zastąpienia Bertranda Gachota byłym kierowcą McLarena i Ferrari. Szwed Stefan Johansson, o którym mowa, zażyczył sobie jednak honorarium, które odstraszyło szczupły budżet debiutanckiej ekipy. Mercedes tymczasem zaproponował opłacić występ Schumachera kwotą, której dokładna wartość nie jest znana. Mówi się jednak o przedziale 150-280 tys. USD, co na tamte czasy było pokaźną sumą. Jordan nie mógł tej oferty odrzucić, więc debiut Michaela Schumachera w Formule 1 stał się faktem.
Niemiec dostał okazję na szybki test w Wielkiej Brytanii, a zadowalające rezultaty sprawiły, że pojechał z zespołem do Belgii. Na torze Spa Franchoschamps natychmiast zaczął imponować, zajmując 7.pozycję w kwalifikacjach. Po starcie do wyścigu zyskał kolejne dwie lokaty, plasując się zaraz za czołówką. Problem ze sprzęgłem uniemożliwił mu dokończenie pięknego debiutu. Eddie Jordan powiedział później, że pieniądze były co prawda kluczowe, ale Schumacher miał też swoje argumenty, prezentując świetną formę w seriach juniorskich. Ponadto zapewnił szefa zespołu, że zna belgijski tor jak własną kieszeń. Okazuje się, że tymi słowami mijał się z prawdą.
Brutalna prawda i postępowanie
Eddie Jordan w swoim programie „This Sporting Life” na BBC Sounds, wyjawił sekret na temat początków jego znajomości z 7-krotnym mistrzem świata.
– Oszukał mnie. Michael [Schumacher – przyp. red.] rażąco mnie okłamał. Zapytałem go, gdy tam jechaliśmy, czy był już na torze Spa. Kiedy pytasz kierowcę wyścigowego, czy zna tor, nie chcesz usłyszeć, że był tam turystycznie. Oczekujesz usłyszeć, że jeździł po tej nitce jako zawodnik. A jak się okazuje, Michael nigdy wcześniej nie przejechał na Spa ani jednego okrążenia. Wtedy zapewniał mnie, że było inaczej, ale teraz znam prawdę. Ojciec zabrał go tam raz, kiedy Michael ścigał się jeszcze w kartingu. Oczywiście nie pochwalam tego, że mnie okłamał, ale muszę przyznać, że to czyni jego debiutancki weekend jeszcze bardziej spektakularnym – stwierdził Irlandczyk.

Fot. Carmrades / W Jordanie 191 swój debiut zaliczył Michael Schumacher. Mimo świetnej pozycji startowej na torze Spa-Francorchamps, kierowca odpadł na pierwszym okrążeniu po awarii bolidu
Mercedes i Jordan doszli do porozumienia, na mocy którego Schumacher miał zostać w zespole do końca sezonu. Finalnie jednak nie podpisano wszystkich papierów, a 22-latek trafił do Benettona, dla którego pojechał już w kolejnym wyścigu na Monzy. Eddie Jordan wpadł w furię, reagując na to zagranie ze strony Mercedesa. Warto jednak zauważyć, że ten incydent nie pogorszył jego opinii o Schumacherze. Irlandczyk twierdził, że to nie jego należy winić, za to co się stało.
– To nie chodzi o to, co o nim sądziłem. Nie dawał mi powodów, abym go źle traktował bądź nie lubił. Uważam, że rozegrał to bardzo słabo, ale wierzę, że winę przynajmniej częściowo ponosi AMG, które zajmowało się wtedy jego karierą. Nie chcę rozdrapywać ran, ponieważ to było bardzo dawno temu, ale uważam, że rozegrali tę sprawę, w nieczysty sposób. Tak jak do tego podeszli, zmieniając jedno słowo w kontrakcie, żeby Schumacher nie mógł się z nami związać, było tandetne. To dla mnie twarda nauczka. Już nigdy nie zaufam nikomu, kto rozwiązuje umowy w ten sposób. Zwłaszcza, gdy nie dotyczą one byle czego – zakończył były szef stajni z Silverstone.
Student II roku International Business na Uniwersytecie Gdańskim. Fanatyk Formuły 1 od najmłodszych lat. Od 2019 roku uważnie śledzi serie juniorskie F2 i F3, a także rozwijającą się wciąż Formułę E. Redaktor portalu Clamor.pl ds. MMA oraz boksu.
- Dawid Florek