Nieudany powrót Fernando Alonso
Występ Fernando Alonso w niedzielnym wyścigu o GP Bahrajnu był jego pierwszym od kończącego sezon 2018 GP Abu Zabi. Wtedy wyglądało na to, że Hiszpan ostatecznie kończy swoją karierę w F1, żegnając się wówczas z zespołem McLarena. Historia potoczyła się jednak w ten sposób, że Hiszpan ponownie znalazł się w padoku F1 tym razem w ekipie Alpine, która jest ewolucją Renault. To właśnie w barwach francuskiego koncernu Fernando Alonso święcił największe sukcesy, wygrywając dwa mistrzowskie tytuły.
Powrót na tory Formuły 1 nie poszedł jednak po myśli 39-latka. W drugiej połowie wyścigu Fernando Alonso został wezwany do boksu, w celu wycofania bolidu z zawodów. Powodem było jego słuszne narzekanie na przegrzanie się tylnych hamulców, które przestały sprawować swoją funkcję. Po wyścigu zespół Alpine wyjaśnił nietypowy powód, który sprawił, że Hiszpan nie ukończył wyścigu. Oświadczenie wydał dyrektor wykonawczy francuskiej ekipy.
– Po pierwszym postoju Fernando mieliśmy mały problem, który zmusił nas do zmniejszenia osiągów samochodu. Po drugim pit-stopie papier do pakowania kanapek utknął w tylnym kanale hamulcowym bolidu. Doprowadziło to do pojawienia się zdecydowanie zbyt wysokich temperatur, co spowodowało uszkodzenie układu hamulcowego. Wycofaliśmy się więc ze względów bezpieczeństwa. To był bardzo pechowy pierwszy wyścig dla Fernando Alonso, biorąc pod uwagę, jak dobrze wyglądał na torze – skomentował sytuację Marcin Budkowski.
Absolutely gutted. Fernando is wheeled back into the garage. Never something we want to see. #BahrainGP pic.twitter.com/vgniCtGZtU
— Alpine F1 Team (@AlpineF1Team) March 28, 2021
Kłopoty z reklamówkami często miały miejsce w F1
To nie pierwsza taka sytuacja w Formule 1. Podobny problem spotkał rosyjskiego kierowcę Williamsa. Sergieja Sirotkina, który starował w 2018 roku. Jego debiutancki wyścig w Melbourne zakończył się już na szóstym okrążeniu. W jego bolid zaplątała się foliowa torebka, która leżała na torze Albert Park. Dokonała ona podobnych zniszczeń jak papier śniadaniowy w przypadku sytuacji z Fernando Alonso. Kiedyś z małą reklamówką zmagał się Robert Kubica podczas GP Europy 2008 na torze ulicznym w Walencji. Polakowi i ekipie BMW Sauber udało się przezwyciężyć problem i dojechać na 3. miejscu.
Pozytywne nastawienie w Alpine przed kolejnymi wyścigami
Fernando Alonso miał ogromną szansę na zdobycie punktów w Bahrajnie. Dwukrotny mistrz świata F1 zajął dziewiąte miejsce w kwalifikacjach. Hiszpan startował z 9. pola, aż o siedem pozycji wyżej niż jego partner z zespołu, Esteban Ocon. Francuz odpadł on już w Q1, prezentując się tym samym dużo gorzej od Alonso. W samym wyścigu Fernando Alonso podtrzymał formę z soboty, walcząc zacięcie z otaczającymi go kierowcami. Dlatego Hiszpan nie ukrywał radości z powrotu do stawki.
– Szkoda, że nie mogliśmy dziś zobaczyć flagi w szachownicę, ponieważ wyścig bardzo mi się podobał. Fajnie było z powrotem móc ścigać się w Formule 1. Miło znowu poczuć adrenalinę na starcie. Wszystkie procedury były dziś dla mnie bardzo emocjonalne. Nie dałem z siebie stu procent, jestem tego pewien. Było jednak w porządku, stoczyliśmy kilka dobrych bitew. Niektóre zakończyły się powodzeniem, inne nie. Zostaliśmy kilkukrotnie wyprzedzeni. Trzeba wyciągnąć więcej z samochodu, z hamulców i lepiej rozpocząć start – podsumował Fernando Alonso.
Student II roku International Business na Uniwersytecie Gdańskim. Fanatyk Formuły 1 od najmłodszych lat. Od 2019 roku uważnie śledzi serie juniorskie F2 i F3, a także rozwijającą się wciąż Formułę E. Redaktor portalu Clamor.pl ds. MMA oraz boksu.
- Dawid Florek