Internetowy „boom” popularności
Wymarzony debiut w GP Bahrajnu, który zakończył się pierwszymi punktami w Formule 1 dla 20-letniego Japończyka, sprawił, że jego popularność eksplodowała. Profil Tsunody na Twitterze nie został jeszcze zweryfikowany, a już regularnie odwiedza go ponad 130 tysięcy osób. Na jego Instagramie natomiast, zawodnika śledzi 400 tysięcy obserwujących. Te liczby poszybowały w górę po wyścigu na pustynnym torze Sakhir. Tsunoda dał się poznać fanom jako świetny kierowca, a ci ponadto polubili jego osobowość.
Przez cały weekend w Bahrajnie sprawiał on wrażenie zachwyconego tym, że może tam być. Dodatkowo Tsunoda pokazał pokorę i poczucie humoru w wywiadach, a te dwie cechy zawsze trafiały do ludzi. Co ciekawe jednak 20-latek zauważył, że jego grupa fanów powiększyła się znacznie o osoby z Europy, a nie z Japonii, bądź innych krajów Azjatyckich.
– To dość niespodziewane, że po Bahrajnie, że dostałem większe wsparcie ze strony europejskich fanów niż tych z Japonii. Wiąże się z tym jednak kwestia kulturowa. Japońscy fani chcą zobaczyć, jak poradzę sobie i co będę w stanie dokonać w ciągu kilku kolejnych rund. Dopiero wtedy mogę zyskać ich uznanie – wytłumaczył Tsunoda.
Tsunoda wśród najlepszych
Yuki Tsunoda nie powinien mieć sobie nic do zarzucenia po debiucie dla zespołu AlphaTauri. Młody kierowca zdobył jedyne punkty dla zespołu w tym wyścigu. Jego partner, Pierre Gasly przepadł po tym, jak stracił przednie skrzydło na pierwszych okrążeniach zawodów. Tsunoda tymczasem zaliczył jeden z najlepszych debiutów spośród japońskich kierowców Formuły 1. Tylko Satoru Nakajima jeżdżący dla Lotusa w 1987 oraz Shinji Nakano, który dołączył do ekipy Prost na rok 1997, zajęli w swoich debiutanckich wyścigach wyższe, siódme miejsce. W dzisiejszej Formule 1 byłoby to warte sześć punktów, lecz wtedy nie dało żadnemu z nich ani jednego. Pokorny Tsunoda pozostawał dość surowy, twierdząc, że że nie sprostał oczekiwaniom w Bahrajnie.
– Zaskoczyła mnie ta pozytywna reakcja w Europie. Nie spodziewałem się tego, ponieważ Bahrajn nie był dla mnie idealnym weekendem. Liczyłem, że skończę wyżej. Cieszę się z faktu posiadania takiego wsparcia fanów, ale nie czuję z tego powodu presji. Traktuję to jako coś pozytywnego i w nadchodzący weekend po prostu zajmę się wyznaczonymi celami i wykonam swoją pracę – zakończył Yuki Tsunoda.
Trudne zadanie
Japończyk poruszył kwestię weekendu na Imoli. Przed 20-latkiem ciężkie zadanie, ponieważ już w drugiej rundzie sezonu, czeka go domowy wyścig zespołu. AlphaTauri będzie zdecydowanie liczyć na jak najlepszy rezultat. W zeszłym sezonie tor przypasował ekipie z Faenzy. Pierre Gasly zajął czwarte miejsce w kwalifikacjach i gdyby nie musiał wycofać się z wyścigu, spokojnie mógłby znaleźć się na podium. Wyręczył go były kierowca zespołu Danil Kvyat, który dojechał zaraz za najlepszą trójką na czwartej pozycji.
W tym roku Gasly na pewno zrobi wszystko, aby drugi bolid AlphaTauri nie przyćmił go w domowym wyścigu. Francuz w zeszłym roku stał się gwiazdą padoku, po tym, jak wygrał pamiętny wyścig na Monzy. Teraz jednak ewidentnie został delikatnie zepchnięty na boczny tor. Niemal cała atencja poświęcona zespołowi AlphaTauri spłynęła bowiem na Yukiego Tsunodę, którego pochwalili między innymi Franz Tost oraz Ross Brawn.
Może to więc wywołać rywalizację wewnątrz zespołu. Tsunoda będzie bowiem zabiegać o dobrą opinię Red Bulla, który w 2022 roku może mieć wolne nawet dwa fotele. Gasly tymczasem znajduje się na celowniku Alpine. Francuska ekipa postrzega w nim następcę Estebana Ocona, który dotychczas nie sprostał pokładanych w nim oczekiwań. Ogromne ambicje obu kierowców mogą sprawić, że będzie między nimi dochodzić do starć, a to w Formule 1 nigdy nie jest dobrym znakiem.
Student II roku International Business na Uniwersytecie Gdańskim. Fanatyk Formuły 1 od najmłodszych lat. Od 2019 roku uważnie śledzi serie juniorskie F2 i F3, a także rozwijającą się wciąż Formułę E. Redaktor portalu Clamor.pl ds. MMA oraz boksu.
- Dawid Florek