Walka o wszystko
Sezon 2021 w końcu gwarantuje to, na co wielu kibiców czekało od lat. Valtteri Bottas i Lewis Hamilton popełniają błędy i nie dominują tak jak do tego wszystkich przyzwyczaili. Przez to, pomimo dobrego startu sezonu, teraz wszystko zaczęło wysypywać się im z rąk. Hamilton stracił prowadzenie w klasyfikacji kierowców na rzecz Maxa Verstappena. Holender z wielką pomocą Checo Pereza, który wygrał ostatni wyścig w Baku, wyprowadził zespół Red Bulla na pozycję lidera w kl. konstruktorów.
Valtteri Bottas przeżywa jeden z gorszych okresów w swojej karierze. Dlatego Hamilton jest pozostawiony sam sobie, w nierównej walce z rozpędzonymi kierowcami czerwonych Byków. Brytyjczyk próbował zminimalizować straty w wyścigu o GP Azerbejdżanu. Wyglądało na to, że ta sztuka mu się uda, ponieważ Verstappen rozbił się z powodu przebicia opony. Niestety przy restarcie po czerwonej fladze 36-latek popełnił błąd, przestawiając na kierownicy ustawienia hamulców. Sprawiło to, że przestrzelił całkowicie pierwszy zakręt i zamiast na drugim lub pierwszym miejscu dojechał na 15. miejscu.
Hamilton i jego słuszne obawy
Siedmiokrotny mistrz świata ewidentnie traci grunt pod nogami. Nie ma on już tak dużej przewagi nad resztą stawki, z którą jak wiemy czuje się komfortowo. Nie może się przez to skupić wyłącznie na walce o pierwszą pozycję. Musi w każdym wyścigu dać z siebie 110%, aby wydrzeć jak najwięcej punktów. O swoich problemach Hamilton powiedział w wywiadzie dla Autorsport.com.
– Mieliśmy niezwykle trudne dwa wyścigi. To były bolesne doświadczenia, ale myślę, że niedziela była trochę pechowa. Ale Max [Verstappen – przyp. red] też miał pecha. Takie rzeczy się zdarzają. Myślę, że wyraźnie widać, że jego bolid jest w tej chwili najszybszy. Bardzo trudno było za nim nadążyć, ale dobrze, że byłem blisko. To było już pewne od początku roku. Ich samochód jest niesamowicie szybki, więc bez wątpienia ci dwaj [Verstappen i Perez – przyp. red.] sprawią, że będzie mi ciężko – stwierdził Lewis Hamilton.
Rywalizacja na szczycie
Wyścig w Baku mógł znacznie namieszać w niezwykle wyrównanym pojedynku punktowym Verstappena z Hamiltonem. Kiedy Holender prowadził, jechał po zbudowanie przewagi nad Hamiltonem o kolejne dziesięć lub nawet jedenaście punktów. Gdy 23-latek niespodziewanie odpadł z wyścigu, aktualny mistrz świata wirtualnie nadrobił cztery punkty straty i przewodziłby rywalowi z Red Bulla aż czternastoma punktami. Tak się jednak nie wydarzyło i pula „oczek” została nietknięta. Hamilton został zapytany, czy ważne dla niego jest to, że Verstappen również nie zdobył punktów w Baku.
– Nie, to nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Nie robi to najmniejszej różnicy. Te trudności spadły na nas po to, by przetestować nasze umiejętności – uciął temat Hamilton.
Student II roku International Business na Uniwersytecie Gdańskim. Fanatyk Formuły 1 od najmłodszych lat. Od 2019 roku uważnie śledzi serie juniorskie F2 i F3, a także rozwijającą się wciąż Formułę E. Redaktor portalu Clamor.pl ds. MMA oraz boksu.
- Dawid Florek