Pieniądze postawione na złego konia
Gdyby przed sezonem zapytać opinię publiczną o to, który z kierowców Haasa będzie się częściej rozbijać, praktycznie każdy wskazałby na Nikitę Mazepina. Rosjanin co prawda roztrzaskał swój bolid w pierwszym wyścigu, ale później już mu się to rzadko zdarzało. Kierowca był w wielu przypadkach niezdarny i ogólnie powolny, ale przynajmniej udawało mu się utrzymać samochód w ryzach. Tego samego nie można powiedzieć o jego partnerze z zespołu.
Mick Schumacher już kilkukrotnie spotkał się ze ścianą. Przez wypadki w trzecim treningu w Monako i na Węgrzech nie było mu dane wystartować w kwalifikacjach do tych wyścigów. Ponadto w księstwie lądował w ścianie aż dwukrotnie. Do tego wszystkiego trzeba dołożyć poważny wypadek na Paul Ricard oraz zniszczenie przedniego skrzydła na Imoli. 22-latek kosztuje więc swój zespół dość sporo pieniędzy w sezonie, w którym Haas drastycznie zaciska pasa.
Będzie lepiej
Syn 7-krotnego mistrza świata broni się tym, że wciąż się uczy i stara się rozwijać. Daje jednak z siebie wszystko, by jak najszybciej stać się wartościowym zawodnikiem na rynku kierowców Formuły 1. Zwłaszcza dlatego, że już teraz bacznym okiem obserwują go zespoły Alfy Romeo oraz oczywiście Ferrari.
– Myślę, że z każdym wyścigiem udaje mi się stale się doskonalić i uczyć. Oczywiście kroki w pewnym momencie stają się mniejsze. Dlatego, że na początku uczysz się ogromnej ilości zachowań, a potem z każdym Grand Prix zostaje Ci w zasadzie dostrajanie. Więc zdecydowanie czuję, że wciąż jestem w bardzo, bardzo zaawansowanym stadium uczenia się, nie tylko na torze, ale także poza nim – powiedział Mick Schumacher.
Schumacher wyraził nadzieję, że jego starania odpłacą się w lepszej drugiej połowie sezonu, a także w przyszłym sezonie, kiedy to Haas zamierza skorzystać na zmianach regulaminowych. Niemiec pokazał, że jest w stanie pomóc solidnym występem w ostatnim wyścigu na Węgrzech, kiedy to zajął zaskakująco wysokie dwunaste miejsce. Ten wyścig był oczywiście chaotyczny, ale pokazał, że 22-latek ma do zaoferowania więcej niż tylko nazwisko. Przede wszystkim młody „Schumi” dobrze się bronił przed szybszymi kierowcami.
– Każdego dnia tego roku czuję się pewniej w każdych warunkach. To jest naprawdę dobre i pozytywne uczucie. A zwłaszcza dlatego, ze praca, którą wykonujemy z zespołem, naprawdę zmierza w dobrym kierunku – zakończył Schumacher.
Student II roku International Business na Uniwersytecie Gdańskim. Fanatyk Formuły 1 od najmłodszych lat. Od 2019 roku uważnie śledzi serie juniorskie F2 i F3, a także rozwijającą się wciąż Formułę E. Redaktor portalu Clamor.pl ds. MMA oraz boksu.
- Dawid Florek