Witaj ponownie, Alex!
Williams poinformował za pośrednictwem mediów społecznościowych o tym, że w przyszłym sezonie ich kierowcą nadal będzie Nicholas Latifi. Nowym partnerem Kanadyjczyka będzie Alexander Albon, który w 2021 roku siedzi na „ławce rezerwowych” Red Bulla, jako trzeci kierowca zespołu. Zespół Williamsa nie czekał długo z ogłoszeniem tej decyzji. Dopiero wczoraj świat obiegła informacja mówiąca o tym, że ich obecny kierowca George Russell przejdzie do Mercedesa, a już dzisiaj wiemy, kto go zastąpi. Podobno obecna gwiazda Williamsa nalegała na zatrudnienie przyjaciela.
Dla Alexandra Albona to ogromna szansa na odbudowę swojej pozycji w sporcie. Mocno nadszargały ją jego nie najlepsze występy w Red Bullu. Tajski kierowca w barwach ekipy Christiana Hornera przez półtora roku zaledwie dwa razy stawał na podium. Co gorsza, często kończył na odległych pozycjach, a nawet rozbijał bolidy. Ponadto wszystko wdawał się w potyczki, z których zawsze wychodził na przegranej pozycji. To już jednak przeszłość. Tak Taj zapatruje się na nowe wyzwanie.
– Jestem naprawdę podekscytowany i nie mogę się doczekać powrotu na miejsce w wyścigu Formuły 1 w 2022 roku. Kiedy odejdziesz na rok z F1, nigdy nie ma pewności, że wrócisz. Więc jestem niezmiernie wdzięczny Red Bullowi i Williamsowi za wiarę we mnie i pomoc mi w powrocie do stawki. Wspaniale było również widzieć wszystkie postępy, jakie Williams poczynił w tym roku jako zespół. I nie mogę się doczekać, aby pomóc im kontynuować tę podróż w 2022 roku. Teraz skupiam się na mojej roli kierowcy testowego i rezerwowego w Red Bullu i pomagam ekipie walczyć o tegoroczne mistrzostwa świata – powiedział Alexander Albon.
2022. Bring it on 👊 pic.twitter.com/KzEwbPH0md
— Williams Racing (@WilliamsRacing) September 8, 2021
Latifi zostaje!
W Williamsie Albon będzie współpracować z Nicholasem Latifim. Oficjalnie potwierdzono bowiem też to, że wicemistrz F2 z 2019 roku przedłużył swoją umowę z zespołem na trzeci sezon. To bez dwóch zdań właściwa decyzja ze strony Josta Capito. Gołym okiem można zauważyć, jak duży progres poczynił on względem swoich początków. Latifi długo był skreślany przez obserwatorów, ale obecnie zbiera co raz to większe grono wsparcia.
To dlatego, że udało mu się skutecznie zmniejszyć stratę w kwalifikacjach do George’a Russella, który uchodzi za mistrza w tej płaszczyźnie. Ponadto Kanadyjczyk ukoronował swoje lepsze występy dwoma wyścigami z punktami z rzędu. Najpierw na Węgrzech, a później w Belgii. Popularny „Nicky” nie mógł się posiąść radości po tym, gdy ogłoszono, że dalej będzie stanowić ważną część jednego z największych zespołów w historii F1.
– Jestem podekscytowany kontynuacją współpracy z Williamsem przez kolejny rok. Częściowo z powodu nowych przepisów technicznych F1. Owszem także dlatego, że zespół zmierza w bardziej konkurencyjnym kierunku z nowymi właścicielami, kierownictwem i ludźmi po stronie technicznej. Czułem się tu jak w domu od dnia, w którym tu przyjechałem. I myślę, że jestem we właściwym miejscu, aby kontynuować moją pozytywną trajektorię. Celem jest dalsze wprowadzanie niewielkich ulepszeń, abyśmy wszyscy mogli wykorzystać szansę, jaką mamy w przyszłym roku – powiedział Nicholas Latifi.
Kanadyjczyk dodał, że zapatruje się już na kolejny sezon Formuły 1. To właśnie wtedy ujrzymy duże zmiany regulaminowe, które mogą pomóc Williamsowi.
– Jestem bardzo podekscytowany pracą nad przyszłorocznym samochodem. Dla wszystkich jest to nowy początek. Czuję się zaszczycony, że mogę być częścią tej zmiany – dodał Kanadyjczyk.
Czy to dobra decyzja Williamsa?
To ogłoszenie dla wielu jest szokujące. To dlatego, że żadnym z nazwisk, które utworzyły skład Williamsa nie jest Nyck de Vries. Holender, który jest mistrzem F2 z 2019 roku oraz aktualnym MŚ Formuły E liczył na to, że to właśnie w ekipie z Grove rozpocznie się jego przygoda z Formułą 1. Można było zakładać, że właśnie tak się stanie. Dlatego, że de Vries jest, podobnie jak Williams, w bliskich stosunkach z Mercedesem. Dziwi więc to, że jednym z kierowców zespołu został związany z Red Bullem Alex Albon. Tak swoje wybory wyjaśnił Jost Capito.
– Wspaniale jest móc potwierdzić nasz skład kierowców na 2022 rok. Cieszę się, że mogę powitać Alexa w zespole, a także potwierdzić naszą kontynuację relacji z Nicholasem w przyszłym roku. Jesteśmy niezwykle podekscytowani naszym nowym składem. A obaj kierowcy wnoszą wspaniałą mieszankę młodości i doświadczenia, która nie tylko będzie świetnie pasować do zespołu, ale także pomoże nam zrobić kolejny krok w naszej podróży – powiedział Jost Capito.
Nyck de Vries prawdopodobnie zostanie kierowcą Alfy Romeo Racing Orlen. Na to przynajmniej wskazują wypowiedzi dziennikarzy i innych wiarygodnych źródeł ze świata F1. Rywalami Holendra będą jednak też kierowcy ze wsparciem finansowym, tj. Guanyu Zhou. Capito wyjawił, dlaczego jednak zdecydował się wybrać Alexandra Albona.
– Alex jest jednym z najbardziej ekscytujących młodych talentów w sporcie motorowym, ale ma duże doświadczenie w F1 z czasów, gdy był w Red Bullu. Jego liczne miejsca na podium podkreślają jego prędkość jako kierowcy. Wiemy, że od razu poczuje się jak w domu w zespole Grove. Tymczasem Nicholas przez ostatnie trzy lata niezmiennie robił na nas wrażenie swoją ciężką pracą i pozytywnym nastawieniem. Przez cały czas spędzony w Williamsie rozwijał się i wyrósł na imponującego kierowcę F1, co widać po jego zdobywaniu punktów w tym sezonie – zakończył dyrektor generalny Williams Racing.
Student II roku International Business na Uniwersytecie Gdańskim. Fanatyk Formuły 1 od najmłodszych lat. Od 2019 roku uważnie śledzi serie juniorskie F2 i F3, a także rozwijającą się wciąż Formułę E. Redaktor portalu Clamor.pl ds. MMA oraz boksu.
- Dawid Florek