Connect with us

Czego szukasz?

Formuła 1

Red Bull podjął najważniejszą decyzję tego sezonu. Będzie mistrzostwo?

Teraz albo nigdy! Tak można podsumować decyzję podjętą przez austriacki zespół dowodzony przez Christiana Hornera. Ekipa, która przez dużą część pierwszej połowy sezonu prowadziła w obu klasyfikacjach postanowiła za wszelką cenę zakończyć sezon z podwójnym mistrzostwem. Jaki jest ich plan?

Red Bull Team Christian Horner Max Verstappen Sergio Perez
Fot. Red Bull Content Pool

Skład na schwał

To bez dwóch zdań najlepszy sezon ekipy Red Bulla od 2013 roku. Ekipa już teraz wygrała aż sześć wyścigów i traci zaledwie 12 punktów do Mercedesa. Jest to na tyle mało, że mogą odrobić je już przy okazji GP Belgii. Red Bull może w końcu polegać na drugim kierowcy. Od tego sezonu ta rola spoczywa na Sergio Perezie, który stara się jak najlepiej ją wypełnić. Ponadto patrząc na jego przeszłość, Meksykanin zawsze znajdywał dodatkowy bieg w drugiej połowie sezonu. Jego stała forma będzie kluczowa w walce o mistrzostwo konstruktorów.

ZOBACZ TAKŻE
W jedną stronę – niesamowita kariera juniorska Sergio Pereza | Droga do F1
 

Oczywiście pierwsze skrzypce odgrywa Max Verstappen. 23-latek po raz pierwszy w karierze znajduje się w realnej pozycji pozwalającej na zdobycie upragnionego tytułu. Pięć zwycięstw i trzy drugie miejsca sprawiają, że Lewis Hamilton, który objął prowadzenie w klasyfikacji po GP Węgier, jest na wyciągnięcie ręki. Holender spokojnie przewodziłby w punktacji, lecz ogromny pech w postaci przebitej opony pozbawił go zwycięstwa w Baku.

 

Ponadto pamiętny incydent pomiędzy liderami w Wielkiej Brytanii, który wyeliminował z wyścigu Verstappena, a także karambol na Węgrzech zainicjowany przez Valtteriego Bottasa sprawiły, że 23-latek osunął się z pierwszego miejsca i znowu jest goniącym, a nie jak dotychczas w tym sezonie – broniącym. Max jest jednak w życiowej formie, więc na pewno zrobi wszystko, co w jego mocy, by utrzeć nosa Hamiltonowi i zdobyć swój pierwszy tytuł. Do tego potrzebuje jednak dobrego bolidu.

Bolid RB16B, czyli poprawa na plus

W tym sezonie właśnie takowy bolid dostał, ponieważ samochód Red Bulla prowadzi się jak po sznurku. Widać to wyraźnie na kamerach on-board. Pokazują one, że Verstappen w porównaniu do poprzednich sezonów nie musi walczyć ze swoim bolidem w zakrętach. Ponadto silnik Hondy nie jest już na szarym końcu w osiągach na prostych. Holender naprawdę ma czym walczyć z Mercedesem, o czym świadzyły zwłaszcza wyścigi sprzed Silverstone. Ekipa z Brakley też jednak się nie oszczędza, dlatego właśnie Red Bull podjął kluczową decyzję, która może zaważyć o losach mistrzostwa. Będą rozwijać i przywozić poprawki do tegorocznej konstrukcji tak długo, jak będzie to potrzebne. Max Verstappen pochwalił się tym osobiście.

Na każdym torze jest inaczej. Już od zeszłego roku wiedzieliśmy, że brakuje nam mocy i ogólnie mamy mniejszą przyczepność. Myślę, że w tym roku zrobiliśmy duże kroki w obu obszarach. Niektóre tory były dla nas dobre, na innych Mercedes był lepszy. Mamy wiele dobrych wyników, ale też pecha. Najpierw w wyścigu w Baku i oczywiście w ostatnich dwóch wyścigach, w których straciliśmy dużo punktów. Jest więc o co walczyć. Jesteśmy blisko siebie. Myślę, że Mercedes miał przewagę w ostatnich dwóch wyścigach dzięki swoim najnowszym ulepszeniom. Ale wiemy, że to my mamy teraz pewne rzeczy w przygotowaniu. Mam nadzieję, że poprawi nam to trochę czas jednego okrążenia – powiedział pewny swego Verstappen.

Czy warto stawiać wszystko na jedną kartę?

Jeśli Max mówi prawdę, Red Bull naprawdę może w tym sezonie zdobyć podwójne MŚ. Będzie to pierwsza sytuacja od 2013 roku, czyli ostatniego sezonu przed wielkimi zmianami w Formule 1. Kiedy więc już za kilka miesięcy rozpocznie się kompletnie nowy rozdział w historii sportu, warto zadać sobie pytanie o to, czy Red Bull nie poświęca zbyt wiele, skupiając swoją uwagę na teraźniejszości. Austriacka ekipa tak naprawdę jednak niczego nie poświęca, ponieważ posiada jedne z największych wpływów w całej stawce. Łatwo jest im więc pozwolić sobie na podzielność uwagi, mimo tego, że ograniczenia budżetowe powoli stają się kluczową kwestią w Formule 1.

ZOBACZ TAKŻE
Haas nie traci nadziei na poprawę. "Robimy wszystko co w naszej mocy"
 

Warto mieć też na uwadze, że z końcem bieżącego roku Honda odchodzi z F1 i nie raczej nie wprowadzi poprawek do silników przed zamrożeniem rozwoju w marcu 2022. Red Bull przejmie japońską technologię od przyszłego roku, ale większość nadal będzie obsługiwana w Sakurze. Bowiem Honda zapowiedziała, że nie pozostawi rodziny Red Bulla tak szybko i da im czas na zbudowanie silnego działu silnikowego.

Ponadto Czerwone Byki nie muszą się przejmować wszystkim, ponieważ zawsze mogą liczyć na pomoc siostrzanej ekipy AlphaTauri. Ekipa zarządzana przez Franza Tosta już bardziej skupia się na przyszłym sezonie, a część jej pracowników pracuje w Milton Keynes a nie w Faenzie. Red Bull może więc spokojnie zająć się walką o tytuł. Zwłaszcza, że nigdy nie wiadomo co przyniesie kolejny rok. To dlatego, że mniejsze ekipy takie jak Haas przygotowują się do ewolucji bolidów już nawet od dwóch lat. Czas pokaże, czy kluczowa decyzja podjęta przez Red Bulla była tą słuszną.

5/5 (liczba głosów: 1)
+ posts

Student II roku International Business na Uniwersytecie Gdańskim. Fanatyk Formuły 1 od najmłodszych lat. Od 2019 roku uważnie śledzi serie juniorskie F2 i F3, a także rozwijającą się wciąż Formułę E. Redaktor portalu Clamor.pl ds. MMA oraz boksu.

\
Reklama