Kolejny rok z perspektywami?
AlphaTauri poinformowało za pośrednictwem mediów społecznościowych, iż 24-letni Pierre Gasly pozostanie ich zawodnikiem na kolejny sezon. Oznacza to więc kontynuację współpracy, rozpoczętej w połowie 2019 roku, kiedy to Francuz powrócił do stajni z Faenzy. Od tej pory jego rezultaty są świetne. Na uwagę zasługuje fakt, iż zespół prowadzony przez Franza Tosta nie należy do czołówki.
Nie wygląda jednak, aby stanowiło to większy problem dla Gasly’ego. Zwycięstwo we Włoszech, drugie miejsce na torze Interlagos i przynajmniej kilka finiszów w najlepszej piątce, to wizytówka 24-latka, którą może się aktualnie szczycić. Pokazuje to jaki potencjał drzemie w tym zawodniku.
RACING FOR ALPHA TAURI IN 2021!
1 podium + 1 race win means we keep going with my boys at @AlphaTauriF1. I will give my very best to bring success to these guys. One more year in white! The best is yet to come. pic.twitter.com/Lu1XgWvm0L— PIERRE GASLY 🇫🇷 (@PierreGASLY) October 28, 2020
Patrząc bardziej wstecz – na końcówkę 2017 roku i cały następny sezon 2018, można wysnuć podobne wnioski. To właśnie wtedy Pierre Gasly stał się częścią zespołu, zastępując Danila Kvyata, który przechodził ciężki okres swojej kariery. Francuz już wtedy przykuł uwagę solidną jazdą, najlepszym przykładem, której było zajęcie czwartego miejsce podczas GP Bahrajnu w 2018 roku. Patrząc na to wszystko można by stwierdzić, że gdyby Gasly dostał na 2021 kontrakt w topowym zespole, mógłby liczyć się w walce o mistrzostwo. Sytuacja nie jest jednak tak oczywista.
Dlaczego Pierre Gasly nie poradził sobie w Red Bullu?
Francuz ponownie zaczął jeździć w Toro Rosso (obecnie: AlphaTauri) od GP Belgii 2019. Mowa tu nie tyle o dobrowolnym transferze, ale niechlubnej degradacji z głównego zespołu Red Bulla. Gasly miał w wielkim stylu zapełnić dziurę po Danielu Ricciardo, który opuścił zespół w 2018.
Australijczyk zostawił Milton Keynes na rzecz dołączenia do Renault. Pierre Gasly mimo wyraźnych starań i dobrych chęci, nie poradził sobie z oczekiwaniami Helmuta Marko i Christiana Hornera. Młody Francuz przepadł w środku stawki, przegrywając wyraźnie z Maxem Verstappenem. W dwunastu wyścigach, które było mu dane przejechać, nigdy nie skończył wyżej niż na czwartym miejscu. Nie są to najgorsze wyniki, ale patrząc w tym samym okresie na formę Verstappena, to trzeba przypisać Gasly’emu porażkę.
Ewidentnie brakowało mu jakiejkolwiek pewności siebie. Pokazywał to kilkukrotnie rozbijając bolid, co w jego przypadku jest rzadkością. Dlatego więc przez słabe rezultaty i spore straty dla Red Bulla, Francuz został odesłany z powrotem do juniorskiego zespołu.
Pierre Gasly i jego trzy kierunki
Pomimo ciężkich przejść w Red Bullu z sezonu 2019, obecność Pierre’a Gaslyego na torach Formuły 1 w 2021 roku była po prostu formalnością. Szczególnie w ostatnich kilku wyścigach prezentował się fenomenalnie. Idzie mu tak dobrze, że zdołał niemal zrównać się w klasyfikacji z Alexandrem Albonem, który zajął jego miejsce w Red Bullu. Tajski kierowca przechodzi aktualnie katusze, podobne do tych, które trapiły w zeszłym roku Gasly’ego.
Wiele wskazuje na to, że Taj straci swoje miejsce w zespole. Jednym z wymienianych kierowców do zastąpienia go był… Pierre Gasly. Francuz miał móc liczyć na dostanie drugiej szansy w zespole, jednak jak widać do tego nie dojdzie. Wydaje się to być zrozumiałe, skoro za pierwszym razem współpraca ta była rozczarowująca. Za to Red Bull ma wobec AlphaTauri ambitne plany i chce mieć tam drugiego lidera.
Zainteresowane 24-latkiem było również Renault (niedługo: Alpine). Aktualnymi kierowcami na 2021 są powracający Fernando Alonso oraz Esteban Ocon, który jeździ już w tym roku. Sezon 2020 w jego wykonaniu jest… w sumie to po prostu jest. Bardzo ambitny Ocon, stał się cieniem dawnego siebie. Żaden z dotychczasowych występów nie można ocenić na imponujący. Dlatego właśnie pojawiły się dość wiarygodne pogłoski, jakoby to właśnie Gasly miał walczyć o zastąpienie go w przyszłym sezonie.
Te informacje straciły jednak na ważności, ponieważ Gasly ostatecznie zdecydował, iż zostaje w AlphaTauri. Wydaje się to rozsądna decyzja, ponieważ świetnie dogaduje się z włoską ekipą i może jeszcze nieraz zaskoczyć. Jeśli się uda znów zapracuje sobie na awans do czołowego zespołu.
Kto zostanie drugim kierowcą zespołu AlphaTauri?
Włoska ekipa ogłosiła co prawda pozostanie w zespole Pierre’a Gaslyego lecz sporą niewiadomą jest, kto będzie mu partnerować w drugim bolidzie. Jeśli Red Bull zdecyduje się zatrudnić zawodnika z zewnątrz, to muszą gdzieś umieścić Alexandra Albona. Taj mógłby wrócić do ekipy z Faenzy, aby się odbudować. Swoje miejsce w AlphaTauri na pewno straci Daniil Kvyat, który w tym sezonie rozczarowuje.
Faworytem do drugiego kokpitu AlphaTauri wydaje się Yuki Tsunoda, obecnie 3. zawodnik F2. Japończyk cieszy się wsparcie Red Bulla i Hondy, w dodatku mógłby uratować honor austriackiej akademii talentów. Możliwe, że w okolicach GP Turcji i GP Bahrajnu przekonamy się, kto gdzie się znajdzie w obozie Red Bulla. Za to w ekipie z Milton Keynes może ścigać się ktoś z dwójki Nico Hulkenberg i Sergio Perez. Chociaż ostatnio do grona kandydatów media zaczęły przymierzać… George’a Russella.
Student II roku International Business na Uniwersytecie Gdańskim. Fanatyk Formuły 1 od najmłodszych lat. Od 2019 roku uważnie śledzi serie juniorskie F2 i F3, a także rozwijającą się wciąż Formułę E. Redaktor portalu Clamor.pl ds. MMA oraz boksu.
- Dawid Florek