Walka na szczycie
Lewis Hamilton ma za sobą niezwykle udane GP Rosji. 7-krotny mistrz świata zaprezentował się z niespodziewanie słabej strony w kwalifikacjach, a mimo to wygrał niedzielny wyścig. Brytyjczyk mógł liczyć na to, że w ten sposób zyska wiele punktów nad swoim rywalem w walce o tytuł mistrza świata, którym jest Max Verstappen. 23-latek ruszał bowiem do wyścigu z ostatniego pola startowego. To dlatego, że w jego RB16B zamontowano świeże komponenty, a to wiązało się z karą przesunięcia na koniec stawki. Holender nie zrobił sobie nic z tego, ani z taktycznej zagrywki Mercedesa, który nałożył podobną karę na Valtteriego Bottasa.
Jednostka napędowa fińskiego kierowcy budzi wiele znaków zapytania. 32-latek, który od przyszłego sezonu będzie reprezentować barwy zespołu Alfa Romeo Racing Orlen, ma obecnie zamontowany już piąty silnik, a regulaminowo każdy kierowca bez kary może mieć trzy różne motory napędowe w trakcie sezonu. Szef Red Bulla Christian Horner stwierdził więc, że niemożliwe jest to, że Lewis Hamilton nie będzie zmuszony do wzięcia podobnych kar. Zwłaszcza, że do końca sezonu zostało jeszcze aż siedem wyścigów.
– Nie jesteśmy wtajemniczeni w tego typu informacje. Ale można by założyć, że przy ilości silników Mercedesa, które są wymieniane w ich siostrzanych samochodach i zespołach klienckich, można oczekiwać potencjalnej kary [dla Hamiltona przyp. red.]. Oczywiście jednak nie możemy na niej polegać – powiedział mediom Christian Horner.
Przewaga torów, strata punktów
Na papierze najbliższe kilka zawodów dają przewagę Red Bullowi. Mercedes liczył na wiele w ostatnich rundach o GP Włoch i Rosji. Teraz jednak przed nimi wyścigi na torach w Turcji, Meksyku oraz Sao Paulo. Na tych terenach w ostatnich latach brylowali Red Bull i Max Verstappen. Jedynym obiektem w najbliższych rundach, który może faworyzować Mercedesa jest COTA w Stanach Zjednoczonych. Być może to właśnie tam Hamilton dostanie nowy silnik. Helmut Marko ma nadzieję, że ulubione tory w połączeniu z karą dla największego rywala dadzą jego zespołowi dobry rezultat.
– Mam nadzieję, że nasze informacje są poprawne. Zgodnie z nimi Lewis będzie musiał zmienić silnik. Przebicie się z ostatniego miejsca na starcie do podium nie jest takie łatwe. Nadchodzące tory są na naszą korzyść, zwłaszcza ze względu na wysokość w Brazylii czy Meksyku. Teraz musimy znowu wygrywać. Czujemy się wystarczająco silni i będziemy dalej atakować – stwierdził Helmut Marko.
Red Bull stracił prowadzenie w obu klasyfikacjach. Gorsze wyniki Sergio Pereza w ostatnich wyścigach sprawiają, że Czerwone Byki będą się musiały napracować, żeby odrobić dość sporą stratę w mistrzostwach konstruktorów. Meksykanin pokazał jednak nadzieję na powrót do formy dobrą jazdą we Włoszech oraz Rosji. W obu tych wyścigach zmierzał po podium, lecz niestety żadnego nie udało mu się dowieść. Na Monzy ze względu na karę 5 sekund, a w Soczi przez tragiczny pit-stop i złą decyzję strategiczną. W dużo lepszej sytuacji jest Max Verstappen, który walczy o indywidualny tytuł mistrza świata. Obecnie znajduje się dwa punkty za liderem i jedyne co może, to „robić swoje”. Wielce prawdopodobnym jest to, że kara dla Lewisa Hamiltona pomoże mu w drodze do upragnionego celu.
Student II roku International Business na Uniwersytecie Gdańskim. Fanatyk Formuły 1 od najmłodszych lat. Od 2019 roku uważnie śledzi serie juniorskie F2 i F3, a także rozwijającą się wciąż Formułę E. Redaktor portalu Clamor.pl ds. MMA oraz boksu.
- Dawid Florek