Connect with us
Samochody

Zapomniane koncepty – Lamborghini Marzal. Szalony projekt Gandiniego

Lamborghini Marzal miał pół silnika z Miury, a jeździł nim sam książę Monako. Nie trzeba więc zaznaczać, że był bardzo niezwykły. A zaprojektował go nie kto inny, tylko Marcello Gandini.

Opublikowany

w dniu

Lamborghini Marzal

Lamborghini miało potrzebę stworzenia takiego modelu

Ferruccio Lamborghini chciał rozszerzyć portfolio swojej marki samochodów właśnie o czteromiejscowy model, którego mu brakowało. W końcu 400 GT coupe miało układ 2 + 2, więc tylko dzieci lub małe osoby dorosłe mogły zmieścić się z tyłu. Miura była natomiast tylko dla dwóch osób. 

Do pracy przystąpiło więc Studio Bertone na czele ze słynnym Marcello Gandinim. Rezultat prac projektu TP-200 nazwano Marzal od szczepu walczącego byka, który znajduje się w logo Lamborghini. Cel projektanta był jeden – wyjść z cienia Giorgietto Giugiaro, który zaprojektował Miurę.

Lamborghini Marzal został pokazany na targach w Genewie

Marzal został pokazany w Genewie w 1967 roku. Gandini poszedł po bandzie i stworzył samochód zdecydowanie bardziej kanciasty niż Miura, która była elegancka w klasyczny sposób.

Koncept wyróżniał się kilkoma interesującymi elementami. Co najważniejsze, po każdej ze stron umieszczono tylko jedne, przeszklone drzwi. Otwierały się one do góry dla lepszego dostępu dla wszystkich pasażerów. W samochodzie oczywiście brakowało słupków B.

Dach również był przeszklony, czym zajęła się belgijska firma Glaverbel. Wniosek? Pasażerowie i kierowca w zasadzie nie mieli prywatności, bowiem cały samochód był salą wystawową na kołach. Mniemamy, że szczególne zainteresowanie mogły wzbudzać kobiece nogi, które mogli oglądać przechodzący obok jadącego samochodu ludzie.

To jest cudowne. Pół silnika od Miury z tyłu

Poprzecznie zamieszczony silnik został oczywiście zamontowany z tyłu. Marzal miał przecież sportowe ambicje. Był to stosunkowo niewielki, bowiem tylko 2-litrowy, 6-cylindrowy rzędowy motor, który miał 175 KM (129 kW). 

Jak w ogóle stworzono ten silnik? W bardzo prosty sposób. Słynny Gian Paolo Dallara podzielił 4-litrowy, 12-cylindrowy motor DOHC od Miury na dwie połowy, ponieważ był zbyt ciężki. A trzy podwójne gaźniki Weber 45 DCOE zmieszały paliwo z powietrzem.

Jednostka została podłączona do pięciobiegowej przekładni z manualną zmianą biegów. Maksymalny moment obrotowy wynosił 179 Nm przy 4600 obr./min. 

Stal, aluminium i guma

Podwozie miało rozstaw osi 2620 mm, więc w porównaniu do Miury było szersze o 120 mm. Pasażerowie z tyłu z pewnością nie mogli narzekać na ścisk. 

Hamowanie zapewniały cztery hamulce tarczowe firmy Girling. 14-calowe aluminiowe felgi zostały wyprodukowane przez Campagnolo, a opony o szerokości 205 mm dostarczył krajowy gigant Pirelli.

Samochód miał 4450 mm długości, 1709 mm szerokości i tylko 1110 mm wysokości, chociaż zmierzony współczynnik oporu powietrza na poziomie 0,40 nie wyróżniał się jakoś szczególnie.

W płaskim dziobie znalazło się w sumie sześć prostokątnych reflektorów Marchal. Pusty samochód ważył ok 1180 kg, a gotowy do jazdy 130 kg więcej. Bezpieczeństwo miały mu zapewniać wbudowane gumowe zderzaki i czarne paski z tego samego materiału po bokach. Widać je wyraźnie na zdjęciach i choćby z ich powodu samochód po prostu nie mógł trafić do seryjnej produkcji. 

Lamborghini Marzal miał wszędzie sześciokąty

W opublikowanych danych fabrycznych zamieszczono informację, że Marzal mógł pojechać nawet 225 km/h. Była to jednak podobno tylko teoretyczna liczba, a bliżej prawdy znajdowała się prędkość około 190 km/h. Przyspieszenie od 0 do 80 km/h wynosiło 9,4 sekundy, a w zbiorniku paliwa mogło zmieścić się aż 80 litrów benzyny. Bagażnik miał natomiast pojemność 310 litrów. 

Gandini zachwycał się sześciokątami, co widać… wszędzie. Głównie jednak z tyłu samochodu oraz we wnętrzu, gdzie sześciokąt znalazł się nawet na kierownicy. 

Oddzielnie zamontowane – a tym samym stwarzające wrażenie luksusu – fotele były obite skórą w srebrnym kolorze. I na nich można zauważyć motyw sześciokąta – na siedziskach. Całościowo wnętrze wyglądało naprawdę futurystycznie.

Wskazać także należy, że olbrzymie przeszklone obszary wymagały oczywiście używania klimatyzacji niemal w każdy słoneczny i ciepły dzień. Samochód w te dni przypominał ogromny słoik na kołach.

Gandini przesadził, ale na podstawie Marzala powstała Espada

Gandini przesadził, ale jego projekt na zawsze zapisał się w historii motoryzacji. Wiele z jego pomysłów wykorzystano rok później w modelu Espada, głównie w zakresie sylwetki. 

Marzal pozostał zatem wyprodukowany tylko w jednym egzemplarzu. Wziął udział np. w weekendzie wyścigowym GP Monako w 1967 r., kiedy to podczas rundy honorowej prowadził go nawet sam książę Rainier III, a w środku siedziała także księżniczka Grace. 

ZOBACZ TAKŻE
Zapomniane koncepty - Citroen Karin, czyli jeżdżąca piramida

Koncept przez wiele lat nie pokazywał się szerszej publiczności, tylko stał w muzeum firmy Bertone, a muzeum Lamborghini w Sant’Agata Bolognese co jakiś czas go wypożyczało. 

W 2011 roku samochód za ponad 1,5 mln euro zmienił właściciela. Na szczęście wpadł w dobre ręce, bowiem nabyło go muzeum poświęcone Ferruccio Lamborghiniemu w Dosso.  

Po 51 latach od poprzedniej przejażdżki w Monako, Marzal ponownie znalazł się na drogach księstwa. W 2018 r. był bowiem jedną z gwiazd 3-dniowego wydarzenia dla historycznych samochodów pod nazwą Grand Prix de Monaco Historique.

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama