Nasze profile w mediach społecznościowych

Samochody

Skoda Citigo kończy swój żywot. Nie kupicie już nówki, nawet elektrycznej

Skoda Citigo, zarówno w wersji z silnikiem spalinowym, jak i elektrycznym, kończy swój żywot. Czeska marka oceniła, że biznesowo ten projekt nie ma sensu.

Opublikowano

w dniu

skoda citigo e iv
Fot. Skoda

Skoda Citigo znika z rynku

Losy miejskiego samochodu, który jest rodzeństwem Volkswagena Up! i Seata Mii, od dawna była kwestionowane. Choć jego przyszłość przed laty była niepewna, czeska marka utrzymała go w ofercie. A ostatecznie uczyniła z niego przecież pierwszy seryjnie produkowany samochód elektryczny w historii firmy. Przypomnijmy, że premiera modelu Citigo-e iV odbyła się w czerwcu 2019 r., a pierwszy egzemplarz zjechał z linii produkcyjnej pięć miesięcy później.

W rozmowie z “AutoCarem“, szef sprzedaży i marketingu Skody, Alain Favey, potwierdził, że Citigo – tak spalinowe, jak i elektryczne – powoli przechodzi do historii.  – Citigo zniknęło z naszej oferty, a jeśli chodzi o Europę, wyprzedaliśmy wszystkie egzemplarze. Nie będzie też następcy Citigo, w przyszłości nie zamierzamy mieć samochodu tej wielkości – jasno przyznał Favey. Dostawy tego modelu mają być zakończone do końca tego roku.

Dlaczego popularny model znika?

Głównym powodem popularności była niska cena. W Polsce czeska marka oferowała ostatnio elektryka w dwóch wersjach – Ambition za 82 050 zł i Style za 90 050 zł. A przy okazji premiery były one jeszcze niższe – odpowiednio 73 300 zł i 81 300 zł. To niezwykle mało biorąc pod uwagę samochody elektryczne. Nawet biorąc pod uwagę wszystkie wady i zalety Citigo-e iV. Skoda specjalnie nie reklamowała tego modelu, bowiem wieści o niskiej cenie rozeszły się same, a ze sprzedażą nie było większego problemu.

Pytaniem pozostaje więc, jaki jest główny powód rezygnacji z elektrycznej Skody Citigo. Na myśl przychodzą dwa pierwsze scenariusze. W pierwszym Skoda chciała po prostu mieć elektryka, aby obniżyć emisję całej floty, ale projekt biznesowo był mało opłacalny. Teraz model nie jest już jej potrzebny, bo zaprezentowała inne samochody, które obniżą emisję floty – jak Enyaq czy Superb iV. W drugim stwierdzono, że samochód na dłuższą metę nie utrzyma się na rynku w zalewie kolejnych większych elektryków, a zyski z jego produkcji były niewielkie. Wszak nie bez powodu zrezygnowano także ze spalinowego Citigo – miejskie maluchy powoli odchodzą do lamusa wyparte przez SUV-y i crossovery. To jednak tylko dywagacje, a rzeczywiste powody zapewne na zawsze pozostaną tajemnicą.

Następcy nie ma w planach

Nowy, mały samochód elektryczny, który mógłby potencjalnie zastąpić Citigo, nie jest obecnie przedmiotem rozważań – powiedział Favey. – Gdyby pewnego dnia pojawiła się wersja platformy MEB Grupy Volkswagen [do samochodów elektrycznych – przyp. red.], która umożliwia produkcję mniejszych samochodów [niż obecnie – przyp. red.], to taka Skoda by powstała. Nie wiem jednak nic o takich planach. Jeśli chodzi o Citigo, gra jest skończona

Skoda niedawno zaprezentowała swojego pierwszego elektrycznego SUV-a zbudowanego na platformie MEB pod nazwą Enyaq. Favey powiedział, że ten model, wraz z istniejącą hybrydą plug-in Superb i nadchodzącą hybrydą plug-in Octavia, pozwoli marce wykorzystać rosnący popyt na modele zelektryfikowane.

Przedstawiciel Skody przedstawił sprawę jasno. Małe elektryki bez odpowiedniej technologii to zbyt droga zabawa

Favey wyznał, że mniejsze modele Skody nie otrzymają wersji zelektryfikowanych w dającej się przewidzieć przyszłości. Kosztowna technologia sprawiłaby bowiem, że takie samochody byłyby nieosiągalne cenowo dla klientów.

Mówiąc o możliwości hybryd plug-in, stwierdził natomiast, że to także dyskusyjny pomysł. – Nie wiem, czy Scala PHEV jest dobrym pomysłem. To technologia, która wciąż jest niezwykle droga. Musisz znaleźć bazę klientów, która ma siłę nabywczą, by pozwolić sobie na tę technologię. Albo musisz stracić pieniądze, co nie jest dla nas opcją – stwierdził. 

Favey powiedział również, że nie ma zaawansowanych planów dotyczących kolejnego pojazdu elektrycznego Skody po modelu Enyaq. Włodarze Skody uważnie obserwują zapotrzebowanie na pojazdy elektryczne i uznali, że nie ma to sensu. Dodał też, że elastyczność platformy MEB oznacza, że ​​czasy rozwoju przyszłych pojazdów elektrycznych mogą być znacznie szybsze niż tradycyjne samochody z silnikami spalinowymi.

Oceń nasz artykuł!
Skomentuj

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama
Reklama



Reklama