Czego szukasz?

Książki motoryzacyjne

„Crash historie” Rafała Jemielity. Czy wypadki da się ciekawie opisać?

Co zabija – prędkość, kierowca bez wyobraźni, kiepska droga, a może beznadziejny samochód? Jakie wyciągamy wnioski z wypadków? Czy śmierć w zgniecionym aucie/motocyklu/pod ciężarówką może dać… nieśmiertelność, sławę, wpłynąć na nasze bezpieczeństwo, a nawet skusić do nagrania płyty (niepotrzebne skreślić)? Rafał Jemielita w swojej książce „Crash historie” opisuje jak wypadki zmieniają świat. A że umie to robić barwnie, to wyszło naprawdę interesująco.

crash historie rafal jemielita 1000x600

„Crash historie”, czyli pozory mylą

Zacznijmy od rzeczy najważniejszych. Książka „Crash historie” na pierwszy rzut oka jest bardzo niepozorna. Ocena po okładce? Ot, kolejne wydawnictwo na jakiś temat, które być może trafi w gusta fanów motoryzacji. W tym miejscu należy wspomnieć, że rynek książek motoryzacyjnych jest dość niszowy. Co jakiś czas pojawiają się na nim kolejne pozycje Jeremy’ego Clarksona, a poza tym? Mamy do dyspozycji biografie sportowców (chociażby kierowców Formuły 1), książki o technice, poradniki, albumy z ładnymi zdjęciami samochodów i książki znanych influencerów (ostatnio Sebastiana Kraszewskiego czy Michała Jesionowskiego) będące swoistym przedłużeniem ich aktywności w mediach społecznościowych. Na tym jednak koniec. Poza Clarksonem na rynku brakuje literatury faktu o motoryzacji, która zawierała by ciekawe historie, a także była opiniotwórcza i pouczająca. 

Taka właśnie jest książka Rafała Jemielity. Nie mamy pojęcia, czy potencjalnego kupującego zachęci okładka, ale kiedy już spojrzy na jej zawartość, istnieje spora szansa, że się nią zainteresuje. To wydawnictwo o wypadkach, które nigdy nie są niczym przyjemnym. Autor opisuje je z wielu perspektyw – w książce znajdziemy anegdoty, wypowiedzi, a przede wszystkim masę ciekawych historii. Czasem smutnych, czasem motywujących, a czasem po prostu interesujących. Pochodzą one z własnych doświadczeń Jemielity, ale także z życia publicznego czy ze sportu motorowego, z którym przecież autor był mocno związany.

ZOBACZ TAKŻE
Najlepsze rajdówki w historii WRC. Subiektywne TOP 10

Styl kluczem do potencjalnego sukcesu

„Wypadki z pozoru nie są interesujące. Widziałem ich co najmniej kilkadziesiąt, niektóre były tragiczne w skutkach. Wszystkie jednak doskonale pamiętam – śmierć łatwo się zapamiętuje. Prócz solidnej dawki faktów – mam nadzieję maksymalnie zbliżonych do rzeczywistości, prawdziwych, a o takie w dobie internetowych przekłamań wcale nie jest łatwo, znajdziecie też w książce skutki drogowych katastrof” – promuje książkę w komunikacie prasowym sam autor.

Wydarzenia opisane w „Crash historiach” udowadniają, jak wypadki samochodowe mogą zmienić losy nie tylko jednej rodziny, ale nawet całego świata. Gdyby nie wypadek George’a Lucasa, nie powstałaby nigdy saga „Gwiezdne Wojny”, wypadek fińskiego kierowcy Henri Toivonena radykalnie zmienił oblicze rajdów, podobnie jak na politykę Austrii wpłynęła śmiertelna kraksa Jörga Heidera. Jak potoczyłaby się kariera perkusisty zespołu Def Leppard, gdyby jego samochód przy dachowaniu nie urwał mu ręki?

Co jednak w tej książce może podobać się najbardziej? Styl jej napisania. Nie jesteśmy przekonani, czy ktokolwiek w Polsce mógłby to zrobić lepiej. Powiedzmy sobie szczerze – książka o wypadkach drogowych na pierwszy rzut oka nie wydaje się być najlepszą lekturą na miłe popołudnie. Rafał Jemielita napisał ją jednak w taki sposób, że jest ciekawa, ale jednocześnie przyjemna w odbiorze. Autor przedstawia fascynujące zdarzenia z historii, ciekawych bohaterów, a w wielu przypadkach dokłada do tego ciekawostki na temat samochodów. Często fragmenty na dany temat są długie, ale nigdy za długie.

Co ważne, może ona także zainteresować fanów motorsportu – zawiera wiele ciekawych historii sportowców – tych znanych, ale i zupełnie nieznanych szerokiej publiczności. Wszyscy znamy przypadek Roberta Kubicy, wielu z nas kojarzy historię Aleksa Zanardiego, ale czy wyścig Mille Miglia i powody jego zakończenia są powszechnie znane? A Rafał Jemielita opisuje to wszystko w naprawdę przyjemny w odbiorze sposób. 

ZOBACZ TAKŻE
Definicja aut rajdowych, czyli historia rajdowej Grupy A

Krótki fragment książki dość dobrze oddający jej styl

Co sprawiło, że James Dean został ikoną i że czerwona kurtka, dżinsy oraz biały T-shirt to teraz „styl buntownika”? Paradoksalnie – śmierć w głupim wypadku. Podobno, gdyby w porsche aktor miał pasy, mógł przeżyć. Zabrakło zaledwie trzech lat, bo właśnie wtedy takie rozwiązanie zaproponowali Szwedzi z Volvo. Podobnie można napisać o Paulu Walkerze, który stał się ikoną drifterów i osiedlowych ścigantów. Spłonął żywcem, gdy porsche prowadzone przez jego kumpla zaparkowało na drzewie. Dzięki śmierci w mediach ma 43 miliony miłośników, choć aktorem był raczej miernym i powiązanym z jednym typem filmów: „Zabili go i uciekł”.

Dla odmiany Montgomery Clift był bardzo znany i utalentowany. Wieczorem 12 maja 1956 roku, aktor rozbił swój samochód na słupie telefonicznym. Do zdarzenia doszło po tym, jak opuścił imprezę, która miała miejsce w domu jego przyjaciółki, Liz Taylor (i jej ówczesnego męża, Michaela Wildinga), w Beverly Hills. Aktorka powiadomiona przez przyjaciela Kevina McCarthy’ego, który był świadkiem wypadku, przybiegła na miejsce wypadku i ręcznie usunęła ząb z języka Clifta, który zaczął się nim dusić. Aktor doznał złamania nosa, pęknięcia żuchwy i kilku okaleczeń twarzy, które wymagały operacji plastycznej. Po wypadku Clift zaczął pić, a także uzależnił się od tabletek przeciwbólowych. W rezultacie zdrowie i wygląd Clifta znacznie się pogorszyły. Co z tego wyszło? „Najdłuższe samobójstwo w historii Hollywood” – Montgomery Clift zapił się bowiem na śmierć. Ale to mało. W wyniku głupiej kraksy świat musiał jeszcze zaakceptować biseksualną naturę aktora uznawanego za wzór męskości. Dziś nic szczególnego. W tamtych czasach wyszedł z tego niezły skandal obyczajowy.

ZOBACZ TAKŻE
964, 959 czy 928 – czyli o tym, że Porsche to nie tylko 911

Rafała Jemielity przedstawiać nie trzeba

Rafała Jemielity szerszemu gronu fanów motoryzacji przedstawiać nie trzeba. To dziennikarz związany z motoryzacją od wielu lat. Najbardziej znany jest rzecz jasna z programu „Automaniak” TVN Turbo, którego w latach 2008-2019 był jednym z prowadzących. Wielu kojarzyć może go także z „Playboya”, w którym pracował przez kilkanaście lat. 

Wydaje się, że jego styl bycia dość dobrze oddaje profil na Instagramie. Jest on kompletnie inny od wielu innych znanych dziennikarzy motoryzacyjnych. Znajdziemy tam naprawdę szeroki zakres życia Jemielity – od zdjęć klasycznych pojazdów po… dewocjonalia zbierane przez córkę. O ile w przypadku wielu profili możecie być pewni, że po premierze najnowszego Lamborghini znajdziecie tam informacje na temat najnowszego Lamborghini, to u Jemielity nic nie jest pewne. Premier samochodów w zasadzie nie opisuje, a i tak zgromadził znaczące grono obserwujących zainteresowanych jego wpisami.

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Post udostępniony przez Rafał Jemielita (@rafaljemielita)

W swojej karierze obejrzał 200 rajdów i wyścigów, a trzykrotnie był także reporterem podczas afrykańskich edycji Rajdu Dakar. Jak można przeczytać na stronie TVN Turbo, kiedyś stwierdził, iż „mógł jeździć Formułą 1, ale się do niej nie zmieścił”, co jest oczywiście związane z aparycją dziennikarza. Obecnie pracuje w Instytucie Polonika zajmującym się polskim dziedzictwem kulturowym za granicą, a także jest prezenterem na wydarzeniach motoryzacyjnych. 

„Crash historie”. Dane techniczne

„Crash historie”
Autor: Rafał Jemielita
Wydawnictwo: Bellona
Premiera: 24.02.2021 r.
Liczba stron: 352
Format: 135×215 mm

Książkę – także z autografem autora – można już zamawiać w serwisie swiatksiazki.pl. Co więcej, przed premierą jest ona dostępna ze specjalnym rabatem. 

4.8/5 (liczba głosów: 29)
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Reklama
Reklama