Connect with us

Koniec Suzuki Jimny w Europie. Normy emisji katem kolejnego modelu

Suzuki w najbliższych miesiącach wycofa model Jimny z rynku europejskiego. Powodem są oczywiście normy emisji spalin.

Opublikowano

w dniu

koniec Suzuki Jimny
Fot. Suzuki

To koniec Suzuki Jimny w Europie

Japoński producent oświadczył, że dostawy do Europy zostaną przerwane w nadchodzących miesiącach. Oficjalnym powodem są surowe przepisy UE dotyczące emisji spalin. Na początku tego Suzuki zapowiedziało, że Jimny będzie sprzedawany do końca roku w “bardzo ograniczonych ilościach”, ale wycofany zostanie dopiero w 2021 r. Niestety dla fanów marki ta data uległa zmianie.

ZOBACZ TAKŻE
Ogromne koła i nieskończone możliwości. Ta terenówka zadziwia świat

Przepisy Unii Europejskiej mówią jasno, że wszyscy producenci samochodów muszą zapewnić, że ich pojazdy emitują średnio nie więcej niż 95g CO2/km. Chodzi o wszystkie pojazdy we flocie. Do tej ogólnej zasady dodano kilka szczegółowych. M.in. mówiącą, iż producenci cięższych samochodów mogą mieć wyższą średnią emisję flotę niż ci produkujący lekkie samochody. 

Suzuki jako producent małych i lekkich samochodów, dodatkowo nie mając w swojej ofercie żadnych pojazdów elektrycznych, jest tak naprawdę zmuszony usunąć model Jimny. Wiąże się to oczywiście z faktem, iż japoński producent nie jest dużym graczem na rynku. Tym samym nie może po prostu przeznaczyć na badania i rozwój modeli wielu milionów euro. Do tej pory Swift i Ignis otrzymały łagodną hybrydę 12V, Vitara i S-Cross łagodną hybrydę 48V, a nowy Across to po prostu hybryda plug-in.

ZOBACZ TAKŻE
Suzuki pokazało nowego SUV-a. Across to kopia Toyoty RAV4

Poza tym specyfika samochodu terenowego, jakim jest Suzuki Jimny oraz jego niska waga tak naprawdę wiążą ręce inżynierom. Na chwilę obecną trudno sobie wyobrazić hybrydową wersję samochodu, nie mówiąc już o całkowicie elektrycznej.

Niewielki silnik małego Jimny znacząco przekraczał unijne normy

Stosunkowo wysoka emisja CO2 Jimny’ego między 154 (pięciobiegowy manual) a 170 (czterobiegowy automat) g/km w połączeniu z niską masą 1135 kg oznacza, że ​​jest to samochód, który znacząco nie trzyma się unijnych norm emisji. Każdy gram ponad limit oznacza karę w wysokości 95 euro. Oznacza to, że japoński producent płaciłby 5605-7125 euro kar za przekroczenie emisji. I oczywiście musiałby to sobie odbić na cenach samochodu.

Jimny był dostępny tylko ze stosunkowo prostym, 1,5-litrowym silnikiem benzynowym bez turbodoładowania. Jak widać, to rodzaj zespołu napędowego, który wygląda niepozornie, a nie najlepiej znosi unijne normy emisji spalin.

ZOBACZ TAKŻE
Klasyczny Defender w nowej formie. Ineos Grenadier to niezwykły projekt

Jak słusznie zauważa “Auto Express“, trend ten ogólnie zagraża europejskiemu rynkowi małych samochodów jako całości. Przyszłość samochodów miejskich wydaje się coraz bardziej niepewna, ponieważ firmy walczą o zrównoważenie wysokich emisji i niskiej masy własnej z nieproporcjonalnie drogimi kosztami rozwoju i niskimi marżami zysku małych samochodów.

Być może będzie następca, który zaoferuje jeszcze mniej komfortu

Suzuki zaznacza, że „dołoży wszelkich starań, aby zapewnić dostawę do swoich klientów, którzy już złożyli zamówienie”. Samochód był w ostatnich latach absolutnym hitem sprzedaży, a Suzuki praktycznie w całej Europie miało i ma na niego zdecydowanie więcej chętnych niż mogło wyprodukować samochodów. I to pomimo maksymalnej wydajności fabryki w Japonii. 

Według niektórych spekulacji, uroczy samochód terenowy mógłby wrócić jako lekki samochód dostawczy kategorii N1. W takiej wersji nie podlegałby aż tak surowym normom emisji. Takowa wersja, o ile się w ogóle pojawi, będzie jeszcze mniej komfortowa niż standardowy Jimny, co z pewnością rodzi obawy Japończyków o sprzedaż modelu. Oznaczała by ona m.in. pozbycie się tylnych siedzeń.

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama