Nasze profile w mediach społecznościowych

Inne

James May zaczął produkować gin. Będzie go oferował we własnym pubie

Doskonale znany szerszej publiczności z “Top Gear” i “The Grand Tour” James May ma wiele zainteresowań, w tym picie ginu. Teraz zdecydował się zacząć go także produkować.

Opublikowano

w dniu

james may gin
Fot. YouTube / FoodTribe

James May kocha gin 

Dla większości z nas James May jest przede wszystkim prowadzącym programy motoryzacyjne w telewizji. Oprócz tego, choć znacznie mniejszej rzeszy osób, może być znany z aktywności w zakresie różnych gadżetów, podróży, gotowania czy majsterkowania. Poza tym doskonale zna się na historii czy sztuce, co często stara się “przemycać” podczas programów motoryzacyjnych. Jest po prostu prawdziwym człowiekiem renesansu. 

Jednym z jego zainteresowań, jak sam przyznaje, jest także popijanie ginu, który regularnie degustuje podczas swoich podróży po świecie. Teraz jednak zdecydował się uruchomić własną markę ginu, która będzie dostępna zarówno na stronie internetowej, jak i w jego własnym pubie.

Pub Jamesa Maya

W październiku 2020 roku James May kupił połowę pubu Royal Oak w Swallocliffe. To niewielka miejscowość w południowej Anglii, niedaleko Salisbury i 150 kilometrów od Londynu. Najważniejsze jest jednak, że jest ona usytuowana niedaleko miejsca zamieszkania gwiazdy “The Grand Tour”. Właśnie tam będzie można spróbować ginu od Jamesa Maya, który jednak można zamówić także w Internecie. 

ZOBACZ TAKŻE
Nowy odcinek Grand Tour już bardzo blisko. Jest też trailer "Lochdownu"

Serwis jamesgin.com prowadzi obecnie przedsprzedaż drugiej partii azjatyckiego ginu z pasternakiem. Do chętnych trafi on w sierpniu tego roku. 

Co ciekawe, pierwsza partia ginu rozeszła się jak świeże bułeczki. Dodatkowo była ona oferowana z ręczną numeracją i podpisem Jamesa Maya, co z pewnością zwiększa jej wartość. Nie mamy jednak wątpliwości, że gin z drugiej partii także może być gratką dla kolekcjonerów. 

Ile kosztuje gin Jamesa Maya?

Zacznijmy od początku. W pierwszej partii gin (ponumerowany i podpisany osobiście przez brytyjskiego dziennikarza) kosztował 42 funty (ok. 220 złotych), a każdy klient mógł zamówić jedynie dwie butelki. Oczywiście James May obiecuje, że gin zapewni niesamowite doznania smakowe.

W przypadku drugiej partii jest nieco inaczej. Jest ona tańsza o trzy funty (a więc kosztuje 39 funtów – ok. 205 złotych), ale nie będzie ponumerowana i podpisana przez gwiazdę “The Grand Tour”. Zaletą jest jednak jej nieograniczoność. Z tego też powodu James May nie zdecydował się na autografy i numerowanie. Jak sam przyznał w opisie na stronie, dzięki temu alkohol będzie bardziej reprezentatywny, bez “bazgrołów niemowlęcia”. 

Jeśli jesteście podekscytowani i chcecie złożyć zamówienie, mamy dla was złą wiadomość. Na chwilę obecną zamówienia mogą składać tylko mieszkańcy Zjednoczonego Królestwa. Podobno z biegiem czasu oferta ma zostać rozszerzona na resztę starego kontynentu, ale póki co jedyną opcją jest zabezpieczenie zakupu przez pośrednika w Wielkiej Brytanii. Oczywiście takiego, który przywiezie wam butelkę po drodze jej nie wypijając.

Skomentuj

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama
Reklama