Connect with us

BMW zwolni 10 tys. osób, choć niedawno twierdziło, że nie wyrzuci nikogo

Sytuacja w branży motoryzacyjnej delikatnie mówiąc nie jest najlepsza. Kolejne marki ogłaszają plany restrukturyzacji i planowane cięcia. Kryzys nie omija nawet marek premium, takich jak BMW.

Opublikowano

w dniu

zwolnienia w bmw siedziba monachium
Fot. BMW

BMW nie jest pierwsze i z pewnością nie ostatnie

O kryzysach spowodowanych koronawirusem powiedziano już bardzo dużo. Bardzo mocno uderza on w producentów samochodów, którzy już wcześniej planowali różnego rodzaju restrukturyzacje związane z elektromobilnością. Krótko mówiąc, lepiej już było. Teraz do wielu złych wiadomości dołączyła ta o potężnych zwolnieniach w BMW. 

Zwolnienia w BMW długo były sekretem

W Monachium bardzo długo grali w pokera, nie ujawniając kart. Jeszcze niedawno bawarski koncern zapewniał, że nie będzie musiał zwalniać swoich pracowników w dobie pandemii koronawirusa. 

ZOBACZ TAKŻE
BMW M5 po kuracji odświeżającej - po prostu lepsze

Z biegiem czasu BMW przyznało, że cięcia obejmą 5 000 osób, ale będzie chciało je załagodzić tak bardzo, jak tylko się da. Niemcy chcieli wykorzystać naturalne fluktuacje i nie zatrudniać nowych pracowników w miejsce tych, którzy odeszli. Dodatkowo od razu ograniczono godziny pracy dla osób zatrudnionych na umowy tymczasowe.

Miały być to jak najbardziej naturalne ruchy, którymi w większym stopniu nie zainteresuje się ani opinia publiczna, ani akcjonariuszem. W związku ze znacznym pogorszeniem się sytuacji na rynku pracy na całym świecie, pracownicy BMW jednak w ogóle nie palili się do odejścia z firmy. I to pomimo wielu bonusów. Wtedy koncern musiał poszukać nowych rozwiązań.

Piękne słowa, za którymi kryją się potężne zwolnienia

I takie ustalono trzy tygodnie temu. Oficjalne ogłoszenie głosi, iż BMW “przyjęło pakiet działań personalnych na rzecz zrównoważonej przyszłości”, co brzmi bardzo fachowo, ale według Reutersa kryją się za nim nieprzyjemne działania. Niemcy chcą bowiem zwolnić nie 5, a 10 tysięcy pracowników. 

ZOBACZ TAKŻE
BMW Z3 (1995-2002) - Bawarczyk z Ameryki Północnej | Klasyka gatunku

BMW nie przedłuży umów 10 tys. pracowników kontraktowych, których praca nagle przestała być potrzebna. W ten sposób firma oczywiście reaguje na zmniejszony popyt i ogranicza nadwyżkę mocy produkcyjnych.

Tak naprawdę nikt nie ma prawa krytykować tych działań, firma przygotowuje się po prostu do działania w nowej rzeczywistości. Niestety kosztem może nie ludzkich dramatów, ale z pewnością złych informacji dla tych osób i ich rodzin.

Zwolnienia w BMW oznaczają spadek siły roboczej o 7,5%

Żeby lepiej uświadomić sobie skalę zwolnień, należy dodać, że na całym świecie dla BMW pracuje około 133 tysiące osób. Jak więc łatwo policzyć, 10 tysięcy osób to aż 7,5% z nich.

ZOBACZ TAKŻE
TEST | BMW serii 5 518d Limousine - test wyjątkowy

Na razie nie wiadomo, kogo najbardziej dotkną zwolnienia. Trzeba pamiętać o tym, że koncern posiada fabryki w ponad 10 krajach na całym świecie. Wydaje się jednak, że priorytetem będzie utrzymanie miejsc pracy w Niemczech. Tym bardziej biorąc pod uwagę, że zwolnienie pracownika u naszych zachodnich sąsiadów nie jest szybkie ani tanie.

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama