Connect with us

Czego szukasz?

Motorsport

Raikkonen: Moja przyszłość w Ferrari nie jest w moich rękach

Kimi Raikkonen przed zbliżającym się wyścigiem o GP Niemiec nie powiedział nic nowego w kwestii kontraktu z Ferrari. Fin przyznał, że jego dobra forma i pozycja w mistrzostwach może nie mieć w tym przypadku znaczenia.

kimi raikkonen ferrari hiszpania 2018
Fot. Scuderia Ferrari

W mediach od wielu tygodni pojawiają się pogłoski, że rutynowanego Fina w 2019 roku w Scuderii Ferrari zastąpi robiący furorę w zespole Alfy Romeo Sauber Charles Leclerc. Niektóre tytuły poinformowały wręcz, że młody Monakijczyk podpisał już 2-letni kontrakt, ale rzecz jasna żadna ze stron tego nie potwierdza.

Zapytany o to, kiedy będzie znał decyzje dotyczące swojej przyszłości, Raikkonen odpowiedział: – Nie wiem. Zespół oczywiście zna mnie i moje zdanie, ale oczywiście to ich decyzja i tak było przez wiele lat w przeszłości. (…) Nie jest tajemnicą, że często mam roczne umowy, musisz ich [włodarzy Ferrari] zapytać dlaczego. Oczywiście, że chciałbym wiedzieć, co będe robił, nie tylko ja, ale także moja rodzina – powiedział Fin.

Mam nadzieję, że wszystko wkrótce się wyjaśni, ta sytuacja nie może przecież wiecznie trwać – dodał 38-latek.

Raikkonen obecnie zajmuje 3. miejsce w klasyfikacji kierowców i jest na dobrej drodze do najlepszego swojego sezonu w Scuderii Ferrari po powrocie do zespołu w 2014 roku. Fin w dziesięciu dotychczasowych wyścigach już sześciokrotnie stał na podium. Sam jednak wątpi, że osiągane wyniki będą miały duże znaczenie w kwestii kontraktu. – Tak jak powiedziałem, to nie jest w moich rękach, więc nie wiem, [pozycja w mistrzostwach] tak naprawdę nie robi wielkiej różnicy – przyznał.

Przypomnijmy, że jedynymi kierowcami, którzy na tę chwilę mają pewne miejsce w swoich zespołach na 2019 rok są Lewis Hamilton w Mercedesie, Sebastian Vettel w Ferrari i Max Verstappen w Red Bullu.

Oceń nasz artykuł!
Website |  + posts

Twórca serwisu. Motoryzacją i motorsportem zainteresowany od dawna, jednak dopiero od kilku lat na zupełnie nowej intensywności. Dość powiedzieć, że wyścigi F1 zaczął stawiać na równi z meczami piłki nożnej, której jest pasjonatem od najmłodszych lat.

\
Reklama