Connect with us

Czego szukasz?

Formuła 1

Skąpstwo Claire Williams? Rob Smedley znowu krytycznie o Williamsie

Były inżynier Williamsa i jeden z jego kluczowych wówczas pracowników, Rob Smedley, wbija kolejną szpilkę stajni z Grove. Brytyjczyk twierdzi, że ekipa Franka Williamsa nie zainwestowała wystarczająco dużo w badania i rozwój.

Rob Smedley | Williams 2018
Fot. Williams Racing / Rob Smedley

Williams znajduje się obecnie na dnie klasyfikacji konstruktorów, będąc w pierwszych wyścigach sezonu znacznie wolniejszym od bezpośrednio wyprzedzających go zespołów. Rob Smedley, który pracował w Williamsie przez pięć lat, mając udział zarówno w sukcesach zespołu, jak i jego zeszłorocznych porażkach, po raz kolejny wypowiedział się o ekipie z Grove.

W rozmowie z motorsportmagazine.com Brytyjczyk opisał, w jaki sposób podejmowano złe decyzje w czasach, kiedy jeszcze pracował w Williamsie. – Zespół potrzebował dużo pracy. Wprowadziliśmy wiele nowych praktyk wśród inżynierów, ale kolejnym krokiem powinny być inwestycje w badania i rozwój, które nigdy się nie zdarzyły.

Jeśli chcesz być prawdziwym konstruktorem, musisz inwestować we wszystkie aspekty na właściwym poziomie, inaczej pozostaniesz w tyle, bez względu na to, jak dobrych masz pracowników – dodał.

Nie chcę mówić o konkretnych osobach, ale jasne jest, że podjęto pewne złe decyzje, przez które zespół znalazł się w obecnej sytuacji. To naprawdę wstyd – dodał były szef działu osiągów w Williamsie, którego opuścił w listopadzie 2018 roku.

Smedley jeszcze przed opuszczeniem zespołu pozwolił sobie na krytykę swojego pracodawcy, o czym pisaliśmy tutaj: Smedley już ostro o zarządzaniu w Williamsie. “Potrzeba poprawy na wszystkich płaszczyznach”. Od tamtej pory regularnie wypowiada się negatywnie na temat ekipy z Grove, najczęściej „uderzając” – choć nie bezpośrednio – w Claire Williams.

Oceń nasz artykuł!
Website |  + posts

Twórca serwisu. Motoryzacją i motorsportem zainteresowany od dawna, jednak dopiero od kilku lat na zupełnie nowej intensywności. Dość powiedzieć, że wyścigi F1 zaczął stawiać na równi z meczami piłki nożnej, której jest pasjonatem od najmłodszych lat.

\
Reklama