Connect with us

Czego szukasz?

Formuła 1

Mattia Binotto musi liczyć na cud. Włodarze Ferrari mają już jego następcę

Mattia Binotto może czuć się zagrożony. Scuderia Ferrari potrzebuje świetnego wyniku w wyścigu o GP Węgier nie tylko po to, aby poprawić sobie humory, ale też żeby uratować jego posadę.

Mattia Binotto 2019 Ferrari
Fot. Scuderia Ferrari / Mattia Binotto

Mattia Binotto musi liczyć na niespodziewany sukces w najbliższym wyścigu

Kierowcy Scuderii Ferrari od jakiegoś czasu podkreślali, że obecny sezon będzie zdecydowanie gorszy od poprzednich, a ich tempo jest zdecydowanie gorsze od Mercedesa i Red Bulla. Mattia Binotto i inni mają jednak spory ból głowy. Dwa pierwsze wyścigi pokazały bowiem, że jest jeszcze gorzej, niż można było sądzić. W kwalifikacjach zarówno do wyścigu o GP Austrii, jak i GP Styrii, zaledwie jeden kierowca w czerwonym kombinezonie zameldował się w Q3.

O ile pierwszy wyścig sezonu można uznać za sukces, gdyż Charles Leclerc ostatecznie zajął w nim 2. miejsce, to drugi weekend wyścigowy okazał się kompletnym dramatem. Monakijczyk na samym początku wyścigu dosłownie wjechał w swojego zespołowego kolegę i zakończył rywalizację dla ich obu. 

ZOBACZ TAKŻE
Znacie wszystkich mistrzów świata F1? Sprawdźcie się w quizie

Nic więc dziwnego, że akcje Mattii Binotto w Ferrari bardzo szybko zaczęły pikować w dół. Według włoskiego „Corriere della Sera” w Maranello już pracują nad zmianą szefa zespołu F1. John Elkann i Louis Camilleri podobno chcą, aby nowym szefem zespołu został Antonello Coletta.

„Corriere della Sera” informuje o problemach wewnątrz Scuderii Ferrari

We włoskiej gazecie można przeczytać o braku umiejętności dowódczych u Binotto, które są niezbędne do władania zespołem F1. Włosi wytykają także, że podczas gdy ich rywale wykorzystują innowacje aby odskoczyć rywalom, Ferrari nie jest w stanie zaproponować nic nowego. 

Binotto najbliżej współpracuje z piątką ludzi zarządzających zespołem. To Enrico Cardile (aerodynamika), Simone Resta (podwozie), Enrico Gualtieri (jednostka napędowa), Matteo Togninalli (szef inżynierów na torze) i Laurent Mekies (dyrektor sportowy). Według „Corriere della Sera” istnieją istotne różnice zdań pomiędzy członkami zespołu w zakresie kierunku rozwoju SF1000.

ZOBACZ TAKŻE
Startują mistrzostwa... hulajnóg elektrycznych. Będą pędzić 100 km/h

Gazeta dodaje, że Binotto w przeciągu ostatniego roku stracił mnóstwo czasu i energii na bitwy polityczne. Mowa tu m.in. o przesunięciu wprowadzenia nowych zasad z 2021 na 2022 r., limity budżetowe czy nową umowę Concorde Agreement.

Nie można zapominać też o dochodzeniu FIA w sprawie silników, które zakończyło się tajnym porozumieniem. Jego konsekwencje są odczuwalne do dziś. Jest bowiem niemal pewne, że większość problemów SF1000 wynika z zaprojektowania aerodynamiki i podwozia w oparciu o poziomy mocy starej jednostki napędowej. Według najnowszych danych jednostka sprzed porozumienia generowała 45 KM więcej niż obecna. 

Kim jest Antonello Coletta?

Jak informuje planetf1.com, Antonello Colleta urodził się w 1967 r. w Rzymie. Zanim dołączył do Ferrari, pracował w Peugeocie i Alfie Romeo. W Maranello pojawił się w 1997 r. jako koordynator Ferrari Challenge, które to stanowisko piastował do 2003 r.

Wtedy został szefem nowo utworzonego działu Ferrari Corse Clienti. To jednostka firmy zajmująca się ekskluzywnymi klientami, a w obszarze jej działań są np. wydarzenia z udziałem samochodów Ferrari. Także takie,  podczas których można pojeździć historycznymi bolidami Scuderii Ferrari, a nauczycielami są znani kierowcy, tacy jak Marc Gene. 

W 2014 roku objął nową funkcję szefa Działu Aktywności Sportowej, który łączy działalność zespołu Formuły 1 i właśnie Corse Clienti, organizując w/w wydarzenia z bolidami. CV wygląda więc tak naprawdę dość ubogo, ale w Ferrari muszą mieć powody, aby na poważnie rozważać jego kandydaturę jako szefa zespołu.

Oceń nasz artykuł!
Website |  + posts

Twórca serwisu. Motoryzacją i motorsportem zainteresowany od dawna, jednak dopiero od kilku lat na zupełnie nowej intensywności. Dość powiedzieć, że wyścigi F1 zaczął stawiać na równi z meczami piłki nożnej, której jest pasjonatem od najmłodszych lat.

\
Reklama