Zastąpią ich Adam Kornacki i Łukasz Bąk.
Pierwszego z nich nie trzeba specjalnie przedstawiać – to związany od ponad 15 lat z TVN Turbo dziennikarz motoryzacyjny. W ostatnich latach znany głównie z programów „Debeściaki” oraz „Zakup kontrolowany”.
Szerzej nieznany jest za to Łukasz Bąk. To dziennikarz „Dziennika Gazety Prawnej”, w przeszłości będący także m.in. redaktorem naczelnym tygodnika „Motor”. W swoich tekstach – głównie felietonach oraz tekstach samochodów – stara się łączyć rzeczowość z oryginalnością i humorem. Jak to w przypadku ekscentrycznych felietonistów bywa, ma swoich fanów oraz hejterów. Pozwolą to zrozumieć dwa zamieszczone niżej fragmenty felietonów dziennikarza, które dobrze oddają jego styl.
Bąk: Cofam wszystko, co dobrego napisałem o Citroenie – 09.08.2015: Bardzo ważni ludzie w bardzo drogich garniturach i bardzo gustownych krawatach zadzwonili do działu sprzedaży i bardzo stanowczym tonem stwierdzili, że nie mogą zainwestować u nas w ogłoszenia, ponieważ napisałem w jednym z felietonów, że „dawniej Citroen miał wysoką cenę wyjściową, od której dawał kolosalny rabat, i jeszcze w ramach promocji mogliście przespać się z żoną dyrektora salonu. A dziś jest to już niemożliwe”. Podobno śmiertelnie ich to ubodło. I zażądali dementi. A zatem dementuję: kupując Citroena, nadal możecie przespać się z żoną dealera.
Bąk: Beznadziejne auta opisuje się najprzyjemniej [MOTOFELIETON] – 29.01.2017: Te modele aut są często do tego stopnia beznadziejne, że w odmętach internetu zaczynam szukać nazwisk ludzi odpowiedzialnych za ich wypuszczenie na rynek. Ale nie po to, by ich znieważyć czy ośmieszyć. Przeciwnie. Chciałbym nawiązać z nimi kontakt po to, by postawić im whisky. Bo dzięki nim mam o czym pisać. Bo to właśnie beznadziejne auta opisuje się najprzyjemniej – można z nich drwić, używając mało wyrafinowanych metafor, przesadnych paraboli i nieprzyzwoitych porównań. Można w nieskończoność śmiać się z nich, szydzić, obrażać je i przeklinać. A to wszystko, jak każdemu Polakowi z krwi i kości, przychodzi mi z ogromną łatwością. I właśnie dlatego uwielbiam pisać o autach, które nigdy nie powinny być produkowane, modląc się jednocześnie w duszy, by nikomu nie przyszło do głowy przestać je produkować.
Dla „Automaniaka” to pierwsza tak poważna zmiana od wielu lat. Przypomnijmy – program pojawił się na antenie TVN w maju 1998 roku, a jego pierwszym i jedynym prowadzącym był Tomasz Sianecki, do którego po kilku odcinkach dołączyła Martyna Wojciechowska. Sianeckiego dość szybko zastąpił Maciej Wisławski, który prowadził program ze znaną podróżniczką aż do 2006 roku.
W 2006 roku powstał „Automaniak MAX”, w którym po raz pierwszy w roli współprowadzącego wystąpił Jarosław Maznas. Wojciechowska, Wisławski i Maznas oprócz testów zarówno nowych, jak i klasycznych samochodów, rozmawiali o motoryzacyjnej pasji z gwiazdami i sprawdzali ich umiejętności na torze. „Automaniak” w formule znanej do ostatniego sezonu pojawił się na antenie TVN Turbo w 2008 roku. W roli prowadzących: Marcin Prokop, Rafał Jemielita, Patryk Mikiciuk oraz Jarosław Maznas. Kierowcą testowym „Automaniaka” przez kilka sezonów był natomiast Ben Collins, znany jako „Stig” z „Top Gear”.
Obecna zmiana jest więc pierwszą od jedenastu lat. Czy okaże się strzałem w „10”? Biorąc pod uwagę styl wszystkich dziennikarzy, z pewnością zapowiada się ciekawie. Ze zdjęć zamieszczanych przez nich na Instagramie, można zobaczyć, że jeden z odcinków będzie miał miejsce w Austrii, a jego bohaterami będa Bentley Bentayga, Rolls-Royce Cullinan oraz Mercedes-AMG G 63. TVN Turbo na swojej stronie internetowej poinformował, że w dwudziestej drugiej serii pokazane zostaną także m.in. ekscytująca wyprawa supersamochodami do Włoch, nietypowe pomysły na jazdę w trudnym terenie i auta zaprojektowane po to, by dawać dużą frajdę z jazdy. Pierwszy odcinek już 21 marca.
Wyświetl ten post na Instagramie.
No to w drogę! . #bentayga #cullinan #g63amg #Automaniak @tvnturbo
Post udostępniony przez Łukasz Bąk (@lukasz__bak)
Nie cel jest ważny, ale droga do celu. Cały czas rozwijający się dziennikarz motoryzacyjny.
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek