Patrząc na historię oraz zdarzenia z tego tygodnia (zarówno z F1, jak i F2, gdzie samochód bezpieczeństwa pojawiał się na torze aż siedmiokrotnie), niedzielny wyścig odbył się bez większych incydentów.
Dla Valtteriego Bottasa to zupełnie zasłużona wygrana po zeszłorocznym koszmarze z przebitą oponą. Fin zdobył w sobotę pole position, a w niedzielę obronił się przed Lewisem Hamiltonem (głównie zaraz po starcie) i pojechał kapitalny wyścig. Dzięki wygranej 29-letni kierowca ponownie zajmie pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej, wyprzedzając Hamiltona o punkt.
REDEMPTION!! ✊ pic.twitter.com/d5LWTfXeiA
— Mercedes-AMG F1 (@MercedesAMGF1) 28 kwietnia 2019
Trzeci Sebastian Vettel ani przez moment nie był zagrożeniem dla pierwszej dwójki. Za jego plecami także niespecjalnie dużo się działo, bowiem czwarty Max Verstappen ani na moment nie zbliżył się do Niemca na mniej niż sekundę.
Piąte miejsce po koszmarnej sobocie zajął Charles Leclerc, który dodatkowo zgarnął punkt za najszybsze okrążenie. Monakijczyk miał kapitalną pierwszą część wyścigu, kiedy imponował mocnym i równym tempem szybko przebijając się do przodu. Przez znaczną część wyścigu był liderem, ale tylko dlatego że startował na pośrednich oponach, więc mógł dłużej utrzymać się na torze. Gdyby tylko 21-letni kierowca miał jeszcze jeden komplet nieużywanych opon pośrednich, to mógłby powalczyć o zdecydowanie lepszy wynik. Przy konieczności jazdy na jeden pit-stop i zmianie opon na miękkie, Monakijczyk w końcu tracił tempo i po zmianie opon wyjechał 20 sekund za Maksem Verstappenem. Dodatkowo wirtualna neutralizacja po awarii samochodu Pierre’a Gasly’ego sprawiła, że stracił jeszcze dodatkowe 9 sekund i było wiadomo, że w dzisiejszym wyścigu nie znajdzie się wyżej niż na 5. pozycji. Tu po raz kolejny pojawiają się pytania do strategii wyścigowej Scuderii Ferrari, która nie pozwoliła mu na walkę z Maksem Verstappenem. 21-latkowi na pocieszenie pozostaje najszybsze okrązenie w wyścigu oraz tytuł kierowcy dnia w oficjalnym głosowaniu F1.
Wracając do Gasly’ego, to Francuz jechał zupełnie przyzwoity wyścig. Po starcie z alei serwisowej systematycznie piął się w górę i prawdopodobnie zakończyłby zmagania na szóstej pozycji gdyby nie awaria silnika Hondy.
Szóste miejsce dla Sergio Pereza, który kolejny raz potwierdził że świetnie czuje się w Baku. Zaraz za nim znalazł się duet z McLarena – Carlos Sainz (pierwsze punkty w sezonie) i Lando Norris, dziewiąty był Lance Stroll, a czołową dziesiątkę zamknął startujący z alei serwisowej Kimi Raikkonen. Duety McLarena i Racing Point w czołowej dziesiątce, podczas gdy nie ma w niej ani jednego kierowcy Renault i Haasa – w środku stawki robi się naprawdę ciekawie.
Tytuł negatywnego bohatera wyścigu tym razem powędrował do Daniela Ricciardo. Australijczyk z Renault atakując Daniila Kvyata „przestrzelił” zakręt w efekcie czego obaj kierowcy znaleźli się na poboczu. Były kierowca Red Bulla chcąc wrócić na tor… uderzył tyłem swojego bolidu w samochód Rosjanina. Absurdalna i nie do końca będąca do wyjaśnienia sytuacja. Ricciardo może spodziewać się kary od FIA.
Objects in the rear view mirror may be closer than they appear 😬
A race-ending reversal for Ricciardo and Kvyat #F1 🇦🇿 #AzerbaijanGP pic.twitter.com/E7AFcDpxzJ
— Formula 1 (@F1) 28 kwietnia 2019
Kierowcy Williamsa jak zwykle na szarym końcu stawki, a Robert Kubica po raz kolejny wyraźnie odstawał od zespołowego partnera, George’a Russella. Dodatkowo Polak startujący z alei serwisowej za szybko pojawił się na wyjeździe z niej (można to zrobić najwcześniej 20 minut przed startem okrążenia formujące, a 34-letni kierowca był tam 29 minut wcześniej!) i został ukarany przejazdem przez pit-lane. Zupełnie niezrozumiały i głupi błąd zespołu Williamsa.
Wyniki wyścigu:
Nie cel jest ważny, ale droga do celu. Cały czas rozwijający się dziennikarz motoryzacyjny.
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
