Toyota Mirai z rekordem, o który walka trwa od dawna
Rywalizacja o ten rekord trwa już od jakiegoś czasu – najgłośniej zrobiło się o nim pod koniec 2019 roku, kiedy Hyundai Nexo przejechał na jednym pełnym zbiorniku 778 km. Potem jednak następowały kolejne pobicia tego rekordu – w połowie maja właśnie Nexo przejechało na jednym pełnym baku aż 887 km.
Ten rekord to jednak już historia. Pobiła go Toyota Mirai, która przejechała na jednym pełnym zbiorniku aż 1003 km. Tym samym pobiła symboliczne 1000 kilometrów. Pojazd elektryczny z ogniwami paliwowymi był prowadzony przez czterech kierowców po drogach publicznych we Francji – głównie na południe od Paryża.
Nowy rekord został już poświadczony przez niezależny organ. Toyota chwali się dodatkowo, że nie stosowała żadnych specjalnych technik jazdy, aby osiągnąć najniższe możliwe zużycie paliwa. Na koniec trasy komputer pokładowy samochodu pokazał średnie spalanie 0,55 kilograma wodoru na 100 kilometrów. Pozostały zasięg wyniósł 9 kilometrów.
Nowość dostępna także w Polsce
Przypomnijmy, że trzy zbiorniki Mirai mogą pomieścić 5,6 kg wodoru. Druga generacja samochodu jest dużym krokiem naprzód względem poprzednika. Cechuje się przede wszystkim bardziej elegancką i dynamiczną sylwetką, a zwiększona pojemność magazynowania wodoru i ulepszona aerodynamika pomagają wydłużyć średni zasięg podczas normalnej jazdy do 650 kilometrów (średni cykl mieszany według WLTP) przy pełnym zbiorniku paliwa.
Toyota planuje w krótkim czasie 10-krotnie zwiększyć sprzedaż zestawów ogniw paliwowych. Większa sprzedaż Mirai ma być wynikiem lepszych osiągów i większej atrakcyjności nowego modelu, a także o około 20% niższej ceny w porównaniu do poprzedniej generacji.
Nowa Toyota Mirai w Polsce startuje z pułapu 299 900 zł. Pierwsze stacje tankowania wodoru mają powstać w Polsce jeszcze w tym roku. Japońska marka współpracuje w tym aspekcie z Lotosem i Zespołem Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin.
Nie cel jest ważny, ale droga do celu. Cały czas rozwijający się dziennikarz motoryzacyjny.
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek