Hamilton uderza w samego siebie
Siedmiokrotny mistrz świata F1 miał zdobyć pole position. Warunki na torze stopniowo się jednak poprawiały i dlatego zawodnicy jeden po drugim decydowali się na zmianę opon na slicki. Kiedy Hamilton zbliżał się do swoich mechaników, nie udało mu się pokonać zakrętu na mokrym torze i uderzył w ścianę lewą stroną samochodu uszkadzając przednie skrzydło.
Ze względu na wymianę przedniego skrzydła Brytyjczyk nie zdołał potem przejechać dwóch szybkich okrążeń na oponach przeznaczonych na suchą nawierzchnię. Okazało się to być kluczowe, bowiem dokonała tego cała pierwsza trójka kwalifikacji – Lando Norris, Carlos Sainz i George Russell. „To moja wina. Jestem niesamowicie rozczarowany sobą” – powiedział Hamilton dla Sky Sports.
Złość chce zamienić w motywację
„Do wtedy wszystko szło dobrze, bardzo przepraszam cały zespół tutaj i w fabryce. Nie tego oczekuje się od mistrza. Jest jak jest i postaram się to naprawić” – dodał Hamilton.
Uderzenie w ścianę nie było jedynym błędem Brytyjczyka w kwalifikacjach. Już na miękkim komplecie opon obrócił się on bowiem w ostatnim sektorze i lekko uderzył w barierę tyłem bolidu. Mógł kontynuować okrążenie, jednak oczywiście nie miał już szans na poprawę swojego czasu.
„Wtedy to do po prostu do nas dotarło. Bardzo słaba przyczepność, samochód bardzo się ślizgał, gdy nie miałeś rozgrzanych opon. Dwa uderzenia w ścianę, to dla mnie bardzo rzadkie” – szczerze podsumował aktualny mistrz świata F1.
Przypomnijmy, że Hamilton wciąż czeka na swój jubileuszowy setny triumf w wyścigu F1. „Chłopcy z przodu mają dobrą prędkość i nie będzie to łatwe. Pomodlę się tylko i mam nadzieję, że auto będzie naprawione i będzie dobrze jutro. W tej chwili czuję się okropnie, ale zmienię to na pozytywny nastrój i postaram się dać z siebie wszystko” – dodał Brytyjczyk. Walka zapowiada się więc niezwykle ekscytująco.
Nie cel jest ważny, ale droga do celu. Cały czas rozwijający się dziennikarz motoryzacyjny.
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek
- Kacper Zimek