Connect with us

Czego szukasz?

Samochody

Komputery na kołach

Wiele współczesnych samochodów przypomina jeżdżące komputery. Wszystko za sprawą postępującej digitalizacji. Rodzi się pytanie, jakie zmiany w motoryzacji przyniesie ten trend.

Era tabletów i ekranów dotykowych, komputery na kołach, szeroko rozumiana mobilność, zastępowanie kierowcy czy kilometry kabli – tak w dużym skrócie i w bardzo uproszczony sposób opisać można trendy dominujące obecnie w motoryzacji. Co prawda, na rynku znajdziemy jeszcze stosunkowo proste i nieskomplikowane samochody, ale należą one do rzadkości i są gatunkiem wymierającym. Zastępują je modele naszpikowane po brzegi elektroniką i nowoczesnymi rozwiązaniami.

Nowe wrogiem starego

To właśnie dotykowym ekranom zawdzięczamy uporządkowanie kokpitów, gdyż w pewnym momencie w samochodach było już tyle funkcji, że wymagałyby one zbyt dużej ilości przycisków na desce rozdzielczej. Rozwiązaniem okazały się właśnie dotykowe wyświetlacze. Obecnie w większości przypadków działają one szybko i skrywają wiele funkcji. Często nowe jest wrogiem starego. Ale nie zawsze.

Fot. netcarshow.com / Audi A8

Z założenia nowoczesne systemy i wielkie dotykowe wyświetlacze multimediów mają ułatwiać obsługę auta. Praktyka pokazuje jednak, że nie zawsze tak jest. Przykładem są tutaj najnowsze modele Audi (np. A6 czy A8) oraz Range Rovera (np. Velar), w których za obsługę klimatyzacji odpowiada osobny ekran dotykowy, co może dekoncentrować kierowcę w trakcie jazdy. Ponadto na wyświetlaczach widać dosyć mocno odciski palców, przez co trzeba je często czyścić. Nawet panel do obsługi świateł jest dotykowy.

Druga strona medalu

Podobnie rzecz ma się w Volvo, Tesli i Citroenie. Marki te także postawiły na pełną digitalizację kokpitu. Nie dość, że obsługę niemal wszystkich funkcji skoncentrowano na ekranach dotykowych (w Tesli może mieć nawet 17 cali!), to jeszcze nie zawsze działają one płynnie (np. w Citroenie). Poza tym podczas jazdy nocą wyświetlacze wirtualnych zegarów potrafią męczyć wzrok kierowcy. Czasem zaawansowane systemy bywają też nieintuicyjne i się zawieszają, jak np. w Renault. Na szczęście producenci zazwyczaj dość szybko interweniują i aktualizują swoje multimedia.

Fot. netcarshow.com / System Ground View w nowym Range Roverze Evoque

Ciekawie prezentują się kokpity nowych Mercedesów. W droższych modelach mamy do czynienia z dwoma 12,3-calowymi ekranami (jeden od zegarów, a drugi od multimediów), a nawet dotykowymi panelami na kierownicy, np. w klasie E. Z kolei Porsche poza sporym wyświetlaczem multimediów postawiło na dotykowe przyciski, które na dodatek dają informację zwrotną.

Niczym smartfony

Oczywiście dotykowe ekrany mają także sporo zalet. Użytkownicy smartfonów, czyli znaczna część społeczeństwa, poczują się w nowych autach jak ryba w wodzie. Wszystko dlatego, że systemy są często kompatybilne z urządzeniami mobilnymi, na których też wzorowany jest ich sposób działania. Spory ekran dotykowy sprawia też, że wnętrze auta wygląda nowocześnie i pozwala na wygospodarowanie większej przestrzeni np. na schowki – głównie tam, gdzie kiedyś znajdowałyby się klasyczne przyciski.

Fot. Mercedes / Mercedes klasy E

Coraz popularniejsze są także dotykowe touchpady, wzorowane na laptopach. Stosuje je m.in. Lexus, Mercedes, BMW oraz Audi. W Lexusie rozwiązanie to wymaga jednak dopracowania. Z kolei BMW może uchodzić za wzór, jeśli chodzi o uporządkowanie systemu multimedialnego i całego kokpitu. Nie dość, że wyświetlacz można obsługiwać go dotykowo, to jeszcze istnieje możliwość obsługi za pomocą gestów. Na szczególne pochwały zasługuje jednak pokrętło systemu iDrive z touchpadem, które umożliwia nam dostęp do wszystkich funkcji systemu infotainment. Ponadto za obsługę klimatyzacji odpowiada klasyczny panel z przyciskami.

Fot. BMW / BMW X5

Wszechobecny minimalizm

Wrócę teraz do przykładu Audi, tym razem biorąc pod lupę sportowe modele TT i R8. W przypadku tych pojazdów marka z Ingolstadt zdecydowała się na absolutny minimalizm we wnętrzu. Nie mamy więc klasycznego ekranu systemu multimedialnego, ale mają pokrętło systemu MMI (podobne do iDrive w BMW). Wszystkie funkcje skupiono na wyświetlaczu wirtualnych zegarów, które można konfigurować na wiele sposobów. Mogą one wyświetlać nawet mapę nawigacji. Dodatkowo w TT panel klimatyzacji połączono z okrągłymi kratkami nawiewów.

Fot. netcarshow.com / Audi TT

Na uwagę zasługują także ekrany head-up, które wyświetlają najważniejsze wskazania, np. prędkość na szybie bądź szybce z pleksi na wysokości oczu kierowcy. Znacznym ułatwieniem dla kierowcy, jak i zaletą procesu digitalizacji, są także kamery cofania. W wielu autach znajdziemy nawet kamery przednie, a nawet możliwość widoku pojazdu z lotu ptaka (360 stopni). Range Rover poszedł nawet o krok dalej i wyposażył nowego Evoque w system Ground View, który prześwietla przód nadwozia i pokazuje obraz spod pojazdu, co ułatwia jazdę terenową.

Podsumowanie

Przywołane przykłady pokazują, że digitalizacja niesie ze sobą wiele korzyści i – choć wymaga przyzwyczajenia – potrafi ułatwić życie kierowcy. Niezależnie od tego, czy jesteśmy jej zwolennikami czy nie – musimy się do niej przyzwyczaić, bo będzie ona coraz bardziej postępowała. Co prawda, można mieć obawy co do trwałości tych systemów, ale póki co są to bardziej spekulacje niż fakty, ponieważ technologia jeszcze jest na tyle świeża, że dopiero się rozpowszechnia. Należy jednak pamiętać, że elektronika może nam pomóc w wielu sytuacjach, ale nie wyręczy nas całkowicie w momentach krytycznych. Dlatego też bardzo ważne jest, aby umiejętnie z niej korzystać.

Oceń nasz artykuł!
+ posts

Zastępca redaktora naczelnego, wcześniej współzałożyciel power-car.pl. Student IV roku Dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Motoryzacja jest jego pasją od najmłodszych lat. Jest wielkim miłośnikiem amerykańskiej motoryzacji, a w szczególności muscle carów i wielkich SUV-ów. W samochodach najbardziej ceni niczym nieskrępowaną przyjemność z jazdy oraz piękne brzmienie silników, zwłaszcza V8.

\
Reklama