[TEST] Ford Focus CC – całoroczne cabrio - motohigh.pl
Nasze social media

Testy samochodów używanych

[TEST] Ford Focus CC – całoroczne cabrio

Czy kabriolet może nadawać się do całorocznej eksploatacji? Jak duże wyrzeczenia niesie ze sobą użytkowanie cabrio? W naszym teście pokażemy także, jak opisywany Focus CC zniósł próbę czasu.

Opublikowano

w dniu

Ford Focus CC (2004)
Fot. Paweł Bartocha / Ford Focus CC
Poprzednia1 z 2

Kabriolety uchodzą z reguły za niezbyt praktyczne, typowo sezonowe samochody. Zazwyczaj stanowią one przynajmniej drugie auto w rodzinie, którym wyjeżdża się głównie w ciepłe i słoneczne weekendy na tzw. “cruising”. Jazda pod gołym niebem, wiatr we włosach i podziwianie widoków i spokojna jazda przez mało uczęszczane wiejskie drogi – taka właśnie jest główna idea cruisingu i zarazem przeznaczenie samochodów z otwieranym dachem, jak np. Focus CC.

Idea cruisingu

Cała przyjemność kończy się wraz z nastaniem sezonu zimowego, kiedy temperatury są zbyt niskie do jazdy bez dachu. Wtedy kabriolety trafiają zazwyczaj do garażu i czekają na wiosnę. Dotyczy to szczególnie aut z materiałowym, tzw. “miękkim” dachem. Do tej grupy należy większość cabrio. Drugą grupę tworzą tzw. coupe-cabrio, czyli kabriolety z hardtopem, tzw. “twardym” dachem. Były one popularne w poprzedniej dekadzie. Należy do nich m.in. Ford Focus CC.

Samochód zadebiutował w 2006 r. jako jedna z wersji nadwoziowych Focusa drugiej generacji (Mk2). Był dostępny z trzema silnikami do wyboru – dwoma benzynowymi (1,6 i 2,0) o mocach 100 i 145 KM oraz 2-litrowym turbodieslem o mocy 136 KM. Wszystkie jednostki uchodzą za trwałe, ale jedynie diesel zapewnia dobre osiągi.

Focus CC z zamkniętym dachem

Fot. Paweł Bartocha

Opisywany egzemplarz pochodzi z początku 2008 r., ale jest to model sprzed modernizacji (miała ona miejsce pod koniec 2007 r.). Mimo to wciąż może się podobać. Masywne nadwozie z poszerzonymi błotnikami i wydatnym tyłem wyróżnia się na tle innych wersji Focusa. Co ważne, linia pojazdu może się podobać także po zamknięciu dachu, co nie jest wcale takie oczywiste w kompaktowych CC.

Stylized by Pininfarina

Warto wspomnieć, że Focusa CC zaprojektowało słynne włoskie studio stylistyczne Pininfarina, które odpowiadało m.in. za modele Ferrari. W aucie nie zabrakło “smaczków” stylistycznych, takich jak chromowana listwa łącząca tylne światła, przyciemniane przednie reflektory, błyszczący emblemat z napisem FOCUS czy pseudochromowane wstawki na przednim zderzaku.

Fot. Paweł Bartocha

Wnętrze już nie jest tak oryginalne co nadwozie. Kokpit jest identyczny jak w pozostałych odmianach Focusa. Mamy więc do czynienia z prostym i ergonomicznym, ale przeciętnie zmontowanym i nieco nudnym wnętrzem. Sytuację poprawiają srebrne plastikowe wstawki na desce rozdzielczej, które jednak trzeszczą pod naciskiem. Na szczęście wszystkie przyciski logicznie pogrupowano i wszystko jest łatwe w obsłudze – auto pochodzi z czasów, kiedy ergonomia była bardzo ważna. Wygodnym rozwiązaniem jest umieszczony po lewej strony kolumny kierowniczej pilot do obsługi radia.

Podobne rozwiązanie od lat z powodzeniem stosuje Renault. Jedyną wpadką w kwestii ergonomii jest brak podświetlenia przycisków na kierownicy, przez co trzeba nieco “po omacku” obsługiwać tempomat podczas jazdy po zmroku.

Przeciętna jest również jakość materiałów. Miękkie tworzywo jest w górnej i środkowej części kokpitu, natomiast dolną część i drzwi wykonano z twardego plastiku. Twarde są również podłokietniki na drzwiach, co przeszkadza podczas dłuższych tras. Estetycznie wyglądają za to wstawki z tapicerki na drzwiach i podłokietnikach dla pasażerów tylnych siedzeń. Należy jednak zaznaczyć, że w ubiegłej dekadzie takie były standardy wykończenia w klasie aut kompaktowych. Szkoda tylko, że wnętrzu brakuje sportowych akcentów – przydałaby się chociażby trójramienna kierownica (w opisywanym Focusie znalazła się czteroramienna podobna do tej z Mondeo Mk3).

Jak materiały znoszą upływ czasu?

Szczerze? Przeciętnie. Z jednej strony skórzana tapicerka jest w naprawdę dobrym stanie i nawet fotel kierowcy nie wskazuje zbytnio na przebieg blisko 200 000 km. Na desce rozdzielczej również nie widać większych śladów zużycia, podobnie jak na skórzanej kierownicy, która nie ma żadnych przetarć. Z drugiej strony  mamy podatne na zarysowania twarde plastiki w dolnych partiach kokpitu i drzwi, a skórzane obszycie dźwigni zmiany biegów ma już wyraźne ślady zużycia w postaci popękanych szwów. Pewne zarysowania widać także na ekranie radia, ale jest to wynik typowej eksploatacji.

Focus CC - wnętrze

Fot. Paweł Bartocha

Pewne ślady zużycia widać także na karoserii. Pomijając typowe dla wieku i przebiegu pojazdu drobne odpryski  na lakierze trzeba wspomnieć o wyblakłych dekielkach na felgach, drobnym pęknięciu na chromowanej listwie łączącej tylne lampy oraz zdartej farbie na znaczku Forda wieńczącym klapę bagażnika. Warto jednak zaznaczyć, że może to być wynik częstych wizyt poprzednich właścicieli na myjni automatycznej.

Bogate wyposażenie

Używane Focusy CC mają bardzo zróżnicowane wyposażenie. Nie brakuje aut z materiałową tapicerką, podstawowym radiem czy manualną klimatyzacją. Na szczęście nie dotyczy to omawianego egzemplarza. Został on skonfigurowany „na bogato” zważywszy na ówczesne standardy w klasie kompaktowej. Z zewnątrz wyróżnia się ciekawym błękitnym lakierem, który świetnie pasuje do jasnej skórzanej tapicerki w kolorze miodowym. Do tego zestawu pasują także 10-ramienne 17-calowe alufelgi.

Na pokładzie auta znajdziemy m.in. tempomat, podgrzewane przednie fotele, dwustrefową automatyczną klimatyzację czy tylne czujniki parkowania. Fotel kierowcy ma elektryczną regulację wysokości. Na uwagę zasługuje także dobry sprzęt car audio firmy Sony z wejściem AUX i CD oraz funkcją Bluetooth, która jednak służy tylko jako zestaw głośnomówiący. Składa się on z 6 głośników, z czego dwa z nich umieszczono przy przednich słupkach. Zapewnia on dobrą jakość dźwięku i jest łatwy w obsłudze.

Praktyczność

Pod względem praktyczności Focus CC potrafi mile zaskoczyć. Mam tu na myśli zwłaszcza estetycznie wykończony i spory przedział bagażowy. O ile ze złożonym dachem jego pojemność wynosi 280 l, o tyle po założeniu dachu rośnie on aż do 534 l. Jest to najlepszy wynik w segmencie. Dodatkowo na wyposażeniu znalazło się pełnowymiarowe koło zapasowe.

Pod względem przestronności samochód nie wyróżnia się natomiast niczym szczególnym na tle rywali. Z przodu  jest wystarczająco miejsca, natomiast z tyłu może być już ciasno, zwłaszcza w kwestii przestrzeni na nogi. Pochwalić należy przednie fotele, które są wystarczająco obszerne, wygodne i dosyć dobrze trzymają ciało w zakrętach.

Podczas jazdy autostradowej przeszkadzać mogą jedynie szumy powietrza, wynikające z zastosowania bezramkowych szyb. Jadąc z otwartym dachem od prędkości ok. 80 km/h warto podnieść szyby, ponieważ podmuchy powietrza są zbyt mocne. Wtedy wyraźnie wzrasta komfort podróżowania. Nie dotyczy to pasażerów siedzących z tyłu, którzy są narażeni na mocne podmuchy wiatru. Dla porównania jadącym z przodu nawet jazda autostradą nie nastręcza problemów.

Poprzednia1 z 2

Reklama

Facebook

Reklama
Reklama