Daily car – czym się charakteryzuje?
Pod pojęciem daily cara może kryć się bardzo wiele definicji. Spróbujemy jednak wyjaśnić, co kryje się pod pojęciem „daily car” w najprostszy możliwy sposób. Otóż daily carem określamy samochód łączący cechy pojazdu sportowego i typowo użytkowego. Mówiąc wprost, daily car to samochód dający frajdę z jazdy, który jednocześnie jest funkcjonalny, nie przeraża kosztami eksploatacji a jazda nim na co dzień nie wymaga zbyt wielu wyrzeczeń. Teoretycznie brzmi to prosto, jednak w praktyce ciężko wskazać auto, które w pełni zasługiwałoby na status daily cara.
Jest jednak kilka propozycji, które możemy polecić. Dla większego zróżnicowania postanowiliśmy wybrać po jednej propozycji dla każdego segmentu. Oczywiście przedstawione modele zostały wybrane według czysto subiektywnych kryteriów i nie wszyscy muszą je uznawać za daily cary.
Samochody kompaktowe – Ford Focus ST
Wśród samochodów kompaktowych śmiało można wymienić Forda Focusa ST jako dobrego kandydata na daily cara. Kompaktowy hot hatch Forda od lat imponuje prowadzeniem i doskonale zestrojonym zawieszeniem wraz z bezpośrednim układem kierowniczym. Nie inaczej jest w przypadku jego najnowszej, czwartej generacji. Co ciekawe, w przeciwieństwie do poprzednika zdecydowano się na… większą jednostkę 2.3 Ecoboost, która również występowała w Focusie III, jednak w topowej wersji RS, która jest zbyt ekstremalna na daily cara.
Focus ST wydaje się natomiast takim złotym środkiem. Jego turbodoładowana jednostka wytwarza 280 KM i 420 Nm wysyła moc na przednie koła za pośrednictwem 6-biegowej skrzyni manualnej lub 7-stopniowej automatycznej. Trakcję poprawia elektronicznie sterowany mechanizm różnicowy o podwyższonym tarciu (eLSD). Przyspieszenie od 0 do 100 km/h wynosi 5,7 s a prędkość maksymalna 250 km/h. Jednocześnie cały czas mamy do czynienia z praktycznym pięciodrzwiowym hatchbackiem z bagażnikiem o typowej dla tego segmentu pojemności 375 l.
Oczywiście nie zabrakło licznych sportowych dodatków wizualnych na nadwoziu (są one jednak mniej krzykliwe niż w RSie), sportowych akcentów we wnętrzu oraz zmienionego wydechu. Atrakcyjna jest również cena startująca z pułapu 138 450 zł za odmianę benzynową ze skrzynią manualną. Dostępna jest również wersja ze 190-konnym turbodieslem 2.0. Kosztuje ona od 121 250 zł.
Samochody klasy średniej – Škoda Superb Sportline 2.0 TSI
Tego samochodu chyba nikt z was się nie spodziewał w naszym zestawieniu. Rodzina Škoda Superb wydaje się na pozór przecież być na wskroś nudnym autem… Nie do końca tak jest, o czym mieliśmy okazję się przekonać na własnej skórze. Mierzący prawie 4,9 m długości rodzinny liftback okazał się być całkiem ciekawą zabawką w wersji Sportline z najmocniejszym silnikiem pod maską. Jego 2-litrowa turbodoładowana jednostka benzynowa rozwija 272 KM i 350 Nm. W połączeniu ze sprawnym napędem 4×4 i szybką przekładnią DSG zapewnia to ważącemu blisko 1,7 tony autu świetne osiągi.
W końcu jak inaczej nazwać przyspieszenie od 0 do 100 km/h w 5,5 sekundy i prędkość maksymalną na poziomie 250 km/h… Tę dynamikę naprawdę czuć. Przy okazji zakręty również nie są dla rodzinnego Superba wyzwaniem, choć do takiego ich pożeracza jak Focus ST, czeski liftback z pewnością nie należy. Za to należy on do najprzestronniejszych aut nie tylko w swojej klasie i zapewnia wysoki poziom komfortu. Przestrzeń w kabinie jest ogromna. Wersja Sportline oferuje ponadto kilka subtelnych, sportowych akcentów zarówno na zewnątrz jak i w kabinie.
Jednocześnie nie należy się bać spalania. Auto pali bowiem w cyklu mieszanym między 9 a 10 litrów/100 km. Samochód kosztuje obecnie od 161 550 zł, co wydaje się dosyć rozsądną ofertą jak na to, co oferuje. Jeśli zechcemy wyposażyć go „po brzegi”, wtedy cena urośnie nawet do około 225 000 zł.
Samochody sportowe – Ford Mustang 2.3 Ecoboost
Tej legendy nikomu przedstawiać chyba nie trzeba. Ford Mustang to jeden z najbardziej rozpoznawalnych samochodów na świecie i jednocześnie najpopularniejsze auto sportowe. Jego obecna, szósta generacja jest pierwszą dostępną oficjalnie w Polsce. Teoretycznie rzecz biorąc Mustang absolutnie nie nadaje się na daily cara, gdyż jest za mało praktyczny i za dużo pali… Chyba, że weźmiemy pod uwagę odmianę 2.3 Ecoboost a więc z tą samą jednostką co w Focusie ST. W Mustangu jest ona nieco mocniejsza – rozwija bowiem 290 KM i 440 Nm. Napęd trafia na tylną oś za pośrednictwem 6-biegowej skrzyni manualnej.
Przyspieszenie od 0 do 100 km/h wynosi 5,8 s a prędkość maksymalna 233 km/h. Samochód kosztuje od 199 010 zł. Za odmianę z jednostką 5.0 V8 trzeba dopłacić 24 tys. zł. Pomimo nadwozia coupe Mustang wcale nie wypada tak źle pod względem użytkowości. Pomieści on cztery osoby (co prawda z tyłu jest ciasno, ale to typowe dla tego typu aut) a bagażnik liczy całkiem przyzwoite 408 l i można go powiększyć, składając oparcia tylnych siedzeń. Kupując Mustanga, kupujemy legendę i niepowtarzalny klimat amerykańskiego auta. Oczywiście jego ucieleśnieniem jest odmiana V8, ale wtedy już auto nie ma tylu cech daily cara.
Kompaktowe SUV-y – Volkswagen T-Roc R
Kto by jeszcze kilka lat temu pomyślał, że w zestawieniu polecanych daily carów znalazłby się SUV. Tymczasem okazuje się, że niektóre z nich praktycznie nie odbiegają od hot hatchy. Właśnie tak jest w przypadku Volkswagena T-Roca R, który okazuje się być… konkurencją dla Golfa R. Korzysta on z tej samej jednostki 2.0 TSI o mocy 300 KM, która w połączeniu ze sprawną przekładnią DSG i dopracowanym napędem 4×4 zapewnia piorunujące osiągi. Jak inaczej nazwać przyspieszenie od 0 do 100 km/h wynoszące 4,8 s i prędkość maksymalną 250 km/h w pudełkowatym SUVie?
Oczywiście do tego mamy typowe zalety kompaktowego SUV-a takie jak wygodne wsiadanie, wysoka pozycja za kierownicą czy praktyczne wnętrze. Do tego dochodzą oczywiście dyskretne lub też miejscami nieco mniej subtelne (np. cztery końcówki układu wydechowego) dodatki na nadwoziu i w kabinie. Niestety za to wszystko trzeba zapłacić aż 183 090 zł. Jest to dosyć wysoka kwota, jednak Golf Variant R kosztuje od 179 090 zł, także różnica jest symboliczna.
Kombi – Kia ProCeed GT
Na koniec zostawiliśmy być może najbardziej zaskakującą z propozycji. Otóż jest nią… kompaktowe kombi Kii – model ProCeed GT. Jednak nie jest to byle jakie kombi, bowiem mamy tu do czynienia ze sportowo stylizowaną wersją shooting brake, która już z daleka przykuwa uwagę i wygląda na znacznie droższą niż jest. Dotyczy to zwłaszcza topowej odmiany GT. Korzysta ona z turbodoładowanej benzynowej jednostki o pojemności 1.6 litra i mocy 204 KM. Moc trafia na przednią oś za pośrednictwem sprawnej 7-biegowej przekładni dwusprzęgłowej DCT lub 6-stopniowej manualnej.

Fot. Adrian Zieliński Fotografia Motoryzacyjna
Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje 7,6 s a prędkość maksymalna to 230 km/h. Do tego dochodzi przyzwoite średnie spalanie wahające się w granicach 8,5-9 litrów/100 km. Mimo swojej sportowej sylwetki samochód zaskakuje przestronnym wnętrzem i pojemnym, liczącym aż 594 l bagażnikiem. Całkiem rozsądna jest również cena zakupu wynosząca 112 490 zł dla skrzyni manualnej oraz 118 490 zł z przekładnią automatyczną.
Idealny daily car – podsumowanie
Czy istnieje idealny daily car? Najprawdopodobniej nie, jednak wielu samochodom niewiele do tego miana brakuje. Jak widać, spektrum zaprezentowanych pojazdów jest spore i są one totalnie różne od siebie a przy tym łączy je jedno – potrafią dawać frajdę z jazdy i nadają się do jazdy na co dzień. Oczywiście takich przykładów jest znacznie, znacznie więcej a przytoczone tu auta mają jedynie pokazać, że daily carem nie musimy określać wyłącznie hot hatcha bądź auta do niego zbliżonego czy też sportowego.
Zastępca redaktora naczelnego, wcześniej współzałożyciel power-car.pl. Student IV roku Dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Motoryzacja jest jego pasją od najmłodszych lat. Jest wielkim miłośnikiem amerykańskiej motoryzacji, a w szczególności muscle carów i wielkich SUV-ów. W samochodach najbardziej ceni niczym nieskrępowaną przyjemność z jazdy oraz piękne brzmienie silników, zwłaszcza V8.
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha
- Paweł Bartocha



